Gościniec 2016-09-16


 Kolejny GOŚCINIEC

Poprzedni GOŚCINIECgosciniec20160916W tym miejscu proszę umieszczać inne komentarze, takie które są odmienne tematycznie od tych poruszanych pod zamieszczanymi artykułami.

Reklamy

42 myśli w temacie “Gościniec 2016-09-16

  1. Stanisław Michalkiewicz kpi z Waszczykowskiego: Rzezi Wołyńskiej dokonał Putin [+VIDEO]

    Stanisław Michalkiewicz zakpił z ostatniej wizyty na Ukrainie ministra Waszczykowskiego. Przypomnijmy, że minister udał się do Kijowa by zapewnić o naszej przyjaźni i bezwarunkowym wsparciu dla Ukrainy. Nie obyło sie także bez odniesień do sprawy Wołynia i ostatniej uchwały polskiego Sejmu w tej sprawie. Szef ukraińskiego MSZ stwierdził podczas spotkania z Waszczykowskim, że odpowiedzialność w kwestii rzezi Wołyńskiej spoczywa zarówno na Polakach jak i Ukraińcach. Panowie wyrazili także nadzieję, że oba narody wspólnym wysiłkiem dojdą do prawdy o wydarzeniach na Wołyniu, tak jak gdyby ta nie była już znana. Michalkiewicz skomentował to zauważając, że w optyce polskiego i ukraińskiego szefa MSZ za całe zło odpowiada prezydent Rosji Władimir Putin.
    Poniżej wypowiedź Stanisława Michalkiewicza

    Za: http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/stanislaw-michalkiewicz-kpi-z-waszczykowskiego-rzezi-wolynskiej-dokonal-putin-video&utm_source=rss&utm_campaign=rss&utm_term=www.kresy.pl

    Polubienie

  2. Mord nad Wisłą pod Śladowem (19 IX1939 r.) —
    — hitlerowska zemsta za Grunwald

    http://mazowsze.hist.pl/17/Rocznik_Mazowiecki/384/2000/12557/

    Zbrodnia hitlerowska w Śladowie w relacji Stanisława Klejnowskiego

    Dzień 18-ty września, gdy do wsi Śladowa wkraczało niemieckie wojsko, kilka samolotów krążyło nad wsią i rzucało ulotki nawołujące żołnierzy polskich, ażeby się zdali do niewoli, nie grozi im żadne nieszczęście i nie stanie im się żadna krzywda. Polskich oddziałów wprawdzie już było mało i zostali już okrążeni, więc nic im nie pozostało innego, tylko się zdać, to też tak zrobili i wraz z rannymi zdało się kilkudziesięciu. Pozostało jeszcze kilkunastu nad Wisłą pod wałem wiślanym i wszyscy bronili się tak, aż wszyscy polegli.

    Ja wraz ze swoim kolegą Złobickim i kilkuset innymi nieszczęśnikami zostaliśmy zabrani z osady p. Ciurzyńskich i zostaliśmy pognani nad Wisłę. Jednocześnie Niemcy zrobili sobie z nas żywy wał ochronny przed małą grupką ułanów pułków poznańskich. Ułani, widząc swoich Polaków, nie mogli się bronić. Sieli ogniem po skrzydłach, prawym i lewym, zaś środek linii zastawiony [był] żywym okopem, więc wdzierali się coraz bliżej, aż zostali wszyscy wystrzelani. Wtedy zabrano nas wszystkich i gdy bój już ustał, dano nam łopatki i kazano pochować poległych żołnierzy polskich i pozabijane konie. Mówiono nam, ażeby się pospieszyć, to nas zwolnią. Zaznaczam, że Niemcy byli w czarnym umundurowaniu i czarnych beretach na głowie z trupią główką. Gdy z czołgów powysiadali, to jeden starszy oficer zwołał ich i przez dłuższy czas się naradzali. Gdy się skończyła konferencja, zwołano nas powtórnie i obrewidowano każdego. Co kto posiadał, wszystko nam zabrano. Wtedy oficer niemiecki się odezwał: – Kto z was mówi po niemiecku? Był z nami jeden Niemiec Bucholz, kolonista. Dowódca niemiecki zbliżył się do niego i zwrócił uwagę, że on ma koszulę żołnierza niemieckiego i spytał: – Skąd to masz, ty psie? Tyś zabił Niemca i zabrałeś mu. Nie pomogły żadne tłumaczenia się. Został tak samo potraktowany, jak i Polak. Wtedy wydał rozkaz, żeby nas przepędzono na drugą stronę wału i ustawili nas przy samym brzegu Wisły, wraz z nami wszystkich żołnierzy ciężko rannych. Nie mogących iść o własnej sile, koledzy na ręku ponieśli na miejsce stracenia. Niektórzy żołnierze, ukryci w zaroślach, poczęli wychodzić i Niemcy nie brali ich do niewoli, tylko zabijali na miejscu (zaznaczam, że żołnierze wychodzili z rękami podniesionymi do góry). Na widok takich scen zaczęli wszyscy aresztowani wołać o litość, Niemcy zaś zaczęli się śmiać i wołać: „polskie psy”.

    Ustawili nas w dwuszeregu. Na prawym skrzydle stali żołnierze polscy w liczbie około 150-ciu, zaś na lewym stali cywile, od lat 15-stu do 75, także w liczbie około 150-ciu. Był jeszcze jeden mężczyzna, który miał ze sobą synka małego, około 4 letniego. Niemcy zabrali mu go, dziecko zaś zaczęło płakać i wołać do tatusia. Niemcy się rozgniewali na malca i wypędzili do ojca. Nastąpiła egzekucja. Strzelali z trzech karabinów maszynowych z wału wiślanego. Gdy zaczęli strzelać, poczęli żołnierze skakać do Wisły. Ja uczyniłem to samo, tylko z tą różnicą, że od razu wcisnąłem się pod burtę brzegu i stamtąd mogłem dobrze obserwować, co działo się na Wiśle. Żołnierze pływali, a Niemcy strzelali do nich jak do dzikich kaczek, tak że żaden z nich nie uszedł śmierci. Ja siedziałem w wodzie od pierwszej po południu do dziesiątej wieczorem. Gdy wieczorem rzuciła się mgła, mogłem od brzegu odpłynąć cały mokry i trzęsąc się jak liść osiki, i przepłynąłem na drugą stronę Wisły, w ubraniu (zaznaczam, że jestem bardzo dobry pływak). Na drugiej stronie z powrotem Niemcy mnie złapali i przyłączyli do jeńców polskich. Byłem w tym czasie w stanie gorączkowym i chwilowym obłędzie. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje i bałem się wszystkich Niemców. Wieczorem tego samego dnia odsyłano nas do Płońska. W drodze przy pomocy kolegów udało mi się uciec. Dzisiaj czuję się źle, mam reumatyzm i brak mi pamięci.

    Jeśliby chodziło o obszerniejsze wiadomości, zawsze służyć mogę pomocą, ale sam tego nie napiszę, mogę tylko całą historię opowiedzieć, gdyż to jest dla mnie strasznie kłopotliwym. Mieszkam w Tułowicach, powiat Sochaczew, gmina Tułowice.

    http://www.bohaterowie1939.pl/_content.php?a

    Polubienie

  3. 15 września
    Najświętsza Maryja Panna Bolesna

    Oto Ten przeznaczony jest na upadek… A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34a. 35).

    Maryja siedmiokrotnie przebita mieczem boleści Tymi słowami prorok Symeon, podczas ofiarowania Jezusa w świątyni, zapowiedział Maryi cierpienie. Maryja, jako najpokorniejsza i najwierniejsza Służebnica Pańska, miała szczególny udział w dziele zbawczym Chrystusa, wiodącym przez krzyż.

    Przez wiele stuleci Kościół obchodził dwa święta dla uczczenia cierpień Najświętszej Maryi Panny: w piątek przed Niedzielą Palmową – Matki Bożej Bolesnej oraz 15 września – Siedmiu Boleści Maryi. Pierwsze święto wprowadzono najpierw w Niemczech w roku 1423 w diecezji kolońskiej i nazywano je „Współcierpienie Maryi dla zadośćuczynienia za gwałty, jakich dokonywali na kościołach katolickich husyci”. Początkowo obchodzono je w piątek po trzeciej niedzieli wielkanocnej. W roku 1727 papież Benedykt XIII rozszerzył je na cały Kościół i przeniósł na piątek przed Niedzielą Palmową.
    Drugie święto ma nieco inny charakter. Czci Maryję jako Matkę Bożą Bolesną i Królową Męczenników nie tyle w aspekcie chrystologicznym, co historycznym, przypominając ważniejsze etapy i sceny dramatu Maryi i Jej cierpień. Święto to jako pierwsi zaczęli wprowadzać serwici. Od roku 1667 zaczęło się ono rozszerzać na niektóre diecezje. Pius VII w roku 1814 rozszerzył je na cały Kościół, a dzień święta wyznaczył na trzecią niedzielę września. Papież św. Pius X ustalił je na 15 września. W Polsce oba święta rychło się przyjęły. Już stary mszał krakowski z 1484 r. zawiera Mszę De tribulatione Beatae Virginis oraz drugą: De quinque doloribus B. M. Virginis. Również mszały wrocławski z 1512 roku i poznański z 1555 zawierają te Msze.
    Oba święta są paralelne do świąt Męki Pańskiej, są w pewnym stopniu ich odpowiednikiem. Pierwsze bowiem święto łączy się bezpośrednio z Wielkim Tygodniem, drugie zaś z uroczystością Podwyższenia Krzyża świętego. Ostatnia zmiana kalendarza kościelnego zniosła pierwsze święto, obchodzone przed Niedzielą Palmową.

    Od XIV w. często pojawiał się motyw siedmiu boleści Maryi. Są nimi:
    1. Proroctwo Symeona (Łk 2, 34-35)
    2. Ucieczka do Egiptu (Mt 2, 13-14)
    3. Zgubienie Jezusa (Łk 2, 43-45)
    4. Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej (Ewangelie o nim nie wspominają)
    5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27, 32-50; Mk 15, 20b-37; Łk 23, 26-46; J 19, 17-30)
    6. Zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)
    7. Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27, 57-61; Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)

    Maryja Bolesna Jest rzeczą niezaprzeczalną, że Maryja wiele wycierpiała jako Matka Zbawiciela. Nie wiemy, czy dokładnie wiedziała, co czeka Jej Syna. Niektórzy pisarze kościelni uważają to za rzecz oczywistą. Ich zdaniem, skoro Maryja została obdarzona szczególniejszym światłem Ducha Świętego odnośnie do rozumienia ksiąg świętych, gdzie w wielu miejscach i nieraz bardzo szczegółowo jest zapowiedziana męka i śmierć Zbawiciela świata, to również wiedziała o przyszłych cierpieniach Syna. Inni pisarze, powołując się na miejsca, gdzie kilka razy jest podkreślone, że Maryja nie rozumiała wszystkiego, co się działo, są przekonani, że Maryja nie była wtajemniczona we wszystkie szczegóły życia i śmierci Jej Syna.
    Maryja nie była tylko biernym świadkiem cierpień Pana Jezusa, ale miała w nich najpełniejszy udział. Jest nie do pomyślenia nawet na płaszczyźnie samej natury, aby matka nie doznawała cierpień na widok umierającego syna. Maryja cierpiała jak nikt na ziemi z ludzi. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że Jej Syn jest Zbawicielem rodzaju ludzkiego.

    Wśród świętych, którzy wyróżniali się szczególniejszym nabożeństwem do Matki Bożej Bolesnej, należy wymienić siedmiu założycieli zakonu serwitów (w. XIII), św. Bernardyna ze Sieny (+ 1444), bł. Władysława z Gielniowa (+ 1505), św. Pawła od Krzyża, założyciela pasjonistów (+ 1775) i św. Gabriela Perdolente, który sobie obrał imię zakonne Gabriel od Boleści Maryi (+ 1860).

    Ikonografia chrześcijańska zwykła przedstawiać Matkę Bożą Bolesną w trojaki sposób: najdawniejsze wizerunki pokazują Maryję pod krzyżem Chrystusa, nieco późniejsze (od XIV w.) w formie Piety, czyli jako rzeźbę lub obraz Maryi z Jezusem złożonym po śmierci na Jej kolanach. W tym czasie pojawiają się obrazy i figury Maryi z mieczem, który przebija jej pierś lub serce. Potem pojawia się więcej mieczy – do siedmiu włącznie. Znany jest także średniowieczny hymn Stabat Mater, opiewający boleści Maryi. Wątek współcierpienia Maryi w dziele odkupienia znajduje swoje odzwierciedlenie także w znanym polskim nabożeństwie wielkopostnym (Gorzkie Żale).

    Przez wspomnienie Maryi Bolesnej uświadamiamy sobie cierpienia, jakie były udziałem Matki Bożej, która – jak nikt inny – była zjednoczona z Chrystusem, również w Jego męce, cierpieniu i śmierci.

    http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-15a.php3

    Polubienie

  4. Krol Jan ikona rasizmu i ksenofobii! Bzdura? W zadnym wypadku, inwencja lewactwa jest niewyczerpanana !Wlasnie „postepowe” srodowiska w Austrii uznaly kolejne obchody poswiecone Odsieczy za …kontrowersyjne!Tylko patrzec jak i u nas „nieznani” sprawcy zaczna profanowac pomniki Sobieskiego a rozne „Otwarte Rzezcypospolite” czy „Hejtstopy” przedstawia postulat dokonania korekt w podrecznikach do Historii…..

    http://www.breitbart.com/london/2016/09/08/outrage-austrian-populists-celebrate-end-siege-vienna/

    Polubienie

  5. Rosja: „Czarny baron” ma pomnik na Krymie

    Przy jednym z kościołów na Krymie stanął pierwszy na terytorium Federacji Rosyjskiej pomnik generała Piotra Wrangla, zwanego „czarnym baronem”.

    – Dziś wspominamy wielkiego człowieka, którego imię powinno znaleźć się w jednym rzędzie z najważniejszymi dowódcami w naszej historii, razem z Dymitrem Dońskim, Aleksandrem Newskim i innymi. Piotr Nikołajewicz Wrangel. Przez wiele lat jego imię było zapomniane. – powiedział podczas uroczystości odsłonięcia i poświęcenia pomnika rosyjski wiceminister kultury Władimir Aristarchow.

    Generał Piotr Wrangel (1878-1928) był ostatnim głównodowodzącym Białej Gwardii (wł. Sił Zbrojnych Południa Rosji) podczas rosyjskiej wojny domowej. W okresie jego dowództwa terytorium kontrolowane przez białogwardzistów ograniczało się niemal wyłącznie do Półwyspu Krymskiego, którego „czarny baron” bronił przed bolszewikami od kwietnia do listopada 1920 r.

    Źródło: kresy.pl

    Komentarz Redakcji: Fakty takie, jak powyższy oczywiście ani na chwilę nie przerwą polskim banderofilom ich monologu o „sowieckim komunistycznym imperializmie złego Putina z KGB”. I o tym, że lepiej pozwolić „naszym sojusznikom w walce z Rosją” budować pomniki bohaterskiego pogromcy polskich dzieci z Wołynia, Romana Szuchewycza. Które pewnie stanęłyby i na Krymie, gdyby powrócił on pod władzę Kijowa. (A.D.)

    http://xportal.pl/?p=26861

    Polubienie

  6. Rząd Beaty Szydło popiera nową formę kolonizacji państwa polskiego przez korporacje

    Anna Wiejak

    To niestety nie jest ponury żart, ale konsekwencja umowy o wolnym handlu UE z Kanadą (CETA), jaką rząd Beaty Szydło zamierza poprzeć i podpisać 27 października podczas szczytu UE-Kanada w Brukseli.

    Umowa z Kanadą zawiera podobne założenia, co oprotestowywana w Europie Zachodniej, a w Polsce w tajemniczy sposób przemilczana, umowa o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi znana jako TTIP. Podobnie jak TTIP, CETA zawiera mechanizm ICS, umożliwiający pozywanie państwa objętego umową o odszkodowanie, jeżeli korporacje zdecydują się uznać, iż wprowadzone prawo narusza ich interesy. Proces, który będzie odbywał się przed sądem arbitrażowym, zakończy się wyrokiem wiążącym i zapewne wysokimi odszkodowaniami dla korporacji.

    Wprawdzie wiceminister rozwoju Radosław Domagalski zapowiada, że jego resort będzie zabiegał na forach europejskich, by docelowo jednym z arbitrów był Polak, to nie daje żadnych gwarancji na uczciwość takich procesów.

    Trudno przewidzieć, jak CETA zadziała w przypadku amerykańskich korporacji mających swoje przedstawicielstwa w Kanadzie. Wprawdzie wiceminister Domagalski zapewnia, że umowa będzie jasno określała, jak należy rozumieć kraj pochodzenia inwestora, jednakże pewności co do tego mieć nie można. Może się zatem okazać, że i bez TTIP amerykańskie korporacje będą ciągnąć krociowe zyski z procesów wytaczanych państwom UE, w tym także Polsce.

    Jest zastanawiające, dlaczego rząd Beaty Szydło nie zawetuje tej umowy, która ma zostać podpisana na szczycie UE-Kanada w Brukseli 27 października. Co więcej, umowa ta wejdzie w życie jeszcze przed jej ratyfikacją przez parlamenty krajowe, ale z wyłączeniem mechanizmu ICS.

    Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

    http://prawy.pl/37410-rzad-beaty-szydlo-popiera-nowa-forme-kolonizacji-panstwa-polskiego-przez-korporacje/

    Polubienie

  7. Gospodarcza samozagłada Polski (Józef Białek)

    Relacja ze spotkania z polskim przedsiębiorcą Józefem Białkiem, autorem książki „Czas spekulantów. Wzlot i upadek polskiej przedsiębiorczości”. Spotkanie poprowadził dr Jan Przybył.
    Józef Białek to działacz opozycji i wydawca podziemnych wydawnictw w czasach PRL. Właściciel firmy Wektory i działającego od wielu lat pod tym samym szyldem wydawnictwa. Wydawca miesięcznika, a następnie kwartalnika „Opcja na prawo”. Założyciel Dolnośląskiego Towarzystwa Gospodarczego (obecnie DIG), współzałożyciel Towarzystwa Prywatyzacyjnego, współzałożyciel stowarzyszenia przedsiębiorców „Forum Polskie”, przed laty prezes dolnośląskiego oddziału Unii Polityki Realnej. Założyciel i wieloletni prezes lokalnego trzecioligowego klubu sportowego.
    (Łódź, 16.05.2016)

    Polubienie

  8. Wspólnota dewiantów ustala przebieg zgromadzeń. |POLECAM!

    Opublikowano 16/09/2016 by emjot

    Przeszło pięć lat temu opisywałem strategię judeo-satanistów tutaj: https://rafzen.wordpress.com/2011/08/18/cywilizacja-apartheidu-w-polsce/
    Dzisiaj mam ogromny zaszczyt przedstawić Państwu wyjątkowy dokument potwierdzający w całości tezy zawarte w tej starej już ale jakże aktualnej publikacji.

    Sprawa dotyczy wspólnego obchodzenia tzw. miesięcznicy smoleńskiej przez ugrupowania polityczne tej samej paczki dewiantów — żerujących na naiwności i uczciwości wielu Polaków.

    Zwyczajowo od kilku lat było tak, — że każdego 10-ego miesiąca odprawiana jest Msza w Kościele Seminaryjnym tuż obok pałacu uzurpatorów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

    Po zakończonej Mszy Jarosław Kaczyński otrzymuje wieniec /nigdy nie był on poświęcony w Kościele/, — który składa przed pałacem dopiero od 10 lipca 2010 roku, — ponieważ Sasin, Duda i inni dostali 07 lipca 2010 wypowiedzenie z pracy.

    Jak wiemy — dosłownie w niespełna trzy tygodnie od tego wydarzenia kard. Nycz wysyła ks. Markowskiego — obecnie biskupa, — aby znajdujący się tam Krzyż odebrać Polakom.

    Próba kradzieży Krzyża Polakom w dniu 03 sierpnia 2010 roku nie powiodła się — ośmieszając tym samym cały episkopat w Polsce.

    To tyle przypomnienia faktów i teraz skupię się na dniu 10 września 2016 roku — kiedy to judeo-sataniści zapragnęli jako wspólnota — uroczystego obchodzenia miesięcznicy.

    No tak — ale jedni są za, natomiast drudzy są przeciw — jak to bywa statutowo u dewiantów mimo, że na jednym wózku jadą.

    Aby sprawy miały się jak należy — poproszono Solidarnych 2010 aby odstąpili miejsce pod Kordegardą dla KOD-u.

    — KOD rozwinął swoje sztandary zatem pod Kordegardą, — na których reklamowano Andrzeja Dudę pod pretekstem, — że jest ich rzekomym wrogiem — i wcale im nie przeszkadza to, że sędzia orzekający w swojej sprawie to pospolity kryminalista.

    Kryminaliści też mogą bronić demokracji Talmudycznej, — a tym bardziej, gdy są obrzezani to korzystają ze specjalnych praw Talmudu jako wyższa rasa.

    Całkiem przypadkowo usłyszałem, — że były wspólne ustalenia w dniu 09 września 2016 roku — co do przebiegu uroczystości w dniu 10 września 2016 roku.

    Ogarnęło mnie ogromne zdziwienie, — ponieważ nigdy bym nie podejrzewał że dwa zwalczające się ugrupowania dewiantów organizują wspólnotową manifkę.

    Oto co nagrałem w sprawie ustaleń w dniu 09 września 2010 roku dot. wspólnej uroczystości PiS-u i KOD-u.

    Myślałem że mam jedyne nagranie dot. założeń programowych w oszukiwaniu Polaków, — gdy pojawił się niejaki Cezary Jurkiewicz, który z racji udzielonych mu pełnomocnictw — podziękował KOD-owi za współpracę.

    Jurkiewicz to niedoszły ksiądz i z tego powodu posiada liczne obowiązki.

    Poza pracą w radzie miasta prowadzi wawerski klub « Gazety Polskiej », — fundację wspierającą Polaków na Wschodzie, — kieruje też Domem Pielgrzyma « Amicus » przy kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

    Jego idolem jest Benito Mussolini — twórca bojówek partyjnych — i on też kieruje takimi z ramienia PiS-u.

    Oto nagranie dot. tego zdarzenia:

    Za; https://wordpress.com/read/feeds/310146/posts/1155411947/ Za; https://rafzen.wordpress.com/2016/09/15/wspolnota-dewiantow-ustala-przebieg-zgromadzen/

    Polubienie

  9. Ukraińskie kłamstwa o rzezi wołyńskiej

    Ukraińska telewizja ICTV wyemitowała materiał o rzezi wołyńskiej i Polsce, w którym znalazło się mnóstwo kłamstw i manipulacji. Padają fałszywe oskarżenia pod adresem historyków – Ewy Siemiaszko oraz jej ojca. Ukraińcy podają zakłamane dane dotyczące liczby ofiar ludobójstwa UPA, a także nazywają rzeź wołyńską – wojną między polskimi i ukraińskimi nacjonalistami.

    Polubienie

  10. Panie Prezydencie, co Pan obiecał Żydom?

    Komentarz • specjalnie dla http://www.michalkiewicz.pl • 21 września 2016

    Podczas swego pobytu w Nowym Jorku pan prezydent Andrzej Duda w Konsulacie RP spotkał się z działaczami żydowskiej Ligi Antydefamacyjnej, z Abrahamem Foxmanem na czele. Liga zajmuje się tropieniem i zwalczaniem wszelkich przejawów „antysemityzmu”, to znaczy zachowań, które z jakichś powodów Żydom nie odpowiadają. Na przykład komplikują im interesy. W takich przypadkach Liga Antydefamacyjna podnosi klangor pod niebiosa, a upatrzone ofiary próbuje doprowadzać do stanu bezbronności.

    Ponieważ AIPAC (American Israel Public Affairs Comittee) jest w USA organizacją bardzo wpływową; można nawet powiedzieć, że jej ciężar gatunkowy jest znacznie większy od wagi obydwu partii: Demokratycznej i Republikańskiej, to nic dziwnego, że pan prezydent Duda uznał, iż nie może odmówić takiego spotkania. Z wypowiedzi, jakiej Abraham Foxman udzielił amerykańskim mediom wynika, że przedmiotem rozmowy były co najmniej dwie kwestie – po pierwsze – że pan prezydent Duda obiecał walczyć z antysemityzmem w Polsce i nawet złożył jakieś deklaracje o „legislacji”, która pomoże walczyć z antysemityzmem. Po drugie – rozmawiano też o „restytucji mienia żydowskiego w Polsce”. Nie wiadomo, czy pan prezydent również w tej sprawie poczynił jakieś obietnice, ale wykluczyć tego nie można, ponieważ strona żydowska wyszła z tego półtoragodzinnego spotkania bardzo zadowolona.

    Ponieważ i w jednym i w drugim przypadku konsekwencje spełnienia obietnic poczynionych przez pana prezydenta miałyby poważne konsekwencje dla Polski i narodu polskiego, proszę Pana Prezydenta, by poinformował opinię publiczną w kraju, co konkretnie Żydom obiecał. Rzecz w tym, że ewentualna „legislacja” może doprowadzić do drastycznego ograniczenia wolności słowa w Polsce, w następstwie czego środowiska lub organizacje żydowskie zyskają możliwość dyktowania Polakom, co wolno im mówić, a czego nie, podobnie jak zyskają wpływ na swobodę badań naukowych. Jeszcze gorsze następstwa mogą wynikać z obietnicy dokonania „restytucji” mienia żydowskiego w Polsce, czego organizacje żydowskie od lat się domagają, kierując pod adresem Polski bezpodstawne roszczenia. Bezpodstawne – bo naciski na polskie władze idą w tym kierunku, by dopiero stworzyły namiastkę podstawy prawnej, swego rodzaju pozór legalności, na podstawie którego organizacje żydowskie uwłaszczyłyby się na majątku w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że roszczenia te szacowane są na 65 mld dolarów – co potwierdził były ambasador Izraela w Warszawie, dr Szewach Weiss – a więc stanowią równowartość rocznego budżetu państwa. Polska nie jest w stanie wygenerować takiej gotówki bez spowodowania natychmiastowej katastrofy ekonomicznej i społecznej w kraju. Zatem, jeśli miałaby nastąpić owa „restytucja”, musiałaby ona zostać dokonana w naturze, to znaczy – w nieruchomościach. To zaś oznacza, że środowisko obdarowane takim majątkiem, dysponowałoby nim na terenie Polski, uzyskując natychmiast dominującą pozycję ekonomiczną, która przełożyłaby się na dominującą pozycję społeczną i polityczną. Inaczej mówiąc, naród polski zostałby we własnym kraju zepchnięty na pozycję narodu drugiej, a nawet trzeciej kategorii. Dlatego poinformowanie polskiej opinii publicznej w przedmiocie poczynionych przez Pana Prezydenta obietnic wydaje się bezwzględnie konieczne.

    Stanisław Michalkiewicz

    Polubienie

  11. Nowy Jork: Krzyczeli „marionetka, marionetka”. Agata Duda złośliwie odpowiedziała gestami (video)

    Grupa Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych postanowiła przywitać parę prezydencką okrzykami „marionetka” i „konstytucja”. Prezydent nie odpowiedział na krzyki, ale Agata Duda wykonała gesty, które… zamurowały nawet manifestujących.

    Gwizdy, buczenie, okrzyki, wyraz braku poparcia i żądanie Trybunału Stanu. To usłyszała w Nowym Jorku para prezydencka od grupy manifestujących. Prezydent Andrzej Duda nie wydawał się być przejęty okrzykami demonstrujących, natomiast Pierwsza Dama postanowiła złośliwie zareagować.

    Agata Duda odwróciła się do buczącej grupy i zaczęła przesyłać całusy oraz gesty gratulacyjne. Taka reakcja Pierwszej Damy zamurowała nawet demonstrujących, którzy nie oczekiwali, że spotkają się z jakimkolwiek odzewem ze strony pary prezydenckiej.

    – Zanim spłyną do mnie materiały z powitania PAD i zanim się urżnę ze szczęścia, opisze Wam jak to było. Nasza akcja była nie planowana, decyzja zapadła wczoraj w nocy. Bez reżyserii i zupełnie spontanicznie przyszedł, kto mógł, a było nas bardzo mało, zaledwie kilkanaście osób, jako komitet powitalny. PAD przyjechał do Konsulatu o 40 minut za wcześnie i w tunelu zbudowanym z ochroniarzy przemknął się do środka wraz z Agatą. Czekaliśmy na moment wyjścia. Mieliśmy Dudę na wyciągniecie reki. Teksty: „duda to ci sie nie uda, marionetka, notariusz” same w zgodnym rytmie cisnęły się na usta. …a za nami gwizdy, ponieważ Wszyscy mieliśmy gwizdki. Ochronę zamurowało, byli zdezorientowani i nie wiedzieli co z nami zrobić. Mina Dudy BEZCENNA, tez go zamurowało. W tym czasie Agata, wysyłała nam buziaki i gesty gratulacyjne. Mieli pecha gdy wsiedli do auta, było czerwone światło. …..a to NYC,miasto, które przed taka miernotą, nie rozwija dywanów…..wiec mieliśmy dodatkowy czas na skandowanie – pisze organizatorka demonstracji.

    http://pikio.pl/nowy-jork-krzyczeli-marionetka-marionetka-agata-duda-zlosliwie-odpowiedziala-gestami-video/

    Polubienie

  12. Wniosek o aresztowanie Gronkiewicz-Waltz !

    Stowarzyszenie OBURZENI, które kilkanaście dni temu złożyło wniosek o przeprowadzenie referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji Prezydenta Warszawy, kieruje do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez nią przestępstw (polegających m.in. na naruszeniu art. 231, par.1 i 296, par.1 Kodeksu karnego) wraz z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie p. Gronkiewicz-Waltz.

    W uzasadnieniu czytamy m.in.: „Z uwagi na poważny charakter podejrzeń, uprawdopodobnionych przez liczne, konkretne zarzuty podnoszone publicznie, zagrożenie wysoką karą pozbawienia wolności oraz aktualne sprawowanie przez p. Gronkiewicz-Waltz funkcji Prezydenta Miasta, a więc potencjalne zagrożenie możliwą próbą utrudniania śledztwa, składamy wniosek o tymczasowe aresztowanie pani Hanny Gronkiewicz-Waltz do czasu zakończenia ewentualnego śledztwa.”

    http://oburzeni.pl/wniosek-o-aresztowanie-gronkiewicz-waltz/

    Polubienie

  13. Debata o aborcji: poruszające przemówienie Joanny Banasiuk! Polska ma szansę stanąć na czele państw chroniących życie!

    Data publikacji: 2016-09-22 16:00

    Data aktualizacji: 2016-09-22 16:33:00

    Debata o aborcji: poruszające przemówienie Joanny Banasiuk! Polska ma szansę stanąć na czele państw chroniących życie!

    Przedstawicielka Instytutu Ordo Iuris, dr Joanna Banasiuk, przedstawiła w Sejmie założenia obywatelskiego projektu ustawy całkowicie zakazującego aborcji. Przypomniała między innymi, że walkę o prawną ochronę dzieci przed urodzeniem, Naród przyrzekł swej Królowej w Ślubach Jasnogórskich.

    Doktor Joanna Banasiuk, prawnik z Instytutu Ordo Iuris, przypomniałą między innymi dramatyczną sytuację małego Wikotrka, który urodził się w wyniku nieudanej aborcji, a którego personel szpitala Świętej Rodziny w Warszawie pozostawił z zminą krwią na śmierć. Przypomniała, że aborcję dla Polaków proponowała stalinowska sędzia Helena Wolińska. Dodała też, że obecny tak zwany „kompromis aborcyjny” jest w rzeczywistości „krwawym kompromisem”, bowiem wprowadzone dwadzieścia lat temu „wyjątki aborcyjne” są coraz szerzej interpretowane. Piętnaście lat temu, w wyniku aborcji życie traciło niewiele ponad 100 dzieci rocznie. Dzisiaj – bez zmiany prawa – aborcji jest nawet dziesięciokrotnie więcej.

    – Możemy wreszcie odrzucić dziedzictwo stalinowskiego ustawowego bezprawia. Dzisiaj możemy dać szansę na bezpieczne narodziny każdemu dziecku, również temu choremu lub poczętemu w traumatycznych okolicznościach. Wystarczy, że odważymy się na zmianę. Wystarczy, że wybierzemy życie – mówiła przedstawicielka ponad pół miliona osób, które proszą parlamentarzystów o zmianę prawa.

    Co więcej, Banasiuk wykazała też, że aborcja (a nie jej zakaz!) uderza głównie w kobiety. – Aborcja pociąga za sobą dyskryminację i śmierć kobiet, w tym również śmierć matek. Wyraźnie wskazują na to dane Banku Światowego i Światowej Organizacji Zdrowia. W Polsce, odkąd w 1993 roku ograniczono dostępność aborcji, wskaźnik śmiertelności okołourodzeniowej matek spadł pięciokrotnie! Aborcja jest piekłem nie tylko dzieci, ale również kobiet. I dlatego należy położyć jej kres. W pełni świadoma tego jest większość Polaków – wskazała.

    – Dziś odzyskujemy Państwo Polskie. Wspólnie przywracamy Ojczyźnie godność, która tak długo była poniewierana. Czas najwyższy na działania także w obszarze ochrony życia. Wystarczy tylko odrzucić stalinowskie dziedzictwo Heleny Wolińskiej i budować Polskę na szacunku do człowieka, czego zawsze uczył nas Jan Paweł II – największy promotor ludzkiej godności i praw człowieka. Tak jak Polska ma szansę stanąć na czele państw wyznaczających nowe, wyższe standardy praw człowieka, tak Państwo mają dziś również szansę by wybrać życie – dla dobra kobiet i dzieci – apelowała Joanna Banasiuk.

    Przeczytaj pełny zapis poruszającego przemówienia:

    Szanowny Panie Marszałku,
    Panie i Panowie Posłowie,
    Szanowni Państwo,

    Stoję tu w imieniu blisko pół miliona obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy poparli projekt inicjatywy „Stop Aborcji”. Kolejne 150 tysięcy wyborców zwróciło się do Państwa – polskich parlamentarzystów z apelem o pełną ochronę dzieci również w prenatalnym okresie ich rozwoju. W krótkim czasie, ponad 600 tys. waszych wyborców wyraziło wolę, byście stanęli odważnie w obronie najsłabszych Polaków: dzieci i kobiet, które tracą życie lub cierpią psychicznie z powodu aborcji. Aborcja, to rzeź niewinnych dzieci, piekło kobiet i moralna kompromitacja mężczyzn. Polskiemu narodowi najpierw zaordynowali ją hitlerowscy zbrodniarze, a na masową skalę narzucił komunistyczny reżim.

    Panie Marszałku, Wysoka Izbo.

    Kilka miesięcy temu w warszawskim szpitalu Świętej Rodziny cierpiąc w samotności umierał mały Wiktorek, urodzony żywo w trakcie aborcji. Pozostawiony bez pomocy medycznej, pozbawiony podstawowych praw. Nie próbowano nawet ukoić jego bólu, gdy przez pół godziny kwilił w agonii. Cała Polska okazała współczucie temu małemu dziecku z zespołem Downa, przemocą wydobytemu z organizmu matki po to, by konało w męczarniach.

    Tymczasem Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska stwierdziła, że nie doszło do naruszenia prawa! Powołała się przy tym na opinie krajowych konsultantów.

    Jeśli prawo pozwala personelowi szpitalnemu obserwować męczarnie dziecka oczekując jego śmierci, zamiast nieść mu pomoc, to jest to prawo nieludzkie – prawdziwe ustawowe bezprawie! Takim właśnie ustawowym bezprawiem jest regulacja określana często mianem „kompromisu”. Ten kompromis zabija!

    Wprowadzone dwadzieścia lat temu „wyjątki aborcyjne” są coraz szerzej interpretowane. Piętnaście lat temu, w wyniku aborcji życie traciło niewiele ponad 100 dzieci rocznie. Dzisiaj – bez zmiany prawa – aborcji jest nawet dziesięciokrotnie więcej. Wedle danych publikowanych w 2007 r. w British Journal of Obstetrics and Gynecology, jedno na dziesięcioro dzieci poddawanych aborcji po 23 tygodniu ciąży umiera jak Wiktorek cierpiąc w opuszczeniu. Pozostałym dzieciom nie dane jest nawet zapłakać. Ich życie dławione jest jeszcze w łonie matki. Te starsze, z zespołem Downa, mają już dwadzieścia i więcej tygodni. Śmierć zabiera je, gdy sztucznie wywołane skurcze porodowe miażdżą ich małe ciała.

    Obecnie ponad 900 aborcji rocznie dokonywanych jest na dzieciach podejrzewanych m.in. o niepełnosprawność wywołaną zespołem Downa, Turnera, Edwardsa. Jednak zabijane są również dzieci zdrowe, które poczęły się w „okolicznościach uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”. Nadzieją dla wszystkich tych dzieci jest projekt „Stop Aborcji”, który wprowadza pełną ochronę życia każdego dziecka, tak przed, jak i po urodzeniu.

    Panie Marszałku, Wysoka Izbo.

    Gdy w 1956 roku komuniści wdrażali w Polsce sowieckie rozwiązania aborcyjne, ich propagatorką była prokurator Helena Wolińska, uczestniczka sądowych mordów na bohaterach podziemia niepodległościowego, takich jak generał August Fieldorf „Nil”. Z satysfakcją pisała o „przekreśleniu ochrony prawnej życia płodu” której dokonano gwarantując ustawowo bezkarność aborcji. Niestety, również w wolnej Polsce poglądy prokurator Wolińskiej znajdują gorliwych krzewicieli.

    Walka z komunistycznym zniewoleniem była jednocześnie walką o prawną ochronę dzieci przed urodzeniem, którą Naród przyrzekł swej Królowej w Ślubach Jasnogórskich . Pierwszy projekt ustawy o ochronie życia został złożony w 1989 roku W 1993 roku dokonano ważnego kroku na drodze do pełnej ochrony życia dzieci przed urodzeniem a dzisiaj wreszcie możemy zakończyć to dzieło, wypełniając to, co na Jasnej Górze przyrzekały nasze Matki i Ojcowie.

    Możemy wreszcie odrzucić dziedzictwo stalinowskiego ustawowego bezprawia. Dzisiaj możemy dać szansę na bezpieczne narodziny każdemu dziecku, również temu choremu lub poczętemu w traumatycznych okolicznościach. Wystarczy, że odważymy się na zmianę. Wystarczy, że wybierzemy życie.

    Panie Marszałku, Wysoka Izbo.

    Obrona dzieci w najwcześniejszym etapie ich rozwoju, to również realizacja podstawowych praw dziecka. Praw wynikających tak z naszej Konstytucji, jak i z norm prawa międzynarodowego.

    Konwencja o prawach dziecka z 1989 roku – w ślad za Deklaracją Praw Dziecka ONZ – jasno stwierdza, że „dziecko, ze względu na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”. Polska Konstytucja gwarantuje każdemu prawną ochronę życia oraz nakazuje równe traktowanie wszystkich ludzi. W 1997 roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że „od momentu powstania życie ludzkie staje się wartością chronioną konstytucyjnie także w fazie prenatalnej.” Dlatego Inicjatywa „Stop Aborcji” usuwa niekonstytucyjne przesłanki pozwalające zabijać niewinne dzieci na wczesnym etapie ich rozwoju.

    Spośród 196 istniejących współcześnie państw, 122 chronią życie nienarodzonych dzieci lepiej niż Polska [5]. Nawet w Europie, takie kraje jak Irlandia, Irlandia Północna oraz Malta gwarantują dzieciom poczętym wyższy standard ochrony niż Polska.

    Mamy dziś szansę, by stanąć na czele tych państw, które wyznaczą nowe, wyższe standardy praw człowieka i skutecznie przeciwstawią się wykluczeniu najsłabszych.

    Panie Marszałku, Wysoka Izbo.

    Inicjatywa obywatelska „Stop Aborcji” ma chronić zarówno dzieci, jak i kobiety. W czasie, gdy powszechnie odstępuje się od wymierzania kary śmierci za nawet najcięższe przestępstwa, na świecie miliony niewinnych dzieci jest zabijanych w majestacie prawa. Organizacja Narodów Zjednoczonych wskazuje, że w światowej populacji już teraz brakuje 200 milionów dziewcząt, które padły ofiarą aborcyjnej selekcji ze względu na płeć lub dzieciobójstwa. Upowszechnienie aborcji oznacza nade wszystko śmierć dziewczynek i to nie tylko w Azji lub Afryce ale również w Europie i Stanach Zjednoczonych.

    Aborcja pociąga za sobą dyskryminację i śmierć kobiet, w tym również śmierć matek. Wyraźnie wskazują na to dane Banku Światowego i Światowej Organizacji Zdrowia. W Polsce, odkąd w 1993 roku ograniczono dostępność aborcji, wskaźnik śmiertelności okołourodzeniowej matek spadł pięciokrotnie!; Dane Światowej Organizacji Zdrowia jasno pokazują, że w efekcie poziom śmiertelności okołourodzeniowej w Polsce jest dwukrotnie niższy niż w Niemczech, trzykrotnie niższy niż w Anglii i blisko pięciokrotnie (!) niższy niż w Stanach Zjednoczonych . W upowszechniającej aborcję Anglii współczynnik śmiertelności okołourodzeniowej matek był w ostatnim dziesięcioleciu dwukrotnie wyższy niż w chroniącej całkowicie życie Irlandii ; W tych stanach Meksyku, gdzie chroni się życie dzieci przed urodzeniem, poziom śmiertelności kobiet jest 23% niższy niż w pozostałych stanach.

    Aborcja jest piekłem nie tylko dzieci, ale również kobiet. I dlatego należy położyć jej kres. W pełni świadoma tego jest większość Polaków. Wśród zapytanych o treść inicjatywy w majowym badaniu IBRIS, ponad 58% respondentów popiera zawarty w niej postulat całkowitego zakazu aborcji z zachowaniem możliwości ratowania, potencjalnie zagrożonego, życia matki. Wśród osób w wieku od 18-24 lat, rozwiązanie takie popiera niemal 80% Polaków.

    Panie Marszałku, Wysoka Izbo.

    Mając na względzie tak szerokie poparcie dla zrównania ochrony prawnej dzieci przed narodzeniem z ochroną przysługującą im po urodzeniu, przygotowaliśmy projekt ustawy, który znosi istniejącą dotychczas dyskryminację ze względu na stopień rozwoju, niepełnosprawność, okoliczności poczęcia czy porodu oraz gwarantuje opiekę matkom.

    Po pierwsze, aby przywrócić pełną ochronę życia dzieci poczętych, projekt zakłada, że sytuacje, które dotychczas pozwalały w majestacie ustawy dokonać aborcyjnego zabójstwa dziecka, staną się podstawą do uzyskania przez rodziny pomocy materialnej i opieki ze strony państwa.

    Po drugie, zapewniliśmy pełną możliwość ratowania życia matki. Projekt przewiduje, że dopuszczalne jest prowadzenie wszelkich działań medycznych ratujących życie matki, nawet jeżeli mogą doprowadzić one do śmierci dziecka (tak jak w przypadku ciąży pozamacicznej). Gdy rozwój wypadków nieuchronnie prowadzi do śmierci matki lub dziecka, to do matki należy dokonanie wyboru wśród dostępnych procedur medycznych.

    Po trzecie, projekt potwierdza, że dziecku, które jeszcze przed urodzeniem jest adresatem opieki medycznej, przysługują prawa pacjenta, w tym realizowane w jego imieniu przez rodziców prawo do informacji. Dlatego projekt stanowi niepowtarzalną szansę dla rozwoju diagnostyki prenatalnej. Dotychczas ustawa dawała dostęp do badań prenatalnych głównie w celu stwierdzenia przesłanek aborcyjnego zabicia dziecka. Chcemy, by te badania odzyskały swój diagnostyczny i terapeutyczny charakter. By były powszechnie dostępne.

    Po czwarte, projekt przywraca prawnokarną ochronę życia dziecka poczętego, w miejsce dotychczasowej ochrony bezosobowego „stanu ciąży”. Tym samym, każdy zamach na życie dziecka poczętego, podobnie jak każdy zamach na życie człowieka w późniejszym okresie rozwoju, winien pociągać za sobą karną reakcję państwa. W związku z tym, projekt, podobnie jak ustawodawstwo zdecydowanej większości krajów świata, wprowadza odpowiedzialność karną wszystkich sprawców aborcji. Odpowiedzialność w pełnym zakresie powinny ponosić te osoby, które pomagały lub nakłaniały do odebrania życia dziecku poczętemu, w tym ojciec dziecka skutecznie nakłaniający matkę do aborcji lub dostarczający jej środki poronne.

    Matka dziecka została w projekcie zabezpieczona przed wszelką nieuzasadnioną odpowiedzialnością karną. Zwolniona jest z wszelkiej odpowiedzialności za nieumyślne zabicie swego dziecka. Projekt w niczym nie zmieni też sytuacji matki, która poroniła. Co więcej, nawet gdy matka umyślnie pozbawi swe poczęte dziecko życia, z uwagi na wieloaspektowość tych sytuacji, projekt dopuszcza zawsze możliwość odstąpienia przez sąd od wymierzenia kary. W ten sposób zapewnienie pełnej prawnej ochrony życia dziecka pogodzone zostaje z możliwością niekarania kobiety.

    Panie Marszałku, Wysoka Izbo.

    Dziś odzyskujemy państwo polskie. Wspólnie przywracamy Ojczyźnie godność, która tak długo była poniewierana. Czas najwyższy na działania także w obszarze ochrony życia.

    Wystarczy tylko odrzucić stalinowskie dziedzictwo Heleny Wolińskiej i budować Polskę na szacunku do człowieka, czego zawsze uczył nas Jan Paweł II – największy promotor ludzkiej godności i praw człowieka.

    Tak jak Polska ma szansę stanąć na czele państw wyznaczających nowe, wyższe standardy praw człowieka, tak Państwo mają dziś również szansę by wybrać życie – dla dobra kobiet i dzieci.

    Read more: http://www.pch24.pl/debata-o-aborcji–poruszajace-przemowienie-joanny-banasiuk–polska-ma-szanse-stanac-na-czele-panstw-chroniacych-zycie-,46161,i.html#ixzz4KzzqYo00

    Polubienie

  14. Ponizsza fotografia czyli …Znak Czasow!Co prawda podpis jest niewlasciwy ,ale Papiez calujac po rekach tych holocaustow caluje rowniez Rotschildow ,Rockefellerow i pozostalych banksterow!

    Polubienie

  15. „Bandera i Ja”. Banderowska propaganda w polskiej szkole dla Ukraińców [+FOTO / +VIDEO]

    W bibliotece Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Bartoszycach – polskiej placówki oświatowej nadzorowanej przez polskie instytucje i finansowanej z polskiego budżetu – propaguje się banderyzm, UPA, a nawet samego Stepana Banderę.

    Zespół Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Bartoszycach (woj. warmińsko-mazurskie), popularnie nazywany „szkołą ukraińską”. Państwowa placówka, finansowana ze środków publicznych, w której uczy się ponad setka dzieci m.in. pochodzących z rodzin ukraińskich. Jak każda szkoła posiada bibliotekę – głównie na potrzeby uczniów. Nie każda jednak ma w swoich zbiorach publikacje gloryfikacje banderyzm, UPA i samego Stepana Banderę. Taką, jak książki „Stepan Bandera i Ja” oraz „Sotnik >Burłaka<”.

    „Stepan Bandera i Ja”

    Książka „Stepan Bandera i Ja” trafiła do biblioteki szkoły w Bartoszycach wiosną br. w ramach pakietu, w skład którego wchodziły inne publikacje z tej serii (m.in. Taras Szewczenko i Ja, Iwan Mazepa i Ja). Natrafił tam na nią dziennikarz Tomasz Maciejczuk, który zdobył materiały dotyczące banderowskich materiałów propagandowych z tej szkoły.

    Czytaj całość:
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/bandera-i-ja-banderowska-propaganda-w-polskiej-szkole-dla-ukraincow-foto-video

    Polubienie

  16. Kto ty jesteś? – Polak mały. Obecny prymas powinien brać przykład z wielkiego poprzednika

    Powiem szczerze, że coraz bardziej martwi mnie, a momentami nawet przeraża postawa sporej części naszych najwyższych kościelnych hierarchów. Oto na naszych oczach dochodzi do zmasowanych ataków na Kościół, Polskę i tradycyjną rodzinę, a oni tchórzliwie milczą. Niektóre tak zwane katolickie organizacje i media wraz ze środowiskami LGBT i za pieniądze wroga chrześcijańskiej cywilizacji, Georga Sorosa organizują akcję „Przekażmy sobie znak pokoju”.

    Dzisiaj żydowski spekulant giełdowy i grandziarz, który swoimi milionami dolarów wspiera zabijanie dzieci poczętych wraz z tęczowymi sługusami szatana chce uczyć polskich katolików miłości bliźniego. Nie trzeba być prorokiem by przewidzieć do czego prowadzi ta ofensywa lewackiej międzynarodówki dewiantów, bo przecież widzimy co stało się w innych państwach, w których zalegalizowano „jednopłciowe małżeństwa” i pozamykano katolickie ośrodki adopcyjne tylko dlatego, że nie chciały oddawać dzieci parom homoseksualnym. Na temat homoseksualizmu zarówno Stary jak i Nowy testament mówi jednoznacznie, że nie podoba on się Bogu i jest Mu obrzydliwy. Sięgnijmy do listów św. Pawła:

    List św. Pawła do Rzymian 1; 26-28: „Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi”.

    1 List św. Pawła do Koryntian 6;9: „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą”

    I nadarzyła się doskonała okazja, aby z naszego kraju na cały świat popłynęły odważne słowa prawdy wypowiedziane przez Prymasa Polski, Wojciecha Polaka, który przybył na Forum Ekonomiczne w Krynicy. A oto co usłyszeliśmy: „ Niepokoi mnie pełzający rozwój nacjonalizmu i jego łączenie z religią. To jest niebezpieczne dla Kościoła Świętego. Aprobata dla tego typu myślenia nie tylko jest niewłaściwa, ale wręcz heretycka. Tak nie może być. To odciąga od tego, co jest istotą chrześcijaństwa”.

    Przecierałem oczy i uszy ze zdumienia. O co chodzi? Czy rzeczywiście lobby homoseksualne ma aż tak wielkie wpływy także w polskim Kościele? Czy prymas Polak listę zagrożeń dla Kościoła otrzymuje z ośrodków mieszczących się przy ulicach Czerskiej i Wiertniczej w Warszawie? Michnik przestrzega przez nacjonalizmem i mówi o „pełzającym zamachu stanu” w Polsce, a abp Polak widzi „pełzający rozwój nacjonalizmu”. Czy hierarcha znalazł sobie właściwego mistrza? Tu mamy przecież do czynienia nie tylko z taką samą identyfikacją zagrożeń, ale także podejrzaną wspólnotą języka. Można pochylić się z duszpasterską troską nad grzesznikiem, ale nie wolno robić czegoś co może być odczytywane przez zdezorientowanych wiernych jako aprobata grzechu, a właśnie tak wygląda plakat, na którym różaniec wyciąga rękę do tęczy.

    Prymasowi Polakowi muszę zatem przypomnieć słowa jego wielkiego poprzednika, który już przed wybuchem drugiej wojny światowej jako kapłan cieszył się wielkim autorytetem i gromadził tłumy wiernych. Prymas Tysiąclecia, Sługa Boży i wspaniały polski nacjonalista, Stefan Wyszyński w 1976 roku w przemówieniu do kapłanów mówił: „Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny. Przypomina mi się tak wspaniale przedstawiony w powieści Gołubiewa „Bolesław Chrobry” i Parnickiego „Srebrne orły”. Oto cesarz Otto III kusi Bolesława Chrobrego, czyni go patrycjuszem rzymskim i chce go ściągnąć do Rzymu. Ale król nie dał się wyciągnąć z Polski, z ubogiego Gniezna, na forum rzymskie. Został w swoim kraju, bo był przekonany, że jego zadanie jest tutaj. Naprzód umocnić musi swoją ojczyznę, a gdy to zrobi, pomyśli o innych, o sąsiadach. Niestety, u nas dzieje się trochę inaczej – „zbawia” się cały świat, kosztem Polski. To jest zakłócenie ładu społecznego, które musi być co tchu naprawione, jeżeli nasza Ojczyzna ma przetrwać w pokoju, w zgodnym współżyciu i współpracy, jeżeli ma osiągać upragniony ład gospodarczy. Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny”.

    Nie mogły wtedy te słowa bezpośrednio dotrzeć do prymasa Wojciecha Polaka gdyż miał on wówczas zaledwie 12 lat. Ale kiedy w 1983 roku był na pierwszym roku Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie powinien już przeczytać w wydanych właśnie w tym roku „Nauczaniach Społecznych 1946-81” następujące słowa prymasa Wyszyńskiego: „Już takim jesteśmy narodem, że nikomu się nie kłaniamy, choć tak chętnie gniemy kolano przed Bogiem. Wielkość kultury narodowej polskiej polega na tym, że dumni w obronie swych wartości kulturalnych, szanujemy obce kultury, co dobrego z nich czerpiemy. Nikogo nie poniewieramy, z każdym narodem umiemy i chcemy żyć w przyjaźni. Ale przyjaźń w naszym pojęciu nie jest zdradą wobec rodzimych dóbr duchowych, nie jest czapkowaniem nikomu. Nie tylko od czasów soboru Konstancjeńskiego, ale od czasów Mieszka i Chrobrego, uczymy się tej dumy i godności, która nikogo nie poniewiera, staje w obronie uciśnionych, ale i siebie poniewierać i uciskać nie pozwoli”.

    Jak to się dzieje, że młody kapłan ks. Jacek Międlar, który głosi kazania zgodne z nauczaniem wielkiego Prymasa Polski jest prześladowany, a idący za nauczaniem i słownictwem Michnika hierarcha zostaje prymasem zastępując abp Kowalczyka (TW SB „Cappino”)?

    Prymas Polski, Wojciech Polak wiele lat swojego życie związał z Gnieznem. Tu uczęszczał do seminarium, w którym później był wykładowcą, a także rektorem. W latach 2003-2014 był gnieźnieńskim biskupem pomocniczym.

    „Miejcie się na baczności przed fałszywymi prorokami. Oni przychodzą do was w przebraniu owczym, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z cierni lub figi z ostów. Tak właśnie każde dobre drzewo rodzi dobre owoce, a drzewo zagrzybione rodzi owoce zepsute. Nie może dobre drzewo rodzić zepsutych owoców ani drzewo zagrzybione rodzić dobrych owoców. Każde drzewo, które nie rodzi dobrego owocu, jest wycinane i wrzucane do ognia. Tak zatem poznacie ich po ich owocach”. (Mt 7, 15-20)

    A jakie owoce pozostawił po sobie w Gnieźnie abp Polak? W mieście nie ma dzisiaj ani jednej szkoły katolickiej, a w tym roku naukę na pierwszym roku w tamtejszym seminarium rozpocznie tylko czterech kleryków podczas gdy jeszcze 10 lat temu zgłaszało się ich około 30.

    W przemówieniu ingresowym, 6 lutego 1949 roku prymas Stefan Wyszyński mówił: Gdym patrzył z prymasowskiego tronu gnieźnieńskiej stolicy, w pełni zrozumiałem powagę dostojeństwa wieków naszych dziejów. Gdym przyglądał się pomnikom prymasów Polski, klęcząc przed prochami św. Wojciecha, oddając cześć sercu pierwszego prymasa Warszawy, tam, Drogie Dzieci, zrozumiałem jak wspaniały w swej przeszłości jest nasz Naród. Nie jest on Narodem od wczoraj, choć jest dziwnie młodym ludem. Jak Chrystus – Ojciec przyszłego wieku, tak i Naród, gdy z Chrystusem, Ojcem przyszłych wieków – żyje. Dostojeństwo dziejów czuje się w Gnieźnie.

    Czy obecny prymas Polski zadbał, aby to dostojeństwo dziejów czuło się dzisiaj w kolebce Polski równie mocno? Czy naprawdę podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy podczas dyskusji przebiegającej pod hasłem, „1050 lat – i co dalej? Polska chrześcijańska i postchrześcijańska” to nacjonalizm powinien być piętnowany i przedstawiany jako „herezja” oraz największe zagrożenie dla katolickiej Polski? Czy prymasa Wojciecha Polaka nie niepokoi to, że słowa z jego ust najłapczywiej spijały niemieckie media, „Gazeta Wyborcza”, TVN i TVN24? Czy swoim nauczaniem zabiega głównie o takich pochlebców? Czy pochwały płynące ze strony wrogów Kościoła nie niepokoją Prymasa Polski?

    „Bronił mnie tylko Niemiec i pies” – mówił z rozgoryczeniem o swoim aresztowaniu w 1953 roku prymas Wyszyński. To prawda. Zdradził go wtedy cały episkopat, a odważnie wstawił się za nim tylko jeden mający niemieckie korzenie, ks. Wojciech Zink z diecezji warmińsko-olsztyńskiej oraz pies księdza prymasa o imieniu Baca, który dotkliwie pogryzł jednego z ubeków, którzy przyjechali go aresztować.

    Mam nadzieję, że dzisiaj nauczanie wielkiego Prymasa Tysiąclecia znajdzie więcej obrońców wśród biskupów i księży niż w strasznych latach stalinizmu. I nie tylko dlatego, że odwaga od tamtych czasów bardzo staniała. Polska potrzebuje prawdziwych oraz odważnych kapłanów i hierarchów. Polaków nie tylko z nazwiska.


    Mirosław Kokoszkiewicz

    Artykuł opublikowany w „Warszawskiej Gazecie” . Nowy numer już w kioskach!

    Polubienie

  17. Kampania „Przekażmy sobie znak pokoju”. Billboardy i plakaty także w Lublinie

    Dwie ręce przekazujące sobie znak pokoju. Na przegubie jednej – tęczowa bransoletka, na drugiej – różaniec. Tak wyglądają plakaty kampanii „Przekażmy sobie znak pokoju”, które pojawiły się w największych miastach Polski, także w Lublinie. Akcja ma pokazać, że wśród wierzących są także osoby homo- i biseksualne oraz transpłciowe. – Gdyby wszystkie osoby LGBT zebrały się na jednym terenie, można by utworzyć dla nich oddzielną diecezję – żartuje Marcin Dzierżanowski z grupy Wiara i Tęcza.

    To pierwsza taka akcja w Polsce i prawdopodobnie także pierwsza w Europie. Na ulicach największych polskich miast, w tym w Lublinie, pojawiły się billboardy i plakaty z hasłem „Przekażmy sobie znak pokoju”. W tle widzimy dwie splecione w charakterystycznym geście pojednania dłonie. Na nadgarstku jednej z nich – tęczowa bransoletka, na drugiej – różaniec.

    Czytaj więcej: http://www.kurierlubelski.pl/wiadomosci/lublin/a/kampania-przekazmy-sobie-znak-pokoju-billboardy-i-plakaty-takze-w-lublinie,10609438/

    Katolicy i LGBT zapraszają do znaku pokoju

    Opublikowany 06.09.2016
    W ramach kampanii społecznej „Przekażmy sobie znak pokoju” znani działacze katoliccy, ale też wierzące osoby LGBT apelują o szacunek wobec osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. Swoimi przemyśleniami na ten temat dzielą się m.in. teolożka Halina Bortnowska, Dominika Kozłowska, redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, Katarzyna Jabłońska i Cezary Gawryś z kwartalnika „Więź”, Zuzanna Radzik, teolożka i publicystka „Tygodnika Powszechnego”, a także psycholożka Natalia de Barbaro. Głos zabiorą też same osoby LGBT oraz ich rodzice, m.in. Marta Abramowicz i Anna Strzałkowska z Tolerado oraz Kinga Kosińska, autorka książki „Brudny róż”.

    „Przekażmy sobie znak pokoju” to nazwa pierwszej w Polsce kampanii społecznej, w którą – na zaproszenie organizacji LGBT – włączyli się przedstawiciele środowisk katolickich. Kampania ma na celu przypomnienie, że z wartości chrześcijańskich wypływa konieczność postawy szacunku, otwarcia i życzliwego dialogu wobec wszystkich ludzi, także homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych.
    Kampanię współorganizują Kampania Przeciw Homofobii, Grupa Polskich Chrześcijan LGBTQ „Wiara i Tęcza” oraz Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT Tolerado. Patronatu medialnego kampanii udzieliły redakcje katolickich pism: „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku”, „Więzi” oraz „Kontaktu”. Swoje wsparcie zadeklarowały też m.in. Kluby „Tygodnika Powszechnego”.

    http://www.ZnakPokoju.com

    Wypowiedzi w dostępnych tu filmach są wyrazem osobistych doświadczeń i przekonań ich autorów. Nie wyrażają one stanowiska wszystkich organizatorów ani patronów medialnyh kampanii „Przekażmy sobie znak pokoju”. Celem kampanii nie jest zgłaszanie postulatów dotyczących zmian politycznych, prawnych czy doktrynalnych, lecz dialog i spotkanie z drugim człowiekiem.

    Polubienie

  18. Ksiądz Małkowski: Wszyscy popierający aborcję idą prostą drogą do piekła

    Aktualizacja: 2016-09-23 9:35 am

    W Sejmie trwa debata nad propozycjami zawartymi w obywatelskim projekcie Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji”, który zakłada wprowadzenie pełnej ochrony życia i zdrowia poczętego dziecka. Zdaniem księdza Stanisława Małkowskiego, przyjaciela bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, w przypadku głosowania nad projektem zakazującym aborcji – w Prawie i Sprawiedliwości powinna obowiązywać dyscyplina partyjna, która pozwoliłaby na zakończenie procederu zabijania nienarodzonych dzieci.

    – Prawo do życia dotyczy wszystkich ludzi. Ci co są za aborcją w jakimkolwiek przypadku, jeżeli wierzą niech wiedzą, że idą prostą drogą do piekła. Mogą się na tej drodze zatrzymać, zawrócić, ale jeżeli nie chcą to nieuchronnie czeka ich gehenna wieczności. Po drodze chcą stworzyć swego rodzaju piekło na ziemi, bo tam gdzie życia ludzkiego się nie szanuje, jako ludzkiego, gdy człowiek jako człowiek się nie liczy, musi mieć jakieś dodatkowe kwalifikacje, żeby był wzięty pod uwagę i chroniony przez prawo stanowione. To jest rodzaj piekła na drodze do piekła. A tymczasem naszym powołaniem jest budowanie tu wspólnoty, cywilizacji miłości, życia, prawdy. Czy kto wierzy, czy nie wierzy. Oczywiście, że lepiej jeżeli ktoś wierzy i swoją postawę w obronie życia opiera na piątym przykazaniu dekalogu „Nie zabijaj”, na woli Boga, Stwórcy i Zbawcy. Natomiast jeżeli ktoś nie wierzy, a ma szacunek do życia ludzkiego, to także powinien być przeciw aborcji – powiedział w rozmowie z Telewizją Republika ks. Stanisław Małkowski.

    Podczas debaty w Sejmie, posłowie przedstawiają stanowiska klubów i kół parlamentarnych, a także zadają pytania do przedstawicieli komitetów obywatelskich. Reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość poseł Tomasz Latos zapowiedział, że jego klub nie poprze proaborcyjnej inicjatywy środowisk lewicowych, choć planuje przekazać projekt do komisji. Jednocześnie przyznał, że Klub PiS w dużej części popiera projekt Inicjatywy „Stop Aborcji”, który także zostanie skierowany do dalszy prac w komisjach sejmowych.

    Źródło: telewizjarepublika.pl, PCh24.pl

    POz

    Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-09-22)

    Polubienie

  19. Ah ,”aborcja” ,jakiez to cywilizowane i gladkie okreslenie ,a przeciez oznacza ono zwyczajne ordynarne morderstwo, dokonane na bezbronnej istocie!Juz nawet Gestapo odkrylo uroki poprawnoci politycznej ,bo w papierach wysylanych z Pawiaka do Auschwitz wiezniow nie pisano :”zagazowac”, „rozstrzelac”, czy nawet „powrot niepozadany ” tylko umieszczano dwie literki ….”SB” .. „Sonderbehandlung” ,czyli po ichniemu „specjalne traktowanie”.Totez na pochwale zasluguje Winnicki ,ktory z mownicy sejmowej mowil bez ogrodek o morderstwie, co ,jak pamietam z POwskim marszalkiem , bylo niemozliwe!
    Wracam w takich wypadkach do mojej w przeszlosci „dyskusji” z Holendrami n.t. tzw.aborcji. Przekonywali mnie oni ,ze „to” ,co sie rzekomo morduje nie jest czlowiekiem ,ale jak im odpalilem ,ze jak sie „to” zostawi w spokoju ,to powstanie z tego czlowiek ,wiec jakakolwiek ludzka interwencja przerywajaca byt „tego” jest morderstwem, to odpowiedzialo mi milczenie….
    I druga rzecz jeszcze .Owe gromkie zastrzezenia feminazistek ,ze to ich brzuch i maja prawo z nim robic ,co im sie podoba! Owszem maja prawo nawet dac sobie obciac glupi leb ,ale w tym ich brzuchu powstalo nowe zycie ,ktorego one nie sa wlascicielem ani panem ,wiec maja suczy obowiazek doprowadzic do jego wyjscia na swiat!Potem nikt niczego od nich nie zada i nie ….oczekuje!

    Polubienie

  20. SMARZOWSKIEGO UKARANO ZA ZNAKOMITY „WOŁYŃ”

    Krytycy zgodnie podkreślali, że to wielki, wyjątkowy, niezwykły I wstrząsający film. Zwala z nóg. Wbija w fotel. Takich określeń używali.

    Mówili o Smarzowskim, jako o „Dostojewskim kina”, albo „Mackiewiczu filmu”. O mistrzowskim prowadzeniu aktorów. I że nikt od kilkudziesięciu lat takiego obrazu nie nakręcił. W moim przekonaniu, to arcydzieło sztuki. .Ale głównej nagrody w Gdyni nie otrzymał. Złotych Lwów mu nie przyznali. Srebrnych też. A więc zwyciężył strach i małość charakterów. A przede wszystkim polityczna poprawność. By nie zrazić wielkich. I nie podpaść Ukrainie.

    To też cios w prawdę o banderowskim ludobójstwie. Cios w odwagę. I lekceważenie ofiar zbrodni. Jury kompletnie się skompromitowało. Odpowiedzmy tym małym ludziom i pójdźmy masowo do kin. Niech nie myślą, że przy pomocy swoich obrzydliwych gierek zablokują „Wołyniowi” drogę do widza. Polacy już nie raz dali dowód, że nie pozwolą się oszukiwać.

    http://prawy.pl/37772-smarzowskiego-ukarano-za-znakomity-wolyn/

    Polubienie

  21. Dokąd Zmierzamy – [17] – Piotr Rybak

    Spalił kukłę Georga Sorosa, teraz grożą mu 2 lata więzienia!
    Piotr Rybak, przedsiębiorca, działacz polityczny i społecznik. Znany ze swych ostrych wypowiedzi, twarzą w twarz, do najwyższych urzędników w państwie. Były działacz Ruchu Kukiza, przyjaciel Zbigniewa Stonogi, „oburzony”. Bezwzględnie niszczony przez „Gazetę Wyborczą” jako „antysemita” i „prowokator”.

    Wkrótce rusza jego proces. Wyrok? Nawet 2 lata więzienia, jeśli prokurator udowodni Rybakowi, że kukła przedstawiała żyda.

    Dlaczego za spalenie tekturowej kukły można trafić do więzienia, a za niszczenie polskiej gospodarki pozostaje się bezkarnym? O tym w najnowszym odcinku z cyklu „Dokąd Zmierzamy”.

    Program prowadzi Piotr Korczarowski.

    Polubienie

  22. Gazeta Wyborcza – filar III RP
    .

    Leopold – 25 Września, 2016 – 20:59

    Obrazek użytkownika Leopold

    Blog

    Adam Michnik

    Gazeta Wyborcza

    transformacja ustrojowa

    opozycja w PRL

    Władcy PRL zawsze mieli dziwną słabość do Adama Michnika. Dali paszport młodemu dysydentowi umożliwiając mu wyjazd do Paryża i kontakt z Giedroyciem, a nawet z doradcą prezydenta USA -. Brzezińskim. W drodze powrotnej, aby oszczędzić opozycjoniście tułaczki po hotelach, umożliwili mu nocleg w ambasadzie we Wiedniu. Michnik okazał się jednak niewdzięcznikiem – w dalszym ciągu szkodził komunie nie tylko myślą, ale także mową i uczynkiem. Komuniści zmuszeni byli w końcu dysydenta represjonować. W Internecie „chodzi” zabawny film pt. „Michnik walczący o Polskę”, gdzie widać jak Adaś efektownie szarpie się z czterema milicjantami.

    Wiedza, że red. Michnik był represjonowany jest w Polsce powszechna. Wiadomo także o wielkoduszności i szlachetności redaktora, który nie tylko wybaczył swoim oprawcom, ale potrafił się nawet z niektórymi zakolegować. Adam Michnik o swoim kombatanctwie opowiada niechętnie (czyżby ze skromności?).W wywiadzie telewizyjnym red. Lis musiał wręcz wydusić z Michnika przyznanie, że siedział w więzieniu, jednak nie był w stanie go skłonić do wyznania jak długo. Red. Lis dopowiedział sam: „4 lata”. Uwięzienie musiało być dostatecznie długie, bo red. Michnik napisał w więzieniu książkę. Teoretyk komunizmu Antonio Gramsci swoje fundamentalne dzieło również napisał (nb. na papierze toaletowym!) w więzieniu. Ale to było faszystowskie więzienie. Ci, którzy znają więzienia PRL z autopsji (jak piszący te słowa), wiedzą, że pisanie książek nie bylo tam możliwe – nie tylko z braku papieru toaletowego.

    „Szanowny Panie Redaktorze

    Nazywam się Stanisław Remuszko jestem dziennikarzem, przygotowuję obszerną publikację dokumentalno – historyczną i do tych celów potrzebuje odpowiedzi na takie pytanie:

    W których zakładach karnych i w jakich okresach przebywał Adam Michnik – czołowa postać ówczesnej opozycji politycznej?

    Nie chodzi mi o tymczasowe zatrzymania czy areszty, lecz o pozbawienie wolności na mocy wyroku sądowego. Rzecz jasna, zdaję sobie również sprawę, iż może Pan aż tak szczegółowo nie pamiętać wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat, dlatego identyczne pytanie zadałem Centralnemu Zarządowi Służby Więziennej, ale odpowiedzieli mi (załączam kserokopię), że na udzielenie tej informacji potrzebna jest pisemna zgoda Pana Redaktora.

    O taką zgodę uprzejmie proszę. Sądzę, że opublikowanie źródłowej wiarygodnej informacji o dokładnych okresach i miejscach uwięzienia Pana przez wymiar sprawiedliwości PRL definitywnie rozwiałoby pojawiające tu i ówdzie rozmaite wątpliwości i spekulacje na ten temat”.

    Na prośbę Remuszko odpowiedzi nie otrzymał.

    „Pierwsza opozycyjna gazeta od Łaby po Pacyfik”

    W wyniku uzgodnień okrągłostołowych strona społeczna uzyskała możliwość wydawania niezależnej gazety. Na jej czele stanął opozycjonista Michnik, który deklarował, że będzie to pismo całej opozycji, nie tylko jej części „okrągłostołowej”. I tak było. Przynajmniej pierwsze pół roku. Wkrótce „Gazeta” zaczęła ewoluować w kierunku lewicowo – liberalnym. Ton zaczęła nadawać „lewica laicka” – grupa dość jednolita pod względem światopoglądowo – towarzysko – etnicznym (wiele nazwisk można znaleźć w książce „Resortowe dzieci – Media”). Równocześnie logo „Gazety ” ulegało zmianom – skiełkowały czerwone kropki, które rozrosły się i zainfekowały cały kwadrat by osiągnąć obecną formę wielkiego czerwonego prostokąta. Gazeta orócz lokalu, telefonów, przydziału papieru otrzymała coś więcej – życzliwość ludzi „starego układu”, którzy właśnie „oddali władzę”. Pisma, które powstały później, mimo dobrych wyników sprzedażowych, ale pozbawione tej życzliwości (i reklam), nie utrzymały się na rynku.

    Remuszko pracował w GW od samego początku, założył oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Solidarność. Kiedy chciał przypomnieć listę organizacji popierających wprowadzenie stanu wojennego– sygnetariuszy PRON jak Naczelna Rada Adwokacka, Polski Związek Kynologiczny, Zrzeszenie Prawników Polskich, filateliści i wiele innych, materiał „nie poszedł”. Widoczna była niechęć redakcji do poruszania pewnych tematów (np.„nieprawidłowości” stanu wojennego). Czy wynikało to tylko z braku „żądzy zemsty”(copyright by sędzia Stępień) red. Michnika, czy powody były inne?

    Czyżby nie tylko Wałęsa, ale także Michnik pracował dla gen. Kiszczaka? Taką wydawało by się absurdalną tezę stawial Stefan Kisielewski już na początku lat 90 – tych.

    Dziś wiemy więcej. Według źródła zbliżonego do kręgów dobrze poinformowanych, pierwsze numery gazety drukowane były w drukani MSW. Czy to gen. Kiszczak po rokowaniach okrągłego stołu założył „opozycyjną gazetę”? Byłby to niewątpliwie majstersztyk roboty agenturalnej – stworzenie „solidarnościowej” gazety, która zdobyła zaufanie milionów Polaków i trzymała ich mózgi w imadle przez następne 30 lat.

    Znając perfekcję działań socjotechnicznych sowietów, takiej możliwości nie można wykluczyć. Panowanie nad przestrzenią medialną kraju wystarcza do osiągnięcia celów politycznych bez konieczności stacjonowania wojsk.
    Wpływ wiodącej gazety na resztę sceny medialnej nie ulega wątpliwości. Odziaływanie „Wyborczej” było tym skuteczniejsze, że była to bardzo dobra gazeta publikująca wiele interesujących artykułów. Tygodnik Powszechny i Polityka (organ KC PZPR) w PRL jednak się różniły. Obie redakcje przeszły „suchą stopą” do wolnej Polski i dołączyły do gazetowego chóru. Podobnie jak telewizje zaprzyjaźnione z Wajdą i pisma różnych właścicieli (niemieckich, nomenklaturowych) przemawiają teraz jednym stugębnym Michnikiem. Nie twierdzę, że w PRL był większy pluralizm niż w III RP, ale pamiętamy, jak po Smoleńsku wszystkie media, jak na komendę Wydziału Prasy KC, przyjęły rosyjską wersję. Watpliwości miała tylko Gazeta Polska i Nasz Dziennik.
    Parasol ochronny Adama „odpieprzcie się od generała” Michnika nad „ludźmi honoru” umożliwił komunistom spokojne konsumowanie owoców transformacji, a z kolei koledzy gen. Kiszczaka i „rozgrzani sędziowie”(copyright by Komorowski) zapewniali „ochronę obiektu GW”. Przekonali się o tym ci, którzy mieli pecha znaleźć się w sporze prawnym z red. Michnikiem.

    „Negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego” tak orzekł 26 IX 2005 w pisemnym wyroku Wysoki Sąd w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej (sygn.III C 1225, sędzia przew. Agnieszka Matlak).
    Nic dziwnego, że historycy omijają Michnika i gazetę wielkim łukiem.

    Powstanie i błyskawiczny rozrost wielomiliardowego koncernu medialnego było czymś bez precedensu w dziejach świata. Można by się spodziewać licznych książek i doktoratów na ten temat. Powstała książka 1 (słownie: jedna), z której pochodzi większość cytatów w niniejszym tekście. Remuszko był pierwszym dziennikarzem, który opisał fenomen GW i zadał niewygodne pytania. Na hucznie obchodzone 10- lecie gazety wydał „niepoprawną” książkę „Gazeta Wyborcza – początki i okolice”, totalnie zamilczaną przez media i recenzentów, wręcz ukrytą przed opinią publiczną. Autor próbował zamieszczać płatne ogłoszenia w gazetach. O tym jak ważny był to „obiekt” i jak szczelna „ochrona” świadczy fakt, że ŻADNA z gazet nie zaryzykowała reklamy książki. Uparty Remuszko podał 10 gazet do sądu chcąc się dowiedzieć z jakich względów nie było możliwe zamieszczenie ogłoszeń. Przegrał wszystkie sprawy – zdaniem sądu redakcje nie mają obowiazku tłumaczenia faktu odmowy publikacji. Przekształcenia własnościowe

    „Obecni właściciele Agory Zb. Bujak, Al Paszyński i A. Wajda -zgodzili się na przekazanie większości udziałów osobom, które doprowadziły do powstania spółki i „Gazety”.
    Taką „wewnętrzną informację” dla pracowników GW (maj 1999r. – pracowało wtedy ok.100 osób) podpisana przez Helenę Łuczywo i Grzegorza Lindberga otrzymał St. Remuszko. Gdy zorientował się że GW nie jest ani opozycyjna ani tym bardziej solidarnościowa, a jej głównym zadaniem jest ocieplanie wizerunku komunistów i PRL-u, złożył wymówienie i odszedł z firmy za porozumieniem stron. Finansowo wiele stracił (wkrótce zaczęła się prywatyzacja), ale zachował cnotę.

    „W roku 1989 „Gazeta”- mając monopol- weszła na rynek. Było to możliwe dzięki kontraktowi Okrągłego Stołu. Dekadę potem wpływowi ludzie „gazety” pobrali na własność akcje Agory (w przypadku niektórych osób o wartości kilkunastu i więcej mln dolarów)”. (R. Bugaj)

    „W momencie wejścia na giełdę Agory akcje otrzymało ok. 1600 pracowników, jednak 96 spośród nich, będących kluczowymi pracownikami firmy, posiada pakiety znacznie większe. Przypadło im w udziale ponad 19 mln akcji o wartości prawie mld zł.” (Rzeczpospolita)

    Bugaj podaje też nieco szczegółów:
    „W momencie przeprowadzenia operacji przekształcenia Spółki z o.o. Agora w Spółkę Akcyjną Agora (to była skomplikowana, wieloetapowa operacja z zakresu „inżynierii finansowej”) Gazeta była u szczytu swoich politycznych wpływów i pewnie dlatego prawie żadne medium (z publiczną TV na czele) nie ekscytowało się tym największym chyba uwłaszczeniem III RP. (…) Zasada rozdziału akcji była inna niż przy prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw, gdzie znaczenie rozstrzygające ma staż pracy. W Agorze liczyły się zasługi (które „zasłużeni” sami określali) i dlatego najważniejsi (Niemczycki, Łuczywo i Rapaczyńska, Rawicz, Pacewicz, Blumsztajn, Skalski i szereg innych) otrzymują (w zbywalnych akcjach) majątek wart – w skrajnych przypadkach – dziesiątki milionów.”

    Mniej więcej w tym samym czasie „Gazeta” ostro wystąpiła przeciw projektowi AWS-u niewielkiej zapomogi dla solidarnościowców znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej („nie walczyliśmy dla pieniędzy”).
    Dziwną słabość do Agory mieli nie tylko komuniści, ale także posłowie niekomunistycznego w większości sejmu. Wniesiono projekt zmian do ustawy o podatkach, który zwalniał od opodatkowania dochody ze sprzedaży akcji. Ulga obowiązywała tylko do 2003 roku i była przywilejem dla bardzo wąskiej grupy. Przez przypadek (?)”załapywali się” na nią akcjonariusze Agory. Posłowie się szybko zorientowali i uchwalili nowelizację, którą zakwestionował …prezydent Kwaśniewski kierując sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał nowelizację uchylił.
    Dzięki całej akcji ludzie Agory mogli zaoszczędzić do 600 mln zł.
    „GW jest najpotężniejszym i najbardziej wpływowym medium w Polsce. Takim nadwiślańskim „New York Timesem”. Pismem owianym mgłą tajemnicy, powstałym w nie do końca jasnych okolicznościach, za publiczne pieniądze. Imperium Agory jest gigantem, który do dziś utrzymuje w sekrecie swą strukturę organizacyjną i nazwiska właścicieli.” (St. Remuszko)

    Sprawstwo kierownicze „błędów i wypaczeń” III RP

    „Prezydent Aleksander Kwaśniewski nazwał naszą „Gazetę” jedną z najwazniejszych instytucji w Polsce, a ks. prof. Michał Czajkowski poświęcił nowy budynek. Świętowaliśmy razem z 600 najznamienitszymi gośćmi. Tylu wybitnych ludzi ze świata polityki, kultury i biznesu zgromadziło się na warszawskim Mokotowie przy ulicy Czerskiej” (GW 3.03.02 A. Kublik)

    Jednak poświęcenie nowej siedziby przez grzesznego kapłana – TW „Jankowskiego” nie odstraszyło złego od panoszenia się w budynku. Autor książki „Kościół Wyborczej” Artur Dmochowski przeanalizował 40 tys. numerów gazety i nie znalazł ani jednego bez treści antykościelnych. Michnik pochyla się z troską nad polskim Kościołem, ale jego „bitwa o Kościół” to faktycznie bitwa o Polskę, gdyż, jak sam mówił „jaki będzie polski Kościół taka będzie Polska”. Tak się jednak dziwnie składa, że Michnikowe postulaty (reformy, „otwartość”, sprawa celibatu itp.) są identyczne z wytycznymi KGB i IV wydziału SB (do walki z Kościołem).

    Narody porażone przez komunizm wszędzie borykają się z podobnymi problemami. Jednak przezwyciężanie skutków sowieckiego systemu chyba lepiej wychodzi tam, gdzie nie było „opozycyjnej” gazety powołanej z błogosławieństwem komunistów. W innych krajach naszego regionu jednak udało się odsunąć osoby skompromitowane od ważnych stanowisk, oczyścić uczelnie z pseudonaukowców czy zbudować tajne służby bez komunistycznych „fachowców”.
    Wielkie zaangażowanie „Gazety” przeciw dekomunizacji i lustracji przyniosło wymierną korzyść komunistom pozwalając zachować im pozycję w ważnych dziedzinach życia gospodarczego i społecznego, w sądownictwie, na uczelniach, w kulturze.
    „Ja z całym przekonaniem występowałem przeciwko dekomunizacji, przeciwko czystkom, przeciwko dyskryminacji jakiejkolwiek kategorii obywateli pod względem ideologicznym” mówił Michnik w 1993 r. I teraz niedyskryminowani sędziowie rodem z PZPR, sprawnie wykorzystują Trybunał Konstytucyjny – narzędzie, które utworzyli w 1985 roku przewidujący „ojcowie – założyciele” III RP przygotowując się do „przekazania władzy”. Taki Trybunał uniemożliwił lustrację jako „sprzeczną z prawami człowieka”. Tylko kuriozalnym pozorem lustracji jest obowiązek dostarczania „świadectwa moralności” z IPN. Ponieważ nagannym jest nie współpraca, lecz jej zatajenie („kłamstwo lustracyjne”), „czystki” nie grożą konfidentom, którzy się przyznają. Wyposażeni w „prawa człowieka” mogą spokojnie stanowić prawo, wydawać wyroki, czy wykładać na uczelniach…

    „Dyskryminacja” i „czystki” ominęły także prawników. Kluczowym elementem komunistycznego aparatu represji było sądownictwo, które wbrew nadziejom żałosnego prof. Strzembosza nie „oczyściło się”. Złogi komunistyczne wręcz się zreplikowały w wielopokoleniowych klanach prawniczych. Nic dziwnego, że sprawcy komunistycznych zbrodni z lat 1945 – 1990 uniknęli nieprzyjemności i „dyskryminacji”.

    Energicznie zwalczając „polski nacjonalizm”(szeroko pojęty) i budując „społeczeństwo otwarte” Gazeta Wyborcza wytworzyła rzeszę „Europejczyków polskojęzycznych” – wstydzących się swej narodowości, gardzących naszą historią wyznawców nowego „internacjonalizmu proletariackiego”. Ci ludzie są w stanie „poświęcić dla Ojczyzny tylko krew miesiączkową” i uważają Polskę za „brzydką starą pannę bez posagu”. Jeszcze w 2008 roku 71 % ludzi deklarowało gotowość do oddania życia za Ojczyznę, w 2014 już tylko 19 %…Te dane prawdopodobnie są z uwagą śledzone przez analityków wojskowych państw trzecich.
    Dziwacznym elementem inżynierii społecznej „Gazety” jest wytwarzanie niskiej samooceny Polaków, swoistej „pedagogiki wstydu”. Inne, równie „postępowe” gazety na świecie, nie ksztaltują w ten sposób swoich czytelników. Jaki cel ma wytwarzanie kompleksu niższości u Polaków? Czy może mieć związek z absurdalnymi roszczeniami pewnego amerykańskiego środowiska do odszkodowań za mienie Żydów – obywateli polskich z terenów przedwojennej Polski? Dlaczego dziennikarze „Gazety” angażują się bezpośrednio w działania dyskredytujące Polskę i godzące w jej wizerunek – czy chodzi o to, by „rozmiękczyć przed oskubaniem”?

    Gdyby znakomici dziennikarze pochodzenia żydowskiego, tak liczni w środowisku GW zechcieli się wypowiedzieć w obronie dobrego imienia Polski, to ich głos mógły być szczególnie słyszalny. Przecież wiedzą, że oskarżenia Polaków o udział w holokauście jest krzywdzący i nieprawdziwy (jakoś nikt nie oskarża o holokaust i nie żąda rozliczeń od sojuszników III Rzeszy – Litwinów, Łotyszy, Słowaków, Rumunów, Węgrów, Bulgarów, Ukraińców).Wprawdzie Michnik mówił, że „nie w pełni podziela poglądy mego przyjaciela Janka Grossa”, ale wydaje się, że mógłby uczynić znacznie więcej jako osoba niezmiernie ustosunkowana i mająca liczne kontakty w opiniotwórczych środowiskach Zachodu. Zamiast perorować na łamach rosyjskiej gazety o „wrodzonych fobiach antyrosyjskich Polaków” (fakt szeroko cytowany), mógłby np. potępić oszczerców piszących o”polskich komorach gazowych”.
    Spłeczeństwo polskie jest dramatycznie podzielone. Są twarde dowody na to, że profesjonalni prowokatorzy byli zarówno wśród „obrońców krzyża” jak i wesołej młodzieży sikającej na znicze. Czyli, że ten podział był skutecznie wygenerowany i rozdmuchiwany. Logicznym wydaje się wniosek o zewnętrznej inspiracji tych działań.

    Zamiast pogłębiać podziały, środowisko „Wyborczej” mogłoby zrobić naprawdę dużo na rzecz porozumienia. W końcu jako „ludzie dialogu” (dialog z komunistami wyszedł im naprawdę dobrze) mogliby spróbować zrozumieć racje tych „braci mniejszych”, nie tak młodych pięknych i bogatych.

    Nie ma właściwie dziedziny życia wolnej od wpływu gazety „ludzi postępu”.
    „Wyborcza” bardzo się przyczyniła do zawłaszczenia (i niszczenia) kultury przez lewactwo. Najbardziej zdewastowany został teatr. Oto propozycje repertuarowe wszystkich dwóch poznańskich teatrów: „Ene due rike FAKE”, „Vagina dentata” (uzębiona) oraz „Kwaśne mleko” reklamowane afiszem z rozkraczoną kobietą. Nieskrępowana wolność wypowiedzi artystów (za publiczne pieniądze) jest cenna, ale nie wszyscy chcą oglądać sceny kopulacji z czaszkami.
    W grudniu 1961 r. na krótkim, jednodniowym zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego przyjęto jej III -ci program. W miejsce brutalnych represji jako podstawowej metody pracy nad społeczeństwem, wprowadzono znacznie efektywniejsze oddziaływanie bezpośrednio na mózgi za pomocą mediów. Zmiany przyniosły rewelacyjne efekty.
    W oddziaływaniu na mózgi „Gazeta Wyborcza jest porażająco skuteczna. Opinia publiczna w Polsce przyjęła jako rzecz normalną fakt szkolenia Państwowej Komisji Wyborczej w Moskwie – „stolicy światowej demokracji”, Także oficjalna współpraca rosyjskiej FSB ze Służbą KONTRWYWIADU Wojskowego nie budziła wątpliwości.

    Efekt wieloletniej pracy GW nad społeczeństwem to obezwładniające skretynienie szerokich rzesz ludzi. Mało kogo dziwi, że sędziowie, w przeszłości działacze partii komunistycznej, perorują o „demokracji i jej fundamencie – niezawisłym sądownictwie”. Nie szokuje idiotyzmem scena z filmu, gdzie katolicki motłoch podpala Stuhra ukrzyżowanego na drzwiach stodoły. Poważni ludzie, często z wykształceniem ponadpodstawowym, są w stanie uwierzyć, że upadek samolotu z 15 m na grząski grunt spowodował jego rozpad na 60 tys. części, a gen. Kiszczak składował w domu stosy fałszywych papierów itp.

    Gazeta Wyborcza, choć formalnie solidarnościowej proweniencji, daleko odeszła od ideałów Solidarności. Nie będzie przesadą twierdzenie, że była akuszerem wielu patologii III RP. Rozkwit „aferalności”był wynikiem „pogody dla bogaczy” i „zoologicznego”(copyright by Michnik) liberalizmu opiniotwórczej gazety. Związek między kultem indywidualizmu, niechęcią do wszelkiej wspólnotowości, a atomizacją społeczeństwa też nie ulega wątpliwości.
    Jak to się stało, że wąska grupa ludzi bez żadnego demokratycznego mandatu, uzyskała przeogromny, trudny do przecenienia wpływ na losy Polski?
    Czy to robota diabła z Czerskiej, który hula po kraju?

    http://niepoprawni.pl/blog/leopold/gazeta-wyborcza-filar-iii-rp

    Polubienie

  23. Ksiądz Jacek Międlar wystąpił ze zgromadzenia Księży Misjonarzy!

    Katolicka Agencja Informacyjna na swoich stronach podaje, że ks. Jacek Międlar w poniedziałek 26 września wystąpił ze zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo.

    Potwierdza to jego przełożony, ksiądz wizytator Kryspin Banko CM

    – Wiele osób modliło się w intencji księdza Jacka w ostatnich miesiącach. Proszę, aby taką samą modlitwą otoczyć go w tych trudnych dla niego chwilach. Mogę zapewnić, że to samo czynimy w naszym zgromadzeniu – powiedział duchowny.

    Ks. Jacek Międlar skomentował również sprawę na Twitterze:

    PRZYWRÓCMY KOŚCIÓŁ W RĘCE CHRZEŚCIJAN

    http://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/8669-ksiadz-jacek-miedlar-wystapil-ze-zgromadzenia-ksiezy-misjonarzy

    Polubienie

  24. Prokuratura w Białymstoku umorzyła postępowanie wobec ks. Jacka Międlara! Tylko u nas komentarz duchownego!

    Bardzo dobre wieści! Prokuratura Okręgowa w Białymstoku umorzyła postępowanie wobec ks. Jacka Międlara oraz ONR związane ze zorganizowanymi w kwietniu w tym mieście obchodami 82. rocznicy powstania organizacji.

    Śledczy nie znaleźli podstaw, aby postawić zarzuty dotyczące przestępstw z nienawiści.

    Przypomnijmy, że ks. Jacek Międlar podczas rocznicy w białostockiej katedrze wygłosił bardzo ciekawe kazanie, które w ocenie lewackiego środowiska było nawoływaniem do nienawiści rasowej.

    Szef białostockiej prokuratury okręgowej Marek Czeszkiewicz, w rozmowie z mediami przyznał, że oględziny nagrań z uroczystości, nie potwierdziły tez stawianych przez osoby zarzucające narodowcom oraz duchownemu czyn zakazany.

    – Posłużono się wyciętymi z kontekstu cytatami, które w zestawieniu z całym tekstem kazania nie potwierdziły twierdzeń podanych przez zawiadamiających – tłumaczy Czeszkiewicz

    O komentarz do sprawy poprosiliśmy ks. Jacka Międlara:

    – Cieszę się, że prokuratura białostocka poszła po rozum do głowy i nie poddała się naciskom ze strony demoliberalnych polityków pokroju Joanny Scheuring-Wielgus i przedstawicieli organizacji działających na szkodę państwa typu Otwarta Rzeczpospolita, którzy to donosili na mnie do prokuratury w tej sprawie. Niestety w retorykę demoliberałów doskonale wpisali się powiązany z paramasońskimi organizacjami ex – nuncjusz apostolski w Polsce Celestino Migliore, oraz znani z wrogości wobec nacjonalizmu polskiego abp Stanisław Gądecki i abp Wojciech Polak – komentuje dla Polski Niepodległej ks. Międlar.

    I dodaje:

    – Dopatruje się swoistego renesansu w ministerstwie sprawiedliwości za co z pewnością odpowiadają ministrowie Ziobro i Jaki. Mam nadzieję, że podobnie jak w moim przypadku wrocławski wymiar sprawiedliwości stanie po strony prawdy w przypadku oskarżonej Justyny Helcyk z ONR – kwituje duchowny.

    http://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/8667-prokuratura-w-bialymstoku-umorzyla-postepowanie-wobec-ks-jacka-miedlara-tylko-u-nas-komentarz-duchownego

    Polubienie

  25. 28 września mija 38 lat od śmierci Jana Pawła I.

    Jan Paweł I był papieżem 33 dni. Zrezygnował z koronacji, tiary i lektyki.

    Śmierć w tajemniczych okolicznościach

    Z powodu nagłej śmierci papież nie zdążył przedstawić głównych zamierzeń swojego pontyfikatu, wydać encykliki lub listów apostolskich. Jan Paweł I zmarł 28 września 1978 roku, zaledwie 33 dni po objęciu papieskiego urzędu. #Watykan jako oficjalną przyczynę zgonu podał atak serca. Jednak z powodu wielu rozbieżności dotyczących wydarzeń wokół śmierci papieża powstało wiele teorii spiskowych. Podstawą wszystkich domniemań jest niesamowity pośpiech Watykanu w kwestii balsamowania ciała, pomimo że włoskie prawo zezwala na to dopiero po upływie 24 godzin od śmierci. W tym wypadku nakazano natychmiastowe zabalsamowanie ciała bez usunięcia krwi i bez pobierania próbek, uniemożliwiając tym samym sekcję zwłok. Dlatego też, zgodnie z jedną z teorii, Jan Paweł I miał zostać otruty.

    Oficjalnie papież został znaleziony w swoim łóżku z notatkami w rękach. Są też wzmianki, jakoby na twarzy zmarłego był uśmiech. Nie jest to możliwe, ponieważ z chwilą śmierci wszystkie mięśnie się rozluźniają. Sugeruje to, że ktoś mógł specjalnie ułożyć ciało w ten sposób, a o uśmiechu mówiło się tylko po to, by śmierć papieża wydawała się bardziej wzniosła.

    http://pl.blastingnews.com/swiat/2015/09/zycie-i-tajemnicza-smierc-jana-pawla-i-zawal-serca-czy-morderstwo-wideo-00578339.html

    Papież Jan Paweł I – rytualne zabójstwo polityczne ?

    [Umieszczę parę wyjątków z książki „Czarna Księga masonerii” Guido Grandt, wyd. Wektory, 2010. Związane jest to z faktem, iż np. loża P2 się pięknie odrodziła, tak we Włoszech, jak w Watykanie – no i za granicami też..

    O czasach i kulisach śmierci jego wielebności Patriarchy Wszechrusi Nikodema w ramionach papieża Jana Pawła I dn. 6 września 1978 roku – z bliską śmiercią papieża dn. 28/29 września w tle – czytajmy doskonałą książkę „Gość Papieża” Vladimira Volkoff’a , pisarza o dziwo francuskiego. Tam główną rolę pełni Wielki Mistrz organizacji „Alveole” , „Lalkarz”.

    Dopiero teraz, z książki „Czarna Księga masonerii” Guido Grandt’a , dowiaduję się , że „Lalkarz” to pseudonim Wielkiego Mistrza Loży Propaganda due (P2) , Licio Gelli. Obecna sukcesy BrataΔ Silvio Berlusconi wskazują na nową moc Loży P2. Guido Grandt nie kryje swych poglądów lewicowych, ale w sferze faktów jest poprawny. MD]

    [str. 146 i nn. md]

    W tamtym okresie [lata 70-te. md] istniała jeszcze jedna scena, która ogniskowała wydarzenia i była ściśle związana z lożą P2 – Watykan. Po śmierci papieża Pawła VI nastał nowy Pontifex Maximus: Jan Paweł I, patriarcha Wenecji, którego świeckie nazwisko brzmiało Albino Luciani. Był człowiekiem, z którego twarzy nie schodził uśmiech. Nie był to jednak uśmiech sztuczny, wyuczony, lecz wyraz jego prawdziwej ojcowskiej postawy i troski, dlatego przeszedł do historii jako „uśmiechnięty papież”. „Mały uśmiech jest lepszy od wielkiego przemówienia” powiedział kiedyś, dzięki czemu szybko zdobył miłość wiernych, którzy przyjmowali go wprost euforycznie. Konserwatywni duchowni watykańscy raczej za nim nie przepadali, skoro wyrażał choćby takie opinie: „W Watykanie ciężko dostać dwie rzeczy: szczerość i filiżankę dobrej kawy”.

    „Papa” Luciani szybko dał do zrozumienia, że woli być pasterzem niż papieżem i nie pochwala pompy. Zrezygnował na przykład z uroczystości koronacyjnej, odprawił tylko mszę inaugurującą pontyfikat, ponieważ: „Nie chodzi o władzę, lecz o służbę”. Luciani marzył o ubogim Kościele dla biedaków. „Jego celem było” napisał David A. Yallop, „przywrócenie Kościoła do pierwotnego stanu, do prostoty i szczerości, do ideałów i przykazań Jezusa Chrystusa”.

    Luciani był odważny i otwarty, kochał biednych, był człowiekiem ludu i z ludu, nie doceniał jednak sił działających w Watykanie, z którymi musiał się zmierzyć. Jednak, jak wyjaśniał, „bez ryzyka nie da się przeprowadzić żadnych reform”. Nie do końca chyba uświadamiał sobie, jak wysokie będzie to ryzyko.

    We wrześniu 1978 roku Mino Peccorelli, dziennikarz i mason, który popadł w niełaskę loży P2, opublikował na łamach macierzystego „Osservatore Politico” artykuł pod tytułem Wielka Loża Watykanu, zawierający listę stu dwudziestu jeden nazwisk wysokich rangą prałatów, kardynałów i biskupów, członków watykańskiej loży „Ecclesia”. Na liście znajdowali się między innymi Paul Marcinkus i Donato de Bonis, szef IOR, a nawet Pasquale Macchi, sekretarz papieża Pawła VI, a także sekretarz stanu kardynał Jean Villot (w loży znany jako Jeanni pod numerem 041/03, przyjęty w Zurychu 6 sierpnia 1966 roku), osobisty sekretarz Jana Pawła I, „minister spraw zagranicznych” kardynał Agostino Casaroli, kardynał Ugo Poletti, wikariusz Rzymu, kardynał Sebastiano Baggio, przewodniczący Kongregacji Biskupów i zastępca redaktora naczelnego „Osservatore Romano”, „tuby Watykanu”. Całe osobiste otoczenie Lucianiego składało się z członków loży P2.

    Nowa głowa Kościoła uznała zatem, że najwyższy czas zająć się lożą, wysokimi urzędnikami i finansami Watykanu.

    całość tutaj

    https://gloria.tv/article/qE2JoY2rPH7T6qpG4ZuGYy9xF

    Polubienie

  26. Zmarł Szimon Peres. Wielki człowiek, wielki żydowski polityk, szanowany laureat Nagrody Nobla, jak piszą polskie i zagraniczne media….

    Szimon Peres był przewodniczącym Rady Obrony Izraela w czasie kiedy śmiertelnie napromieniowano 100 000 (sto tysięcy) dzieci sefaradyjskich w Izraelu w ramach eksperymentu opłaconego przez Amerykanów .

    100 tysięcy napromieniowanych – świadomie i celowo

    14 sierpnia [2004 r.], o 9 rano, izraelska stacja telewizyjna „Kanał 10”, złamała wszelkie zakazy i ujawniła najohydniejszy sekret syjonistycznych lejberzystowskich założycieli Izraela – umyślną, masową radiację wszystkich młodych Sefardyjczyków.

    http://www.fronda.pl/blogi/czytanki-dawne-i-nie-tylko/100-tysiecy-napromieniowanych-swiadomie-i-celowo,16932.html

    Polubienie

  27. anti judeophiliail

    !!!WAŻNE!!!

    Rząd PIS postanowił przyjąć umowę CETA. Mówiąc wprost, jest to oddanie
    resztek władzy
    najpotężniejszym korporacjom na świecie oraz poddanie się jednemu
    sądowi arbitrażowemu,
    który będzie działał na zlecenia korporacji. Firmy będą mogły pozywać
    całe państwa jeśli tylko uznają, że szkodzi ono ich interesom.
    Z taką ochroną wprowadzą do kraju produkty genetycznie modyfikowane –
    żywność i nasiona,
    po czym zmonopolizują rynek wykańczając uprawy organiczne i lokalne.

    Pod pretekstem ochrony, wtłoczą w nasze dzieci kolejne szczepionki
    unikając wszelkiej odpowiedzialności za powikłania,
    zaś prywatne banki zyskają nietykalność absolutną praktykując lichwę na
    niespotykaną dotąd skalę.
    W ekspresowym tempie wprowadzane są środki cenzury i inwiligilacji
    dyktowane koniecznością „ochrony przed terroryzmem”.
    Zobaczcie, jak szybko PIS zmienił zdanie o GMO, jak ochoczo podejmuje
    decyzje szkodzące nie tylko interesowi suwerennej Polski,
    ale prawom człowieka i wolności słowa. Zauważcie jak jednolita jest ich
    polityka w kotekście działań poprzednich rządów,
    gdy odfiltruje się drobne pokazowe sprzeczki i odciągające uwagę afery.
    Mają jeden cel – wypełnienie woli Panów.
    Wszystko będzie nadzorowane i rządzone przez ludzi, których nie
    zobaczycie w polityce, w gazetach czy w mediach.
    To ludzie tak potężni, że dyrygują wszystkim z cienia, spoza kurtyny
    politycznej szopki, gdzie pacynki posłusznie wykonują rozkazy.
    Takim rozkazem było wprowadzenie TTIP i CETA, i właśnie to obserwujemy.

    Wkrótce zobaczymy prawdziwą moc władzy bo w życie wchodzi to, co dawno
    zaplanowano i spisano na wielu kartach,
    czyt. Nowy Porządek Świata z CETA, TTIP, międzynarodową armią i pełną
    kontrolą pieniądza. Zniewolenie absolutne.
    Wówczas zobaczycie, czym jest władza, but korporacji, opresja Panów
    tego Świata.

    Jedynym sposobem jest odcięcie się od tego łańcucha manipulacji i
    kontroli,
    oraz wykorzystanie potencjału drzemiącego w nas samych. A są to zasoby
    niepożyte.

    Zobaczcie film ilustrujący sposób przejmowania Świata przez tych ludzi.

    Radzę go obejrzeć, oraz wysłać go swoim znajomym nim będzie za późno, a
    wkrótce będzie.

    Polubienie

  28. W video pt. „Prosze ujawnic jakie umowy zawarl panz ADL…” p. Stanislawowi zdarzylo sie zabawne przejezyczenie!Mianowicie zawyrokowal on ,ze krawiec dopiero moze krajac ,jak mu … stanie!
    Mozna sprawdzic w 18min. 50 sek.!Chyba sam on jeszcze o tym nie wie….oczywiscie feleiton jak zwykle pod wzgl. merytorycznym jest bez zarzutu!

    Polubienie

  29. 29 września
    Święci Archaniołowie Michał, Rafał i Gabriel

    Aniołowie są istotami ze swej natury różnymi od ludzi. Należą do stworzeń, są nam bliscy, dlatego Kościół obchodzi ich święto. Do ostatniej reformy kalendarza kościelnego (z 14 lutego 1969 r.) istniały trzy odrębne święta: św. Michała czczono 29 września, św. Gabriela – 24 marca, a św. Rafała – 24 października. Obecnie wszyscy trzej archaniołowie są czczeni wspólnie.

    Archanioł Michał depcze bestię W tradycji chrześcijańskiej Michał to pierwszy i najważniejszy spośród aniołów (Dn 10, 13; 12, 1; Ap 12, 7 nn), obdarzony przez Boga szczególnym zaufaniem.

    Hebrajskie imię Mika’el znaczy „Któż jak Bóg”. Według tradycji, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i do buntu namówił część aniołów, Archanioł Michał miał wystąpić i z okrzykiem „Któż jak Bóg” wypowiedzieć wojnę szatanom.
    W Piśmie świętym pięć razy jest mowa o Michale. W księdze Daniela jest nazwany „jednym z przedniejszych książąt nieba” (Dn 13, 21) oraz „obrońcą ludu izraelskiego” (Dn 12, 1). Św. Jan Apostoł określa go w Apokalipsie jako stojącego na czele duchów niebieskich, walczącego z szatanem (Ap 12, 7). Św. Juda Apostoł podaje, że jemu właśnie zostało zlecone, by strzegł ciała Mojżesza po jego śmierci (Jud 9). Św. Paweł Apostoł również o nim wspomina (2 Tes 4, 16). Jest uważany za anioła sprawiedliwości i sądu, łaski i zmiłowania. Jeszcze bardziej znaczenie św. Michała akcentują księgi apokryficzne: Księga Henocha, Apokalipsa Barucha czy Apokalipsa Mojżesza, w których Michał występuje jako najważniejsza osoba po Panu Bogu, jako wykonawca planów Bożych odnośnie ziemi, rodzaju ludzkiego i Izraela. Michał jest księciem aniołów, jest aniołem sądu i Bożych kar, ale też aniołem Bożego miłosierdzia. Pisarze wczesnochrześcijańscy przypisują mu wiele ze wspomnianych atrybutów; uważają go za anioła od szczególnie ważnych zleceń Bożych. Piszą o nim m.in. Tertulian, Orygenes, Hermas i Didymus. Jako praepositus paradisi ma ważyć dusze na Sądzie Ostatecznym. Jest czczony jako obrońca Ludu Bożego i dlatego Kościół, spadkobierca Izraela, czci go jako swego opiekuna. Papież Leon XIII ustanowił osobną modlitwę, którą kapłani odmawiali po Mszy świętej z ludem do św. Michała o opiekę nad Kościołem.
    Kult św. Michała Archanioła jest w chrześcijaństwie bardzo dawny i żywy. Sięga on wieku II. Symeon Metafrast pisze, że we Frygii, w Małej Azji, św. Michał miał się objawić w Cheretopa i na pamiątkę zostawić cudowne źródło, do którego śpieszyły liczne rzesze pielgrzymów. Podobne sanktuarium było w Chone, w osadzie odległej 4 km od Kolosów, które nosiło nazwę „Michelion”. W Konstantynopolu kult św. Michała był tak żywy, że posiadał on tam już w VI w. aż 10 poświęconych sobie kościołów, a w IX w. kościołów i klasztorów pod jego wezwaniem było tam już 15. Sozomenos i Nicefor wspominają, że nad Bosforem istniało sanktuarium św. Michała, założone przez cesarza Konstantyna (w. IV). W samym zaś Konstantynopolu w V w. istniał obraz św. Michała, czczony jako cudowny w jednym z klasztorów pod jego imieniem. Liczni pielgrzymi zabierali ze sobą cząstkę oliwy z lampy płonącej przed tym obrazem, gdyż według ich opinii miała ona własności lecznicze. W Etiopii każdy 12. dzień miesiąca był poświęcony św. Michałowi.
    W Polsce powstały dwa zgromadzenia zakonne pod wezwaniem św. Michała: męskie (michalitów) i żeńskie (michalitek), założone przez błogosławionego Bronisława Markiewicza (+ 1912, beatyfikowanego przez kard. Józefa Glempa w Warszawie w czerwcu 2005 r.).

    Św. Michał Archanioł jest patronem Cesarstwa Rzymskiego, Papui Nowei Gwinei, Anglii, Austrii, Francji, Hiszpanii, Niemiec, Węgier i Małopolski; diecezji łomżyńskiej; Amsterdamu, Łańcuta, Sanoka i Mszany Dolnej; ponadto także mierniczych, radiologów, rytowników, szermierzy, szlifierzy, złotników, żołnierzy. Przyzywany jest także jako opiekun dobrej śmierci.

    Gabriel po raz pierwszy pojawia się pod tym imieniem w Księdze Daniela (Dn 8, 15-26; 9, 21-27). W pierwszym wypadku wyjaśnia Danielowi znaczenie tajemniczej wizji barana i kozła, ilustrującej podbój przez Grecję potężnych państw Medów i Persów; w drugim wypadku archanioł Gabriel wyjaśnia prorokowi Danielowi przepowiednię Jeremiasza o 70 tygodniach lat. Imię „Gabriel” znaczy tyle, co „mąż Boży” albo „wojownik Boży”. W tradycji chrześcijańskiej (Łk 1, 11-20. 26-31) przynosi Dobrą Nowinę. Ukazuje się Zachariaszowi zapowiadając mu narodziny syna Jana Chrzciciela. Zwiastuje także Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego.

    Według niektórych pisarzy kościelnych Gabriel był aniołem stróżem Świętej Rodziny. Przychodził w snach do Józefa (Mt 1, 20-24; 2, 13; 2, 19-20). Miał być aniołem pocieszenia w Ogrójcu (Łk 22, 43) oraz zwiastunem przy zmartwychwstaniu Pana Jezusa (Mt 28, 5-6) i przy Jego wniebowstąpieniu (Dz 1, 10). Niemal wszystkie obrządki w Kościele uroczystość św. Gabriela mają w swojej liturgii tuż przed lub tuż po uroczystości Zwiastowania. Tak było również w liturgii rzymskiej do roku 1969; czczono go wówczas 24 marca, w przeddzień uroczystości Zwiastowania. Na Zachodzie osobne święto św. Gabriela przyjęło się dopiero w wieku X. Papież Benedykt XV w roku 1921 rozszerzył je z lokalnego na ogólnokościelne. Pius XII 1 kwietnia 1951 r. ogłosił św. Gabriela patronem telegrafu, telefonu, radia i telewizji. Św. Gabriel jest ponadto czczony jako patron dyplomatów, filatelistów, posłańców i pocztowców. W 1705 roku św. Ludwik Grignion de Montfort założył rodzinę zakonną pod nazwą Braci św. Gabriela. Zajmują się oni głównie opieką nad głuchymi i niewidomymi.

    Rafał przedstawił się w Księdze Tobiasza, iż jest jednym z „siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12, 15). Występuje w niej pod postacią ludzką, przybiera pospolite imię Azariasz i ofiarowuje młodemu Tobiaszowi wędrującemu z Niniwy do Rega w Medii swoje towarzystwo i opiekę. Ratuje go z wielu niebezpiecznych przygód, przepędza demona Asmodeusza, uzdrawia niewidomego ojca Tobiasza. Hebrajskie imię Rafael oznacza „Bóg uleczył”.

    Ponieważ zbyt pochopnie używano imion, które siedmiu archaniołom nadały apokryfy żydowskie, dlatego synody w Laodycei (361) i w Rzymie (492 i 745) zakazały ich nadawania. Pozwoliły natomiast nadawać imiona Michała, Gabriela i Rafała, gdyż o tych wyraźnie mamy wzmianki w Piśmie świętym. W VII w. istniał już w Wenecji kościół ku czci św. Rafała. W tym samym wieku miasto Kordoba w Hiszpanii ogłosiło go swoim patronem.
    Św. Rafał Archanioł ukazuje dobroć Opatrzności. Pobożność ludowa widzi w nim prawzór Anioła Stróża. Jest czczony jako patron aptekarzy, chorych, lekarzy, emigrantów, pielgrzymów, podróżujących, uciekinierów, wędrowców i żeglarzy.

    http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-29a.php3

    Polubienie

  30. Wizja Leona XIII

    13 października 1884 r. Papież Leon XIII doświadczył szczególnego przeżycia mistycznego. W czasie
    dziękczynienia po Mszy Świętej popadł na krótko w ekstazę, w czasie której usłyszał w pobliżu Tabernakulum
    następujący dialog szatana z Chrystusem. Gardłowym głosem, pełnym złości szatan krzyczał: Mogę zniszczyć Twój
    Kościół! Łagodnym głosem Jezus odpowiedział: Potrafisz? Więc próbuj. Szatan: Ale do tego potrzeba mi więcej
    czasu i władzy! Jezus: Ile czasu i władzy potrzebujesz? Szatan: Od 75 do 100 lat i większą władzę nad tymi, którzy
    mi służą. Jezus: Będziesz miał ten czas i władzę. Które stulecie wybierasz? Szatan: To nadchodzące [XX
    w.].Jezus: Więc próbuj, jak potrafisz. Po tym przeżyciu Leon XIII udał się pośpiesznie do swego biura i ułożył tę
    modlitwę, którą nakazał biskupom i kapłanom odmawiać po Mszy Świętej. Sam wielokrotnie odmawiał ją w ciągu
    dnia. O tej powinności przypomniał papież Jan Paweł II 24 maja 1987 r, gdy przybył jako pielgrzym do słynnego
    sanktuarium Św. Michała Archanioła na górze Gargano*. Odmawiajmy zatem także osobiście tę modlitwę, by
    przyczynić się do odparcia ataków szatana i zwycięstwa Kościoła nad jego wrogami, modlitwa ta posiada moc
    egzorcyzmu, Oto jej treść:

    (Za każdorazowe odmówienie tej modlitwy dostępujemy odpustu cząstkowego, a za codzienne odmawianie jej przez cały miesiąc dostępujemy
    odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami).Więc módlmy się często tą modlitwą (szczególnie tam gdzie widzimy zło), a odpusty ofiarujmy za
    dusze w Czyśćcu cierpiące, dzięki temu wiele dusz wybawimy z Czyśćca a one na pewno się nam odwdzięczą i staną jako barykady przed
    naporem złych duchów.
    Uwagi maluczkich : Potrzebne są wielkie egzorcyzmy nad Polską. Gdyby kapłani razem z wiernymi na Jasnej Górze w godzinie Apelu
    Jasnogórskiego kiedy gromadzą się miliony polaków na wspólnej modlitwie , odmawiali wspólnie tą modlitwę , było by wielkie pogromienie zła
    w naszej ojczyźnie, a Polacy w Polsce i za granicą na falach Radia Maryja mogli by do tego się przyłączyć. Dzięki temu ta modlitwa by była
    bardziej znana i częściej odmawiana we wszystkich rejonach świata, aby szatan skulił ogon i dostał bilet powrotny do piekła. Tak czynił papież
    Leon XIII kiedy widział zagrożenie Kościoła świętego.
    Objawienie się Św. Michała Archanioła s. Filomenie.
    Kilka lat przed wstąpieniem Papieża Leona XIII na Stolicę Apostolską żyła w San Colombo na terenie Hiszpanii klaryska, siostra Filomena. Ta
    zakonnica, która potem zmarła w opinii świętości (1868 r.), w gorących modlitwach zapytywała Boga, co należy czynić, aby zapewnić Tryumf
    Kościoła. Objawił się jej wtedy Św. Michał Archanioł i rzekł trzy razy: „Rozgłaszaj moją wielkość.” Świątobliwa Filomena uświadomiła sobie
    wtedy niezmierną potęgę i władzę tego Archanioła. Zrozumiała, że spośród duchów niebieskich jest najdoskonalszym i w miłości najwięcej
    podobnym do samego Pana; że swoich czcicieli szczególną otacza opieką w życiu, przy śmierci i po zgonie; że dla wsparcia Kościoła i naszej
    wiary należy wzywać przede wszystkim Jego pomocy. Zaczęły się bowiem czasy ostateczne. I dlatego Papież Leon XIII, natchniony przez
    Ducha Świętego, rozbudził nabożeństwo do Św. Michała Archanioła, aby ludzie zwrócili swe myśli i serca ku temu Wodzowi Wojsk
    Niebieskich, aby pokonać moce piekła w ostatecznym boju.
    Odtąd siostra Filomena z polecenia spowiednika nie tylko sama stała się czcicielką, Św. Michała Archanioła, ale także zachęcała karmelitanki i inne
    zakony do ustawicznego wzywania Jego pomocy.
    Wkrótce potem miała drugie widzenie, które sama tak opisała: „Ujrzałam Najświętsze Serce Pana Jezusa, napełnione miłością do ludzi, idące przez
    drogi świata. Utrudzone słaniało się na prawo i lewo, doznając ran z powodu przydrożnych cierni. Z poranionego Serca spływała Krew, użyźniając
    ziemię. Kiedy to Serce przeszyte na wylot wydało z siebie łaskę i miłość, zbliżyły się do Niego dwie gwiazdy, aby Je podtrzymać. Zrozumiałam, że
    przecudna gwiazda od prawej strony, czyli od strony boleści, była to Matka Najświętsza Niepokalana. Drugą gwiazdą, równie wspaniałą i jasną od
    strony miłości, był Św. Michał Archanioł. Najświętsze Serce zmieniło się także w gwiazdę, a jej promienie w języki. Chrystus Pan mówił do Matki:
    „Fiat, fiat”, „niechaj się stanie to, o co prosisz”. Maryja mówiła do Anioła: „Va, va,”, „leć, leć, roznoś to, co Syn mi daje”, Św.Michał odpowiadał:
    „Któż, jak Bóg”. W trójkącie gwiazd widziałam obraz Opatrzności, w troistości Osób jednolitość woli. Bo zarówno Maryja chciała wyprosić, jak
    Chrystus udzielić, a Św. Michał rozdać. Te trzy wole były ze sobą zjednoczone, ta sama miłość łączyła je. Zrozumiałam, że wszystkie łaski dla
    uratowania Kościoła wyjedna Niepokalana, której stopa zetrze głowę węża, ale że te wszystkie łaski rozniesie jeden tylko Św. Michał ! Więc
    wzywajcie, wzywajcie tego niezwykle potężnego Hetmana, bo zaczęły się ostateczne czasy!”
    Wszyscy szukają szczęścia, a przecież niewielu je osiąga, gdyż idą przez życie sami, bez doświadczonych przewodników, zadufani we własne siły i w
    swój rozum. Dlatego często stają się łupem złych duchów. Św. Michał Archanioł objawiając się świątobliwej siostrze Filomenie, klarysce,
    powiedział: „Szczęśliwy naród, szczęśliwe miasto, szczęśliwa rodzina, szczęśliwy człowiek, który mnie się poświęca – ci bowiem nie zginą”.
    [ z zapisków bł. Bronisława Markiewicza ,który miał szczególne nabożeństwo do św. Michała Archanioła i Anioła Stróża Polski. Beatyfikacja tego
    sługi Bożego nastąpiła 19.06.2005r.w Warszawie ].
    *PS. W 1987 r. papież Jan Paweł II przybył do sławnego sanktuarium Św. Michała Archanioła na Górę Gargano w Italii, aby prosić
    go o pomoc i opiekę dla Kościoła Św. Oto niektóre fragmenty z przemówienia:
    „Przybyłem uczcić Świętego Michała Archanioła i prosić teraz, kiedy jest tak trudno dawać autentyczne świadectwo chrześcijańskie bez
    kompromisów i bez ustępstw. Liczni święci przybywali tutaj, aby zaczerpnąć siły i pokrzepienia… Jest prawdą, «bramy piekielne go nie
    przemogą» (chodzi tutaj o Kościół Św. – przyp. red.), według zapewnienia Pana (Mat.16,18), ale to nie znaczy, że jesteśmy wolni od prób i od
    walki przeciw zasadzkom złego. W tej walce Archanioł Michał stoi u boku Kościoła, aby go bronić przed wszystkimi podłościami świata, aby
    pomóc wierzącym odeprzeć demona, który «jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć». (1 P 5,8). Ta walka z demonem, który jest
    przeciwieństwem postaci Św. Michała Archanioła, jest aktualna również dzisiaj, ponieważ demon wciąż jest żywy i działa w świecie. Istotne
    zło, które jest w nim, nieład, który się spotyka w społeczności, niespoistość człowieka, rozłam wewnętrzny, którego staje się ofiarą, jest nie
    tylko konsekwencją grzechu pierworodnego, ale również skutkiem natrętnego i ukrytego działania szatana. On (2 Kor. 4, 4] o ile się objawia
    jako sprytny uwodziciel, który umie wcisnąć się do naszego działania, aby wprowadzić odchylenia na tyle szkodliwe, na ile pozornie zgodne z
    pragnieniami i naszego instynktu… Do tej walki wzywa nas postać Świętego Michała Archanioła, któremu Kościół tak na Wschodzie, jak i na
    Zachodzie nigdy nie przestał składać specjalnej czci… Wszyscy pamiętamy modlitwę, którą przed laty recytowało się na końcu Mszy Św.:
    «Św. Michale Archaniele wspomagaj nas w walce…» Za chwilę powtórzę ją w imieniu całego Kościoła”.
    I znowu 24 kwietnia 1994 r. Jan Paweł II w medytacji południowej, zachęcał do odmawiania tej modlitwy: „Chociaż w obecnej
    sytuacji nie odmawia się już tej modlitwy pod koniec celebracji eucharystycznej, zapraszam was wszystkich, abyście jej nie
    zapomnieli, abyście ją odmawiali, aby otrzymać pomoc w walce przeciw siłom ciemności i przeciw duchowi tego świata”.
    [ kseruj i podaj innej pokornej duszy, aby wzrosła wiara ]

    „Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha
    bądź naszą obroną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu Niebieskich
    Zastępów, szatana i inne duchy złe które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć
    do piekła. Amen”. papież Leon XIII

    http://www.prorocykatolik.pl/documents/Cze%C5%9B%C4%87dla%C5%9Aw.Micha%C5%82a2zobr.pdf

    Godzinki o św. Michale Archaniele

    Polubienie

  31. Witam panie Pugnus i gratuluje refleksu 🙂 Rzeczywiscie pan redaktor troszke zaswintuszyl w 18 minucie felietonu – hihihihi! – ale wcale nie jestem pewna, ze wyszlo mu to niechcacy. A nawet wydaje mi sie, ze zrobil to celowo, dla jaja. To w jego stylu zreszta, przemycac niewinnie rozne erotyczne smaczki 🙂
    W kazdym razie zyczymy panu Stanislawowi duzo duzo zdrowia i nieograniczonej plodnosci w tworzeniu cacek z dziurka czyli jego wspanialych felietonow 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s