BEZ STRACHU (002)


Chodzi o to, żeby zatracić narodowość i nie kłuć w oczy, że się jest Żydem.

BEZ STRACHU

Fb

 

Polacy wiedzą, że religia chrześcijańska jest częścią polskiej kultury i to mocno zakorzenionej. Dlatego tak zwalcza się katolicką kulturę, tak kpi się z niej i ośmiesza ją w filmach, sztukach i książkach. Proponuje się rozwiązłość w małżeństwie. W filmach pokazuje się i gloryfikuje modę, że można swobodnie zmieniać „partnerów”. – Może realizuje się w ten sposób prawo do tożsamości narodowej, o której to nieraz mówił papież? Nie! Przecież to już gołym okiem widać, że na siłę zmierza się do globalizacji. Co to znaczy? Globalizację państw, a później kontynentów. To znaczy, że wszyscy będziemy obywatelami świata, a nie Polakami czy Żydami.

Chodzi o to, żeby zatracić narodowość i nie kłuć w oczy, że się jest Żydem. Może realizuje się prawo do wolności słowa? To pytam się Polaków, czy ktoś przeczytał w polskiej prasie, że Komisja Europejska zleciła badanie opinii społecznej na świecie: kto i co jest największym zagrożeniem pokoju na świecie? I kto przeczytał wyniki tego badania opinii światowej? Równolegle inna instytucja badała ten sam temat. Zadano to samo pytanie w piętnastu państwach Unii Europejskiej.

Z badania opinii światowej, w tym unijnej, wynika, że państwa okrzyknięte zagrożeniem dla świata, czyli tzw. „osi zła” – wcale nie są na czele tej listy. Tak Iran i Korea Północna ze swoimi pociskami atomowymi, jak również Afganistan są na tej liście dalej.

Pierwsze miejsce w obu badaniach zajął Izrael. Szczególnie Holendrzy i Austriacy podkreślali, że Izrael zagraża swoją polityką i sztuczkami pokojowi na świecie. Oba badania miały zbliżony wynik.

W badaniu światowym 68% osób uznało, że Izrael stwarza niebezpieczeństwo, a w europejskim także 63% wskazało Izrael.

Oburzyło to ministra Natana Szarońskiego w Izraelu, który publicznie stwierdził, że to czysty antysemityzm. Środowiska żydowskie w USA zareagowały histerycznie na ogłoszone wyniki. Z wielu odpowiedzi prasy światowej jasno wynikało, że Izrael zachowuje się jak rozbestwiony i rozpuszczony bachor, roszczący sobie prawo do chuligaństwa światowego i nie liczący się z konsekwencjami tych czynów, a do tego udający pokrzywdzonego i niewiniątko.

Ja uważam, że antysemita to człowiek, który nie lubi Żydów. A tu nagle jest inaczej. Antysemita to ten, kogo Żydzi nie lubią.

Ale nie jest tak, że jeśli jakiś naród zrobił narodowi żydowskiemu wielką krzywdę np. holocaust w czasie którego miliony ginęły, jest obecnie zgodnie z prawdą historyczną potępiony. Nie przypomina się światu, że zrobiły to Niemcy hitlerowskie. O tym jak najmniej, bo nie można z Niemców robić sobie wroga. Przecież po wojnie kilka razy Żydzi dostali duże odszkodowania. Nie bije się krowy, która daje tyle dobrego mleka.

Ale o Polsce i Polakach mówić można, że to my jesteśmy odpowiedzialni za tę zagładę. Takie żydowskie odwracanie kota ogonem. A kto spróbuje mieć inne zdanie, ten jest antysemitą. Jeśli Żydzi są tak inteligentni i mądrzy, to dlaczego nie wyciągnęli wniosków ze swej historii? Nikt nie wyrzuca ze swego domu przyjaciół, którzy są pracowici, uczciwi i lojalni wobec gospodarza. Czyżby wszystkie państwa, które usunęły ten naród, myliły się w ocenie Żydów? Działo się to na przestrzeni wieków, a nie znienacka i bez uzasadnienia.

Należy pamiętać, że w ciągu wieków wszystkie narody pozbywały się Żydów. W Hiszpanii w 612 r., w Anglii w 1211 oraz ponownie w 1290 r. Francuzi wyrzucili Żydów, konfiskując im całe mienie, gdyż dekret o wyrzuceniu mówił, że dorobili się lichwą i oszustwem, a nie pracą. Hiszpania w 1492 r. edyktem królewskim zmusiła Żydów do opuszczenia całego terytorium kraju. Portugalia w 1496 r. siłą wyrzuciła poza swe granice Żydów. Niemcy kilkakrotnie wyganiali Żydów, którzy jak zaraza rozprzestrzeniali się i mnożyli, jak piszą niemieccy historycy. Czechy dokonały pogromu w Pradze w 1097 r., gdyż, jak piszą historycy, dalej nie można było z Żydami wytrzymać.

W obronie ludności polskiej stanęło najpierw duchowieństwo polskie. W 1267 r. na synodzie pod przewodnictwem kardynała Gwidona i na synodzie we Wrocławiu stwierdzono, że ludność polska jest na wszelkie niecne sposoby niszczona i wykorzystywana przez Żydów, którzy kpią sobie z religii katolickiej i samego Jezusa.

Ale był też taki arcybiskup, który przypomina obecne postacie kilku biskupów w naszym Episkopacie. Był to arcybiskup Kohn, który otoczył się Żydami i cała jego polityka była skierowana przeciw Kościołowi katolickiemu. Narobił tyle zła w Kościele, że Pius X nie mógł już dalej tolerować jego antypolskich i antykościelnych wypowiedzi i decyzji. Został usunięty z Kościoła całkowicie w 1903 r. Historycy to opisali. Arcybiskup ten zgromadził majątek, na który składały się nieruchomości i pieniądze. Przed śmiercią zapisał to wszystko gminie żydowskiej. Jego nazwisko Żydzi obecnie umieszczają wśród wybitnych postaci zasłużonych dla Żydów. Na nagrobku napisali mu tak:

„Arcybiskup Ołomuniecki Kohn, zasłużony Żyd polski dla swego narodu”.

I tu nasuwa mi się pytanie. Jak ocenią kiedyś historycy paru polskich biskupów, którzy rację stanu Polski mają w tzw. „głębokim poważaniu”? W jaki sposób doszli do godności biskupa? Przecież arcybiskup Kohn też do tego urzędu doszedł i ktoś mu w tym pomógł.

Ciekawą treść znalazłem w Statucie Krakowskim z 1420 r. Ówczesne władze napisały w tym statucie, że: „przewrotna perfidia żydowska zawsze była, jest i będzie wrogiem chrześcijaństwa. I nie tylko w stosunku do wiary, ale również do ciała i majętności. Przywłaszczaliby sobie wszystko, co jest własnością Słowian w oszukańczy i sprytny sposób”.

W tym statucie czarno na białym stoi, że liczne władze miast w Polsce zwracają się w pilnej potrzebie do króla Polski, by położył kres wyzyskowi Polaków przez Żydów. Król Zygmunt I dekretem wypędził Żydów z przyszłej stolicy Polski – Warszawy. Miało to miejsce jeszcze przed przeniesieniem stolicy z Krakowa. Dekret ten był ważny do czasu rozbiorów Polski.

Niezależnie od petycji ludności do króla ludzie urządzali pogromy, gdy nie dało się już wytrzymać z Żydami, jak pisze kronikarz. Do pierwszego pogromu Żydów w Polsce doszło w 1373 r. w Poznaniu. Dwa lata później w Krakowie. W 1399 r. pogrom w Poznaniu był duży, bo i nagromadziło się dużo niegodziwości, jak pisze kronika. W Głogowie w 1401 r. doszło do krwawego pogromu, gdyż przejmowanie domów i ziemi przez Żydów było tak duże, że obawiano się, iż Żydzi szybko przejmą wszystko, co ma jakąś wartość. Wszystko robiono niezwykle sprytnie, udzielając pożyczek, a następnie przejmując mienie tego, kto był niewypłacalny. To samo podłoże miał pogrom w Wiślicy w 1407 r. Trzy czwarte majątku było już w rękach żydowskich.

Nic dziwnego, że za czasów carów rosyjskich wydawano liczne „ukazy”, które to zmuszały Żydów do opuszczenia wielu miast i przesiedlenia na polskie Kresy.

Car rosyjski Mikołaj II co roku wydawał dekret o przymusowym przesiedleniu Żydów z miast rosyjskich. Gdy wybuchła wojna, na Kresach odnotowano największe zagęszczenie ludności żydowskiej w Europie. Mimo pogromów za czasów carskich wielu Żydów przeżyło w Rosji, co miało olbrzymi wpływ na przebieg i charakter rewolucji 1917 roku.

Do końca XV wieku Żydzi zostali wydaleni ze wszystkich krajów zachodnich. Jeszcze w maju 1492 r. z Hiszpanii wyrzucono na siłę 160 000 Żydów. Do czasów Aleksandra II w Rosji nałożono na Żydów obowiązek odbywania 25-cio letniej służby wojskowej. Mimo to Żydzi zabili go w zamachu.

W wielu encyklopediach i rocznikach statystycznych pisze się, że Żydzi w Związku Radzieckim w latach 1916-2004 stanowili połowę żyjących Żydów na świecie. Po zmianie ustroju w Rosji ludność oficjalnie dowiedziała się, kto zrobił rewolucję i dlaczego, a ofiary, jakie naród rosyjski poniósł za czasów radzieckich były i są bolesne.

W telewizji kablowej jest program rosyjski, który często oglądam. U nich na temat Żydów mówi się więcej i śmielej. 17 sierpnia 2002 r. telewizja rosyjska nadała na prośbę ludności pewien program. Był on zapowiadany wiele wcześniej, bo zainteresowanie nim było bardzo duże. Wzięli w nim udział znani politycy oraz publiczność w studio.

Temat audycji był aktualny, a dotyczył tego, czy ci, którzy mają mieszkania, domy, mienie, które przed wojną były własnością Żydów teraz muszą je zwracać? Prowadzący program zwrócił się do obecnego w studio ministra spraw zagranicznych Igora Iwanowa z pytaniem jak to jest w świetle prawa rosyjskiego i światowego? Minister Iwanow odpowiedział:

„Ze wszystkich krajów, do których Żydzi wysuwają żądania zwrotu majątków po rodzicach lub dziadkach, tylko Polska uznaje te żądania i zwraca, ale nie ma to nic wspólnego ani z prawem międzynarodowym, ani polskim. Nie ma też nic wspólnego z przyjętymi zasadami i prawem na świecie. Prawo wszystkich państw stanowi jasno, że rodzice mają prawo przekazać swój majątek swym najbliższym. I nie chodzi tu o Żydów czy inne narodowości. Chodzi o wszystkich ludzi.

Prawo w Rosji – mówił minister – tak, jak prawo na świecie stanowi, że jeśli żyli u nas przed wojną Żydzi, to w czasie wojny wyemigrowali, bądź zginęli w obozach i nie zostawili spadkobierców. Dopiero po upływie wielu lat ich potomkowie wnoszą skargi i żądania zwrotu i chcą odzyskać majątek. Taki majątek nie jest zwracany ani w Rosji, ani na świecie. Z wyjątkiem Polski. Majątek ten zgodnie z prawem dawno stał się własnością skarbu państwa. Tylko w Polsce – mówił minister Iwanow – od czasu zakończenia II wojny światowej Żydzi będący cały czas przy władzy pilnowali, by te prawa uzyskać i, co gorsza, egzekwować je od państwa, czyli podatnika. U nas, w Rosji, jest takie samo prawo jak w Ameryce i na świecie. Żadnych majątków nie zwracaliśmy i nie będziemy zwracać. Oczywiście, że były liczne próby nacisku na rząd rosyjski, a nawet próby szantażu politycznego, ale myśmy się nie ugięli i zgodnie z prawem, majątek przeszedł na skarb państwa” – zakończył minister.

A u nas? Zwraca się oficjalnie i nieoficjalnie. Podstawia się ludzi żydowskiego pochodzenia, którzy nie byli rodziną akurat tych Żydów, którzy posiadali majątek i zginęli w czasie wojny. A przy tym jakież poparcie uzyskuje taki problem wśród naszych polityków i dziennikarzy!

W stosunku do Polski Żydzi żądają zwrotu majątku nawet, jeśli dawno zmarli jego właściciele i w ogóle nie mieli potomstwa ani krewnych. Uzasadniają te żądania tym, że ten majątek nawet w przypadku całkowitego braku spadkobierców, musi być przekazany państwu żydowskiemu. Takie kuriozum mogli wymyślić tylko oni. Nikt nigdzie na świecie nie wpadł na taki pomysł.

Ja, wstępując do partii w 1968 r. myślałem i wierzyłem, że partię i jej program kształtują jej członkowie i to nie tylko ci na samej górze, ale przede wszystkim szeregowi, którzy na co dzień borykają się z różnymi problemami. Tak bowiem wynikało ze statutu i haseł partii. Szybko przekonałem się, że tak nie jest.

Nieszczęściem i tragedią dla partii lewicowych jest fakt, iż od samego początku tworzenia tych partii, a szczególnie PPR, a później PZPR, weszli do niej Żydzi. Dokonali tego swoim sprytem i chytrością oraz faktem, że mieli w Moskwie mocnego pobratymcę Berię i całe żydostwo. Wysuwali się i mianowali na różne sposoby na przywódców i siłę kierującą, nadającą kierunek polityczny państwu.

To oni mieli patent na wybór ideologii, drogi, na program partii. Nieszczęściem dla partii był fakt, że na plan pierwszy zawsze wprowadzali do programu walkę z Kościołem. Wszystkie formy tej walki objawiały się w różnych stanowiskach partii. To, co Kościół słusznie uważał i uważa za kanon i nie podlega to zmianom, oni nie tylko podważali, ale uznawali, że trzeba z tym walczyć. Obdarzali gejów i lesbijki, „kochających inaczej”, prawami i przywilejami.

Cała ta walka z Kościołem nie tylko nie podobała się wielu członkom partii, ale stawiała ich w miejscu zamieszkania bądź pracy w bardzo złym świetle. Bo opinia społeczna, ta szeroko rozumiana, nigdy nie była po stronie tych, którzy podejmowali walkę z Kościołem. Siłą rzeczy partia w okresie PRL traciła w oczach ludzi opinię partii uczciwej i z dobrym programem.

W latach 50-tych prasa i radio głosiły, że AK to zdrajcy i sługusy Zachodu. Natomiast opinia społeczna była inna. W ten sam sposób głosi obecnie prawica, że lewica to wroga organizacja i trzeba połączyć siły i zniszczyć ją, by nigdy nie doszła do władzy. Faktem jest, że obecna lewica prezentuje już całkiem inny program, program liberalno-globalny. (To dodano w Biuletynie PRP)

Ludzie mają jednak inne zdanie. Świadczy o tym program Ewy Drzyzgi na temat Polski Ludowej. To ona w programie mówiła, że 72 % ludzi jest za okresem PRL. Świadczą o tym rozmowy z ludźmi i ich zdanie.

A więc prawie nigdy nie zgadzało się to, co mówią rządy i partie, z tym, co myślą i jak czują ludzie.

Wprowadzenie w statucie partii zapisu, a szczególnie podkreślenie tego przez przywódców partii, że w Boga nie należy wierzyć, gdyż Go nie ma – postawiło partię po drugiej stronie barykady. Szeroko pojęte społeczeństwo myślało i wierzyło inaczej, ba, nawet ogromna część członków partii i kierownictwa po kryjomu jeździła do innych parafii i tam brała śluby, chrzciła dzieci i modliła się.

Na każdym kroku czuło się nielogiczność i głupotę tej decyzji, ale takich, którzy by oficjalnie powiedzieli, że jest to głupie i niepotrzebne, nie było. Takie rozmowy prowadzone były po cichu. I tu znów jest problem, bo inaczej rozumiały i oceniały to masy partyjne, a inaczej kierownictwo partii.

Ja, mimo upływu czasu i istotnych przemian, czułem się i czuję lewicowcem. Dawałem temu liczne dowody w postaci artykułów w prasie i wywiadów w radio i w telewizji.

Wyrzucono mnie z PZPR, wyrzucono z SLD za przekonania i krytykę, która potwierdziła się w stu procentach. I dziś, z pozycji starego i doświadczonego działacza, chcę podkreślić, że partia lewicowa jest koniecznością życiową! Zawsze było tak i będzie, że będą pracodawcy i pracownicy. Bez względu na to, czy to państwowa firma, czy prywatna (w prywatnej szczególnie jest ważne, że gdy pracodawca nie czuł nad sobą bata, czyli dobrze zorganizowanego związku czy partii, następowało upodlenie pracowników).W interesie ludzi pracy jest to, by istniała dobrze zorganizowana partia lewicowa i związki zawodowe. Powiem więcej. W interesie partii prawicowych jest to, by partia lewicowa istniała z bardzo wielu powodów. Inaczej szybko znajdą się w ślepej uliczce, gdzie wyjściem będzie bunt obywateli. Problem jednak polega na tym, jaka ta lewica ma być. Prawica głosi, żeby lewica pozbyła się tych starych z PRL-u. A ja głoszę, ze lewica powinna otaczać szacunkiem tych, którzy stworzyli historię walki o prawa ludzi pracy, tych, których lewicowość to obrona słabszych, tych, dla których racja stanu to kanon. A pozbywać się nie tylko starych, bo skażeni PRL-em, ale i tych młodych, którzy nic wspólnego z lewicowością nie mają, a głoszą programy, które dzielą naród i wprowadzają zamiast pokoju i zgody wojnę w imię niepolskiej racji stanu.

Znów posłużę się tezą, że inaczej te same problemy widzi rząd i poszczególne partie, a inaczej społeczeństwo. Wszystkie ekipy, jakie były i są uważają, że są najlepszymi z najlepszych do tego, by sprawować władzę. Życie pokazuje, że jest inaczej, ale oni dalej mówią i robią swoje.

Tak sformułowali przepisy, a szczególnie ordynację wyborczą, by ich chroniła po wszystkie czasy. Przecież są Polacy znani i wybitni, którzy mogą stworzyć rząd, mogliby być posłami i tworzyć nie buble prawne, które regularnie odrzuca Trybunał Stanu, lecz niezbędne ustawodawstwo, które zamieniłoby obecne, ochraniające złodziei i gangsterów. Mogliby, ale nie mogą, gdyż ordynacja wyborcza i zmienione przez PiS – ordynacje wyborcze wciąż zapewniają na listach wyborczych miejsca dla tych samych ludzi. A oni dali już dowody, co potrafią, posłując przez kilka kadencji. Na pierwszych miejscach zawsze będą ci sami działacze, a ci młodzi i nowi na końcu listy. I będzie tak, że jeśli nawet bardzo mała liczba ludzi pójdzie głosować, to skreśleni będą ci na końcu listy.

Gdyby ludzie nie głosowali, to i tak wejdą do Sejmu ci sami. To mi przypomina zdarzenie w jednej z rodzin małorolnych chłopów. Ojciec i matka robili wszystko żeby najstarszego syna wykształcić. Oszczędzali na wszystkim, byleby syn miał w mieście gdzie mieszkać i co jeść. Po kilku latach syn wrócił do domu z dyplomem magistra. Matka gotuje obiad i podkłada drewno na ogień, ale drewna zabrakło. „Hej chłopcy – krzyczy do męża i syna – narąbać drewna, bo nie dogotuję obiadu”. Ale okazało się, że drewna w domu nie ma, że trzeba jechać do lasu. I tu syn popisał się, pokazał, co znaczy wykształcenie. Mówi do ojca: „Jest przecież demokracja i możemy wybierać, co kto chce, więc albo wy ojciec do boru po drewno, a ja w domu, albo ja w domu, a wy do boru”. Ojciec myśli i myśli, ale co by nie wybrał zawsze wypadnie, że to on musi jechać po drewno do boru. (ten fragment opuszczony w Biuletynie PRP)

Ci, którzy byli, już niczego nie zmienią. Ubarwią najwyżej nasze życie aferami rozporkowymi, kabaretem i farsą. Więc gdzie jest zagrożenie dla Polski i Polaków? Otóż – w nas samych! Nie chcemy, czy też nie umiemy, wyjść z tego zaczarowanego kręgu, w którym jak gówna w przeręblu pływają ci sami hochsztaplerzy i cwaniacy. – Wielu wybitnych Polaków w rozmowach na te tematy mówi tak: „Nie mogę i nie chcę kandydować na żadne stanowisko i funkcję. Nie wytrzymam presji walki z gangsterami politycznymi. Stosują wredne metody zniszczenia każdego potencjalnego kandydata na każde stanowisko”. Dobrzy i mądrzy ludzie uciekają od polityki, uciekają kompetentni i wykształceni, którzy słusznie uważają politykę za bagno.

Nam, Polakom nie zagraża żaden sąsiad, żadna Rosja, mimo że ciągle ją irytujemy swoją arcygłupią polityką zagraniczną.

My zagrażamy sami sobie, gdyż niska świadomość polityczna i ucieczka od brania losów kraju w swoje ręce, nie głosowanie w wyborach powoduje, że różni cwaniacy i nawiedzeni wykorzystują tę sytuację i przy minimalnej liczbie oddanych głosów obejmują władzę, twierdząc, że naród ich wybrał.

Słyszę nieraz, że Prawo i Sprawiedliwość to dyktat większości. Nic bardziej błędnego. Proszę wziąć kalkulator i policzyć oficjalne wyniki poprzednich wyborów. Otóż PiS zdobyło 155 mandatów, to jest 33,69 % foteli sejmowych, w wyborach otrzymało 26,99 % oddanych głosów przy frekwencji 40,57 % – co oznacza, że na PiS zagłosowało 10,94 % uprawnionych do głosowania, czyli głosy co dziesiątego wyborcy dały im trzecie miejsce w sejmie.

Jeśli dalej będzie tak, że ludzie będą rezygnować z głosowania, to może się zdarzyć, że co piętnasty lub co dwudziesty wyborca da władzę oszołomom, a później będzie biadolił: „Kto to nami rządzi!”

Jest też dużym problemem politycznym fakt ogromnego wpływu części Kościoła na politykę. W starzejącym się polskim społeczeństwie dość duży procent to ludzie starsi, często wierzący bardzo mocno w Boga. Oni nie chcą być w konflikcie z księdzem i robią to, co proboszcz im powie.

Jeszcze większy wpływ na wyborców ma Radio Maryja i telewizja Trwam. A tu już obserwujemy układy i układziki. Wspomniane tu radio i telewizja spełniają też i pozytywną rolę, gdyż ta instytucja nie została jeszcze przejęta przez „międzynarodową sitwę”, z tym, że nie jest całkiem niezależna, ale przekazuje obywatelom wiele prawdy.

Reszta prasy i telewizji jest tylko polskojęzyczna, bo żeby dbali o polską rację stanu, to – tak jak powiedział Ryszard Filipski – „trzeba by ich wpierw ewangelizować, ale i to nie dałoby gwarancji, że zatroszczą się o nasze, polskie interesy”.

Osobiście uważnie obserwuję działalność ojca Rydzyka. Muszę stwierdzić, że ojcu Rydzykowi brakuje doświadczenia politycznego, a działa właśnie na tym polu. Brakuje mu doświadczenia, gdyż nie był w żadnej partii (nie mógł jako kapłan). Nie miał gdzie i jak zdobyć doświadczenie. Wobec tego powinien mieć obok siebie radę konsultacyjną złożona z doświadczonych ludzi. Ta rada powinna go wspierać swoimi doświadczeniami i wiedzą. Uważam jednak, że (dodane w Biuletynie PRP) Media o. Rydzyka dają dużą nadzieję narodowi polskiemu na odrodzenie. Ale nie może być tak, że daje się czas antenowy ludziom, którzy doprowadzają kolejne rządy do upadku i kompromitacji, a naród do braku wiary w odrodzenie. Przecież wszystkie kolejne ekipy rządowe, jakie były do tej pory, poza lewicą – miały poparcie ojca Rydzyka i wiadomo jak kończyły […].

Wściekłość przeciwników Kościoła jest najlepszym świadectwem tego, że ojciec Rydzyk ma rację. I ta wściekłość przekłada się na walkę o polską rację stanu. Przeciwnicy ojca Rydzyka wiedzą dobrze, że najpierw trzeba uderzyć w Kościół, żeby całkowicie opanować władzę.

Mam sporo przyjaciół księży rozrzuconych po całej Polsce. Prowadzę z nimi dialog poprzez korespondencję, czasem się z niektórymi spotykam. Z tej korespondencji i rozmów można wyciągnąć ważny wniosek i ocenę tego, jacy są nasi księża.

Pierwsze spostrzeżenie to fakt, że niemała ilość księży angażujących się w politykę tuż po roku 1989, silnie popierających Solidarność, zawiodła się i doszła do wniosku, że nie powinni włączać się po żadnej stronie. I ci obecnie nie występują w polityce, i to dobrze.

Część księży nie unika jednak polityki i chce mieć wpływ na to, co się dzieje. Tych parafianie niezbyt lubią i powtarzają, że powinni zając się całkowicie opieką duchową. Ale ksiądz to też człowiek i Polak i ma prawo do dyskusji na temat swej ojczyzny. „Tak, panie Siwak, ma prawo, ale pogadać z nami poza Kościołem, a nie z ambony” – myślę, że mają rację ci, którzy tak mówią o swych proboszczach. Oceniać jednak nie będę, gdyż są tacy, którzy są bardzo oddani służbie Bogu i ludziom oraz tacy, którzy dla chleba poszli do seminarium. Widzi się i słyszy również o takich, którzy największa wagę przywiązują do finansów.

I ta część księży i biskupów zapomniała o nauce Chrystusa, o tym, że droga do zbawienia nie prowadzi przez złocone świątynie, luksusowe samochody i bogate plebanie.

Chrystus szerzył wśród ludzi i apostołów naukę i przypowieści i mówił o skromności oraz służebnej roli wobec człowieka. Wskrzeszał zmarłych, uzdrawiał chorych, pocieszał zgnębionych, ale nie brał od nich zapłaty, bo jak mówił: „Mój Ojciec nie brał jej ode mnie i wy nie bierzcie”. Co do wielu duchownych odnosi się jednak inne wrażenie. Są wyznawcami finansów i luksusów.

Oto polski ksiądz, z zamiłowania amator lekarz, od 43 lat pracuje w Ugandzie. Niesłychanie skromne warunki oraz od lat panujący trąd sprawia, że obok umierają ludzie, których on ratuje fizycznie i wzmacnia duchowo. Przy tym wszystkim bandy zabijają zakonnice i księży. On poszedł całkowicie służyć ludziom i Bogu. 13 grudnia 2005 roku TVP pokazała to w programie pierwszym. To jest kapłan z powołania, ale są przypadki, o których pisała prasa, że ksiądz nie chciał pochować zmarłego, bo rodzina nie miała pieniędzy. Są znane polskiemu społeczeństwu fakty, że wielu znanych duchownych w większej części są biznesmenami i finansistami niż kapłanami. Kościół musi brać od wiernych pieniądze, bo utrzymanie kościoła kosztuje, ale powinno to być w granicach przyzwoitości i możliwości ludzi. Często tak nie jest i takie fakty dają argumenty różnym ludziom i sektom do ataku na Kościół. A w opinii wiernych traci na tym Kościół. (To było opuszczone w Biuletynie PRP i może dobrze, bo Albin jednak pezetperowiec – trudno!)

Dlaczego poruszyłem ten drażliwy temat? Z bardzo prostej przyczyny. W okresie PRL opinia społeczna i ocena tego, co mówiło kierownictwo partii i rząd to były dwa krańcowe bieguny. Rząd i partia swoje, a ludność swoje. Oczywiście nie biorę pod ocenę i uwagę pojedynczych osób z różnymi odchyleniami. I wtedy, i teraz pod uwagę biorę szerokie pojęte społeczeństwo.

Obecnie kolejne rządy głoszą swoją prawdę, a społeczeństwo swoją. Podobnie w paru ważnych sprawach – Kościół mówi swoją prawdę, a ludność swoją. Gdyby wsłuchiwano się w sumienie i głos ludu, to i w PRL-u mogłoby być lepiej i inaczej. I za ostatni okres nowych formacji politycznych, a także inną lepszą opinią cieszyłby się Kościół.

Wracam jednak do źródła zła, bo to już przeżyliśmy w ostatnim stuleciu. Ten okres ma jednak wpływ na obecny rozwój spraw i politykę, gdyż nie znikli ci, którzy bezpośrednio narzucali nam swoje prawa i kierunki rządzenia, ani też nie opuściły Polski ich dzieci i wnuki.

Przeciwnie, ci, co już byli w Polsce i są, ściągają swych krewnych z całego świata (m.in. z Izraela). Władza skrzętnie zataja ilu Żydom przywraca obywatelstwo, żeby nie irytować Polaków.

Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów stwierdził, iż władze w Polsce zbyt mało i zbyt wolno dają Żydom chcącym wrócić do Polski zezwolenia i obywatelstwa. Jeśli dalej tak pójdzie to zrobimy Polsce wielki wstyd na świecie. Dla nich są mieszkania i praca, gdyż bracia zadbali o to wcześniej.

Niestety (dodane w Biuletynie PRP) Umacnia się żydostwo we wszystkich strukturach życia i władzy. A Polacy nie tylko przymykają oko na coraz więcej Żydów osiedlających się obok nas, ale chętnie pomagają im z powrotem zapuścić korzenie w słowiańskiej ziemi. Miał rację prezydent USA, gdy w orędziu do narodu w 1919 r. mówił: „W Rosji była rewolucja, ale to czysto żydowska rewolucja. Szykowali się do niej Żydzi na całym świecie. Jeszcze przed rewolucją dawali duże pieniądze Japonii na wojnę z Rosją, by osłabić ją i mieć słabszą władzę i wojsko do pokonania. Szkolili ponad tysiąc zamachowców, którzy zabili ponad tysiąc osób z otoczenia cara i urzędników sprawujących władzę. Najbogatszy bankier w USA Jakub Schiff zjednoczył wszystkich najbogatszych Żydów Ameryki, brał od nich duże pieniądze, które przeznaczał na obalenie władzy w Rosji”.

To mówił prezydent USA Woodrow Wilson w 1919 r.

Wspomniany wyżej Jakub Schiff trzykrotnie zwracał się do cara Mikołaja II z żądaniem, żeby Żydom zamieszkującym Rosję dał takie same prawa, jakie mają Rosjanie. Car za każdym razem odmawiał. Wtedy to Jakub Schiff napisał do cara oświadczenie:

„W takim razie władzę weźmiemy w swoje ręce i to niedługo. Zrobimy w Rosji nowożytną Apokalipsę, a z Rosjan białych negrów. Wprowadzimy taką tyranię, że nie śniło się to największym despotom tego świata. Doprowadzimy rosyjską inteligencję do całkowitego wytępienia. Wychowamy nowe pokolenie w duchu nowoczesnego komunizmu, posłuszne naszej idei. Zniszczymy cerkiew, żeby śladu po niej i po popach nie było”.

Jak się później okazało nie były to słowa puszczone na wiatr.

Wydano specjalną książkę, w której Żyd Wilhelm Marr napisał:

„Przepowiadam i nakazuję wszystkim Żydom na świecie. Mają bezdyskusyjnie słuchać tego, co przywódcy żydowscy nakażą. Judaizm zwycięży na świecie, ale przedtem cała Rosja ma spłynąć krwią za wielowiekowe pogromy Żydów i ograniczenie swobód. To będzie rewolucja, jakiej świat jeszcze nie widział”.

W dniu Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2007 r. Telewizja Polska w pierwszym programie nadała specjalny program poświęcony „cudowi nad Wisłą”. Następnie całą godzinę [od 8 do 9] nadawano program poświęcony Matce Bożej Fatimskiej i polskiemu papieżowi. W programie udział wzięli liczni kardynałowie i biskupi z całego świata, którzy omawiali proroctwa fatimskie w Rzymie. To duże grono, dostojników Kościoła stwierdziło:

„Dziś już można stwierdzić niezbicie, że zamordowanie w okrutny sposób Rosjan, poczynając od Rewolucji Październikowej, a kończąc na upadku muru berlińskiego było największym męczeństwem wierzących od śmierci Chrystusa. Cały okres dziewiętnastu wieków, łącznie z ofiarami drugiej wojny światowej, nie pochłonął tylu istnień ludzkich, co rewolucja w Rosji”. – Jeśli tak kompetentne grono ludzi mówi, że można powyższe stwierdzić niezbicie, to warto zastanowić się, kto i dlaczego przyczynił się do tej apokalipsy naszych czasów oraz wyciągnąć z tej tragedii wnioski. Nie ma powodu, żeby temu gronu, na czele z papieżem, nie wierzyć.

Nasuwa się proste pytanie:

Dlaczego oprawcy odpowiedzialni za II wojnę światową (uznaje się, że ofiar wojny było mniej niż ofiar prześladowań w Rosji) zostali osądzeni i skazani w Norymberdze [część z nich skazano na śmierć, a wyroki wykonano], tymczasem osoby odpowiedzialne za kierowanie, nadzorowanie i udział w zbrodniach na terenie ZSRR do dziś nie poniosły z tego tytułu odpowiedzialności?

Czemu od lat za zbrodnie wobec narodu rosyjskiego obwinia się system, a nie konkretne osoby?

We wspomnianej dyskusji prowadzonej w Rzymie padła liczba 60-70 milionów zamordowanych Rosjan.

Na drugim wszechświatowym syjonistycznym kongresie w Bazylei tuż przed rewolucją, przewodniczący tego kongresu mówił:

„Odrzucamy świadomie i kategorycznie jakąkolwiek asymilację, jaką nam niektóre narody proponują. Żydzi pozostaną wierni swojej historycznej nadziei, że zbudują światowe imperium, którym będą kierować, bez względu na ofiary i środki”.

Nie były to słowa rzucone na wiatr. Przeszkoleni zamachowcy żydowscy, w liczbie ponad tysiąca, przyjechali do Rosji. Pierwsza ofiara to minister szkolnictwa, który to nie przyjmował do szkól i uczelni dzieci żydowskich. Tej egzekucji dokonał Żyd Piotr Karpowicz. Następnie, Żyd Stefan Bałaszew zastrzelił Ministra Spraw Wewnętrznych za realizację dekretów cara o pogromie Żydów. Następny minister tego resortu W. Plewa został zabity również za to samo, co poprzednik – przez Żyda E. Sasanosa. Kolejna ofiara to generał gubernator Wielki Książę Sergiej Aleksandrowicz – gubernator Moskwy. Zabił go Żyd Iwan Katajew, jak głosili Żydzi za to, że nie zezwala na zamieszkanie Żydów w Moskwie.

W tym czasie Rosja toczyła wojnę z Japonią i osławiony Jakub Schiff dał Japonii 30 milionów dolarów w celu osłabienia potencjału Rosji.

Car Aleksander II był najbardziej zagrożony przez zamachowców za ukazy, dekrety, pogromy. Żydzi rozpoczęli formalne polowanie na cara. Było aż pięć zamachów, z których cudem wychodził cało. Szósty zamach, był już skuteczny. Pierwszy strzelał do cara Żyd Dymitrij Karakuzo, w drugim zamachu było kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych. Żyd A. Sołowiow skonstruował potężną bombę, ale pomylił karety. Bomba rozniosła ją na strzępy, ale car jechał w innej karecie. Kolejny zamach przeprowadził Żyd, brat A. Sołowiowa, który przebrał się w mundur oficera ochrony, myląc obstawę i podszedł do cara. Zasalutował mu, a następnie sięgnął po broń i strzelił, ale nie trafił. Strzelał do uciekającego cara parę razy, ale też nie trafił. Ochrona zabiła go na miejscu. Potężną bombę udało się wnieść zamachowcowi do Pałacu Zimowego. Był to Żyd Stiepan Chałturin. Wybuch zniszczył aż dwa piętra i zabił ponad trzydzieści osób z otoczenia cara, ale car spóźnił się na obiad i ocalał.

Setki zamachów przeprowadzono na ludziach pracujących z carem. Zginął szef policji zasztyletowany przez Żyda Siergieja Krawczyńskiego. Ten sam Żyd zasztyletował szefa żandarmerii Miesieńcewa. Złapano go na gorącym uczynku i zabito. Pierwszego marca 1881 roku kolejny zamach na cara Aleksandra II był skuteczny.

Natomiast na cara Mikołaja II (Zmieniony tekst w Biuletynie PRP) Jednym z zamachowców na cara Mikołaja II był młodszy brat W. Lenina, ale zamach się nie udał. Jak widać z tego, Żydzi z determinacją przeprowadzali zamachy i dokładnie realizowali wolę Jakuba Schiffa, swego sponsora i nauczyciela.

Przed rewolucją w carskiej Rosji było niecałe 4 miliony Żydów. To jak na taki kraj niewiele. Gdy rewolucja zwyciężyła i do nowego Związku Radzieckiego przyłączono szereg państw ościennych, w krótkim czasie Żydzi stanowili już 3 procent ludności.

Te 3 % więcej było warte pod względem dyscypliny przy realizacji swoich celów niż reszta ludności.

Szybko dobrali sobie różnej maści kretynów i ludzi oszukanych hasłami. A ich bezwzględność w realizacji celów objawiała się tym, że nikogo nie sądzono, tylko rozstrzeliwano.

Stąd też strach paraliżował tych, którzy się zorientowali, do czego Żydzi dążą i jakimi metodami się posługują. Ustanawiając pierwszą władzę nowego imperium zadbali, żeby Słowian nie dopuszczać do władzy.

W innych rozdziałach opisuję dokładnie skład narodowy różnych szczebli władzy. Gdy już mieli władzę w swych rękach, zaczęli największą grabież skarbów narodowych w historii. Burząc cerkwie zabierali z nich wspaniałe dzieła sztuki, bezcenne przedmioty, które wiele pokoleń Rosjan gromadziło. To samo działo się z muzeami, bogatymi dworami i pałacami. – Grabiono je w celu sprzedaży skarbów na Zachodzie.

Powstały i działały wielkie hurtownie we Włoszech, Anglii, Francji, Niemczech i Szwecji. Formalne giełdy handlowały bezcenną sztuką sakralną. Do dziś w tej sprawie znajdują się w tych krajach dokumenty mówiące o sprzedaży skarbów.

W latach 1920-1925 główny rabin Wielkiej Brytanii modlił się wraz z Żydami we wszystkich synagogach w sprawie umocnienia władzy Żydów w Rosji.

My, Polacy, po 1989 roku zaczęliśmy, korzystając z wolności słowa, obwiniać Rosję za nasz okres powojenny. Niestety, rzadko zdarza się, żeby uczciwie oceniano ten czas. Znam nawet wielu takich, którzy porównują PRL do lat okupacji hitlerowskiej. Z takimi nawet nie warto dyskutować. (to opuszczono w Biuletynie PRP)

Rozsądnie myślący człowiek powinien rozróżniać fakty i wydarzenia historyczne i je uczciwie oceniać.

Po pierwsze – to, że w czasie okupacji naziści niemieccy chcieli i realizowali konsekwentnie plan eksterminacji Polaków i innych narodów Słowian.

Po drugie – to, że ZSRR chciał zmienić i zmienił u nas ustrój społeczny.

Oceniając te dwa fakty K. Bielecki mówi, że ten ustrój był gorszy niż okupacja hitlerowska. Taka ocena nie jest uczciwa, bo gdyby „ten gorszy ustrój niż okupacja hitlerowska” nie przyszedł w porę, to dziś ja bym nie pisał, a K. Bielecki nie opowiadałby w Szwajcarii takich bzdur o Polsce Ludowej, bo by nas nie było. (to opuszczono w Biuletynie PRP)

Nie bronię Rosji i Rosjan bez przyczyny. Otóż Rosjanie byli podobną ofiarą ludobójstwa, jak my Polacy. Tylko, że oni tak w skali ofiar, okrucieństwie, jak i czasie o wiele większą apokalipsę przeżyli, bo trwała ona od początku rewolucji, aż do upadku ustroju. Degradacja cywilizacyjna dokuczała Rosji dłużej i mocniej.

Zemsta Żydów za wieki pogromów była okrutna.

Ja w oparciu o wiedzę ludzi, którzy przeżyli ten okres w ZSRR, opisuję zaledwie ułamek procenta tego, co tam się stało, a i to jest straszne. Przecież ludzie to przeżyli i pamiętają. Uczciwy człowiek powinien ocenić to, co miało miejsce u nich i u nas.

Gdyby polskie żydostwo nie miało oparcia w Żydach z Kremla, na pewno nie byłoby tylu ofiar. Ale żydostwo było związane przykazaniami głównego kahału światowego do takiej realizacji polityki, żeby umacniać władzę Żydów. Lew Bronstein „Trocki” mówił to na posiedzeniach loży masońskiej. Pisał we wspomnieniach oraz wygłaszał na międzynarodowych zamkniętych zjazdach Żydów takie słowa:

„Żaden Żyd na świecie nie może spocząć, dopóki nie podporządkujemy sobie gojów. Wierzymy, że osiągniemy ten cel nie przebierając w środkach”.

I nie przebierali.

Jaki jest ostateczny cel Żydów, czyli Syjonistów? Żydzi na całym świecie przyjęli jednomyślnie za ten cel, cytuję słowa Dawida Ben Guriona, uznanego za największego w historii Żydów przywódcę Syjonistów:

„Wszystkie kontynenty zostaną złączone, zjednoczone w jedno światowe przymierze, które będzie miało do dyspozycji jedną międzynarodową władzę polityczną w Jerozolimie. Narody zjednoczone utworzą relikwiarz proroków, żeby lepiej służyć Unii wszystkich kontynentów. Tam będzie siedziba najwyższego sądu, który będzie rozstrzygał wszystkie spory między połączonymi kontynentami”.

Mordowali tak, jak ich sponsor i nauczyciel kazał. Zafundowali Rosji nowożytną apokalipsę, zrobili ze Słowian białych „negrów”. Była to taka tyrania, jaka największemu despocie świata się nie śniła. Zniszczyli inteligencję i cerkiew.

U nas, w Polsce, ludobójstwo miało inny wymiar. Myśmy znajdowali się na pograniczu z Zachodem i Polacy mieli z nim kontakty. Oni byli odizolowani całkowicie i zdani na łaskę formacji politycznych, w których nie Rosjanie dowodzili – a Żydzi.

Obecnie nowy porządek budowany jest przy hegemonii USA, ale sterem są Żydzi amerykańscy, których najwyższy sanhedryn i kahał obowiązuje do realizacji interesów Izraela. Ostrze tej polityki skierowane jest przeciwko Rosji – na jej rozpad.

Wszystko, co nie tak dawno się działo w Jugosławii i innych krajach ościennych, obliczone jest na rozszarpanie Rosji na kilka państw. Jeszcze nigdy w historii przeciwnicy Rosji nie byli tak blisko jej granic. Przecież obecnie politycy Zachodu wcale się nie kryją ze swoimi zamiarami. Oficjalnie na posiedzeniu rosyjsko-amerykańskiej rady gospodarczej, jakie odbyło się 2 października 1998 r., Sekretarz Stanu, czeska Żydówka M. Albright powiedziała, że wśród najważniejszych zadań USA jest kierowanie rozpadem Rosji.

A na zebraniu „Rady Związków Globalistycznych”, czyli Bilderberg Group w Wielkiej Brytanii w dniach 14-17 maja 1998 roku obrady zdominował jeden temat: Rosję trzeba rozedrzeć na kilka kontrolowanych rejonów, nawet bez zachowania pozorów ich suwerenności.

Obecny tam Brzeziński zaproponował to i napisał w swojej książce pod tytułem: „Wielka szansa – o podzieleniu Rosji na 22 rejony”. Pięć lat później tenże Brzeziński zrobił korektę tego projektu i podzielił Rosję na 6 rejonów: 1. Rosja Zachodnia, 2. Ural, 3. Zachodnia Syberia, 4. Wschodnia Syberia, 5. Daleki Wschód, 6. Północne terytorium.

I ten pomysł zmienił parę lat później. Zaproponował, żeby Rosję podzielić na Rosję Europejską, Republikę Syberyjską i Republikę Dalekowschodnią.

Rosjanie po zmianie ustroju dowiedzieli się, komu zawdzięczają, że inne narody mówią na nich okupanci. Dowiedzieli się, kto i jak mordował Rosjan.

Dlatego Żydzi widząc, że zanosi się na rozliczenie za dokonane zbrodnie, szybko zaczęli uciekać z Rosji.

Samych oficerów KGB, Żydów uciekło ponad 50 tysięcy do Izraela, a do Niemiec 200 tysięcy. Zdążyli jednak przed tym wywieźć duży majątek, gdyż jeszcze mieli częściową władzę.

Nasze polskie lotnisko było bazą przerzutową na Zachód. Trwało to kilka lat i Żydzi zadbali, żeby w Polsce nikt się ich nie czepiał. Odpowiedzialny za całą operację w Polsce był Dziewulski.

W sumie aż 2 miliony Żydów przetoczyło się przez polskie Okęcie, a koszt od jednej osoby wynosił 300 dolarów. Rabin Yechedel Eckstein stworzył na Zachodzie specjalny fundusz, żeby pomóc jak najszybciej uciec od kary swoim ziomkom.

Te dwa miliony to tylko część, gdyż była umowa między Rosją a Izraelem o tzw. moście powietrznym, którym bezpośrednio przerzucano Żydów do Izraela. Nasi Żydzi ściągnęli do siebie ok. 300 tysięcy Żydów radzieckich, których dobrze zabezpieczono emerytalnie i mieszkaniowo.

Obecnie obrzydza się przed światem Rosję, gdyż pozostali Żydzi, którzy wyciągnęli ręce po ropę i gaz, dostali po łapach. Nie dopuszcza się ich do awansów i stanowisk, dlatego robią wszystko na świecie, żeby zemścić się i zrealizować pomysł rozszarpania Rosji na części.

Gdyby te wszystkie zbrodnie zrobił inny naród, to świat teraz i jeszcze długo żyłby pamięcią o tym, ale to zrobili Żydzi, więc: cicho – sza!

A my Polacy słuchamy jak poplecznicy Żydów mówią o zbrodniach komuny. Powielają to kłamstwo nasi dziennikarze, bo awans zależny jest od szefa, a szefem jest Żyd.

Obecnie sami Rosjanie przyznają w rozmowach, że oczywiście Żydzi pozyskali i Rosjan do tej zbrodni. Tak jak pozyskali i Polaków do realizacji kiedyś i obecnie swoich celów. Na świecie nigdy nie brakowało ludzi wykolejonych, bez zasad i sumienia. Sami by tego nie zrealizowali kiedyś, a i obecnie jest ich za mało na świecie, żeby samemu realizować swe dalekosiężne, chore cele.

I tu dochodzimy do najważniejszych problemów.

Czy uda się Żydom pozyskać opinię światową, by zrealizować swoje globalistyczne plany kierowania światem przy pomocy jednego parlamentu i rządu? Bo te krajowe rządy i parlamenty niewiele będą miały do powiedzenia lub w ogóle nic w dalszej przyszłości.

Może jednak zwycięży prawda, której Żydzi najbardziej się boją i narody na świecie dowiedzą się, co już ludzkości uczynili i co zamierzają w przyszłości zrobić.

A jak my, Polacy, rozwiążemy nasz problem?

Czy udamy, że nie ma problemu?

Czy też z tego marszu do rzeźni wyrwiemy się i powiemy im: „Stop! Dość już przelaliście krwi i dosyć waszych rządów”.

A może jeszcze za mało boleśnie odczuwamy ich patronat nad sobą? Może Polacy są cierpliwi i zniosą jeszcze wiele upokorzeń, i dopiero, jeśli coś tragicznego i bolesnego się stanie, to zaczniemy na naszą polską rzeczywistość inaczej patrzeć i rozumieć. Tylko, że czas pracuje dla nich, a nie dla nas. I tego szkoda.

Bardzo często w rozmowach z ludźmi słyszę taką opinię, że my, Polacy, jesteśmy uczynni i dobrzy względem siebie nawzajem. W określonych warunkach nawet za cenę własnego życia udzielimy pomocy zagrożonej osobie, ale nie w czasach pokoju. Wojna nas mobilizuje – tak było na przykład w czasie II wojny światowej, którą to przecież wielu Polaków pamięta, podczas której na każdym kroku groziła nam śmierć. Natomiast w czasie pokoju nie podamy ręki człowiekowi, który o to prosi.

Od bardzo dawna, od dziecka słyszę, że Polacy posiadają instynkt, który to w ostatniej chwili ostrzeże ich i uratuje. Coś w rodzaju instynktu chroniącego zwierzęta przed zagładą. Ludzie zostali obdarzeni inteligencją i rozumem, który podobno cały czas rozwijają i wzbogacają wiedzą i doświadczeniem poprzednich pokoleń. Piłsudski dobrze poznał Polaków i pisał o nich:

W czasie wojny Polacy rzucą na szalę zdrowie i życie, nie zawahają się podjąć niebezpiecznego zadania i zginąć. Polak nie pożałuje krwi i życia, gotów jest na każdą ofiarę. W czasie pokoju Polacy zagryzą się jak dwa wściekłe psy, a gdy ktoś ich napuści na siebie i podjudzi, to dopiero jest widowisko”. – A do podjudzania i podpuszczania zawsze i wszędzie znajdą się chętni.

Świeża sprawa – teraz, w czasie pokoju, we Włoszech stworzono obozy pracy. Znęcano się i mordowano tam ludzi, którzy pojechali za pracą. I któż to robi? Zabito w okrutny sposób ponad stu ludzi. Mogliśmy to oglądać w telewizji. I jaki z tego wniosek? Taki, że w każdym okresie i przy każdym ustroju, gdzie nie sięga prawo znajdą się zbrodniarze i ofiary.

Jeśli „wybrańcy narodu” mają w sobie takie cechy charakteru, że są żądni krwi i zemsty, to błyskawicznie znajdą całe pułki kretynów i kryminalistów, którzy chętni będą im służyć i spełniać ich polecenia.

I tak trzeba patrzeć na każdą rewolucję, a szczególnie na tę październikową, gdyż od dawna przygotowywano ją z myślą, że Rosja spłynie krwią.

Fakt, że prawdą nie można się obronić publicznie, bo cię zniszczą. Przecież, gdy Leszek Miller był szefem partii, to wielokrotnie chodziłem do niego i to nie sam. Mówiliśmy, że otoczył się złodziejami i oszustami, że ci ludzie siedzieliby już za czasów PRL w kryminale, gdyby nie zmiana ustroju, ale on ufał Wiatrom i Piłatom, Wieteskom i całej plejadzie ludzi, których celem nie było dobro Polski, a ich własne interesy. Jaka była reakcja kierownictwa SLD? Wyrzucić z partii Siwaka i będzie spokój. Tak jak dzieci. Pali się! Ale zasłońmy rękami oczy i już nie pali się.

Lewica, która jak powietrze jest niezbędna w Polsce, została na życzenie kierownictwa zniszczona. Popełniła harakiri, ale wyrządziła krzywdę nie tylko sobie. Oni to zrobili całemu społeczeństwu na złość, bo w narodzie jest i będzie zapotrzebowanie na uczciwą, mądrą lewicę z dobrym programem.

Sami obecnie dobrze widzimy jak brakuje lewicy w Sejmie i w rządzie. Moi przyjaciele, którzy są obecnie w lewicy twierdzą, że w lewicy są dwa polityczne nurty.

Jeden to nurt zainteresowany budową ustroju sprawiedliwości społecznej i szacunku dla człowieka wszelkiej pracy, nurt spadkobierców ponadstuletniej tradycji ludzi pracy i walki z wyzyskiem człowieka. Podejmujący walkę z współczesnymi zagrożeniami człowieka.

I drugi nurt – to spadkobiercy żydokomuny. Najważniejszym celem tego nurtu jest ochrona i promocja swoich ludzi, gdzie tylko można. Ich cele to walka z Kościołem i filosemityzm.

Ostatnio wpisali sobie za cel promocję różnej maści mniejszości seksualnych. Smutne to, ale ten drugi nurt zagłusza ten pierwszy. (ta część w Biuletynie PRP opuszczona).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s