Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją – Дмовский о союзе поляков с Россией.


Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją – Дмовский о союзе поляков с Россией.

Roman Dmowski (1864-1939). Роман Дмовский (1864-1939). Фото: sojuzrus.lt/polski.blog.ru

Przeglądając rosyjskojęzyczne wyszukiwarki, można dojść do wniosku, że pod rządami miłościwie Rosjanom panującego Włodzimierza Putina w tzw. Runecie nie eksponuje się nadmiernie (delikatnie mówiąc) postaci i dorobku politycznego czołowego polskiego polityka XX wieku, Romana Dmowskiego. Był on wprawdzie nacjonalistą, ale – co podkreślać wciąż trzeba – nacjonalistą chrześcijańskim (a to duża różnica), i prowadził politykę przeciwniemiecką i przeciwżydowską, ale – co również wiedzieć trzeba – nie był przy tym wrogiem narodu niemieckiego, ani żadnym „antysemitą”.

Kim był zatem Dmowski, skoro nie tylko rosyjskojęzyczna notka w Wikipedii traktuje jego polityczne zasługi tak chłodno i zdawkowo? – Oprócz złych interpretatorów, którzy objaśniają rosyjskim czytelnikom, że Dmowski rzekomo był antyrosyjski, bo nie lubił bolszewików i skutków rewolucji październikowej, a współpracował dla odzyskania przez Polskę niepodległości (i starych jej granic) nie tylko z carem Mikołajem, ks. Lwowem i Kiereńskim, ale, co gorsza, także z mocarstwami zachodnimi – spotykamy też autorów formułujących bardziej prawdziwe opinie. I tak, np. w artykule pt. „Tradycje myślenia geopolitycznego we współczesnej polityce wschodniej Polski” Antoni Sergiuszowicz Biespałow pisze:

„R. Dmowskiego (1864-1939) nawet jego przeciwnicy uznają za najbardziej wybitnego myśliciela politycznego współczesnej im Polski. Do pierwszej wojny światowej, będąc członkiem Dumy Państwowej, Dmowski aktywnie lansował ideę polsko-rosyjskiego sojuszu, skierowanego przeciwko Niemcom. Jego zdaniem, gwarancją bezpieczeństwa Polski było zmienienie jej w jednolite etnicznie państwo, w tym także drogą zasymilowania mniejszości narodowych przez Polaków wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Po rozpadzie Imperium Rosyjskiego i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Dmowski był kategorycznym przeciwnikiem planów federacyjnych Piłsudskiego, uważając za podstawowe zadanie konsolidację narodu polskiego i przekształcenie Polski w „katolickie państwo narodu polskiego”. Do najważniejszych prac Dmowskiego jako głównego teoretyka i ideologa polskiego nacjonalizmu należą „Myśli nowoczesnego Polaka” (1904), „Niemcy, Rosja i kwestia polska” (1908), „Polityka polska i odbudowanie państwa” (1925), „Zamach stanu” (1934).” (Tłum. GG.) – http://www.dslib.net/glob-razvitie/tradicii-geopoliticheskogo-myshlenija-v-sovremennoj-vostochnoj-politike-polshi.html

A na stronie rusbibliophile.ru czytamy:

„Wojny biorą się z egoizmu narodowego i niezrozumienia innych kultur. Rosja przez długi czas odnosiła się do Polaków z uprzedzeniem, uważając ich za naród „zbzikowanych panów, obłudnych księży i pokornych chłopów”. Rosjanie mieli bardzo nikłą i słabo udokumentowaną wiedzę o swoich przymusowych [polskich] ziomkach. Do początku XX w. praktycznie nie było własnych [ruskich] prac naukowych w tej dziedzinie, a w krajowej [rosyjskiej] literaturze brakowało pozytywnego, czy choćby obiektywnego obrazu Polaka.

[Książka R. Dmowskiego pt. „Niemcy, Rosja i kwestia polska”, wyd. ros. Petersburg 1909] częściowo wypełniła tę przykrą lukę. Odkryła [przed czytelnikami] istotę polskiego ruchu narodowego z drugiej połowy XIX i początku XX w., jego polityczne oblicze i lansowane poglądy. Opierając się na faktach i zupełnie logicznej argumentacji, Autor szczerze i bezpośrednio opisał stan kwestii polskiej i cele ruchu narodowo-demokratycznego Polaków. (…) Politykę Niemiec, Rosji i Austrii w odniesieniu do ziem polskich R. Dmowski zanalizował głęboko i systematycznie, wychodząc od położenia ogólnego tych krajów. Rozumiał wspólny interes narodu rosyjskiego i narodu polskiego, co pozwoliło mu lepiej orientować się w [sytuacji] ruchu słowiańskiego i w wielu ważnych zagadnieniach wewnętrznej i zagranicznej polityki Rosji.” (Tłum. GG.) – rusbibliophile.ru/Book/Dmovskij_R__Germaniya__Rossiya_

Dodajmy, że książka ta została napisana właśnie po to, by Dmowski mógł „Podczas I wojny światowej 1914-1918 występować po stronie Ententy [a więc i po stronie Rosji], stojąc na czele Komitetu Narodowego Polskiego, utworzonego w listopadzie 1914 r. w Petersburgu.” (rusbibliophile.ru), który to Komitet tak naprawdę powstał 25.11.1914 r. w Warszawie i ewakuował się do Piotrogrodu w obliczu postępów ofensywy niemieckiej. Dmowski uruchomił tą swoją książką proces budowy sojuszu polityczno-wojskowego Polaków-Słowian ze Słowiańszczyzną ruską, czemu ostro przeciwdziałali socjaliści liberalni Zachodu, stawiając na antyrosyjskiego Józefa Piłsudskiego w Polsce centralnej, a w Rosji na antypolskich: Kierieńskiego (pochodzenie niemiecko-rosyjskie), Trockiego (pochodzenie żydowskie) i Lenina (pochodzenie mieszane).

Zachód okiełznał i Rosję, i powstałą na nowo Polskę. W efekcie, Piłsudski rzucił Wojsko Polskie na Wschód, a Lenin z Trockim rzucili Armię Czerwoną na Zachód. Zamiast postulowanej przez Dmowskiego i realizowanej do 1918 r. przez jego stronników współpracy Polaków z Rosją – nastąpiła okrutna rzeź Polaków, Rosjan i innych ludów ruskich. Polska o mało co nie została podbita przez bolszewików i obroniła się – jak twierdzili sami Polacy – „cudem”. Krwawa (i pozornie zwycięska) wojna z Rosją Radziecką spowodowała w Polsce kontynuację nastrojów antyrosyjskich i antyruskich, widocznych jaskrawo np. w czasie barbarzyńskiej powojennej akcji burzenia cerkwi prawosławnych.

Lecz, tak słabo dziś zauważany w rosyjskojęzycznym internecie i tak słabo honorowany przez władze dzisiejszej Rosji, Roman Dmowski napisał niedługo po wojnie polsko-sowieckiej, w l. 1923-24, kolejną książkę pt. „Polityka polska i odbudowanie państwa”, która została wydana po raz pierwszy w 1925 r. i od tamtej chwili oczekuje na rosyjski przekład. W książce tej opisał, w jaki sposób Polacy próbowali stworzyć sojusz polityczno-wojskowy z Rosją carską, a następnie z Rosją demokratyczną, i dlaczego koncepcja ta poniosła ostatecznie praktyczną klęskę na skutek antypolskiego oddziaływania Zachodu i sił prozachodnich w Rosji.

W tejże pracy Dmowski sformułował też postulat-program współpracy Polski i Polaków-Słowian z Rosją i z narodem rosyjskim w XX w., pisząc m.in., że „ułożenie na przyszłość naszego stosunku do Rosji jest najważniejszym zadaniem całej naszej polityki”, i że „Rządy sowieckie w Rosji przeminą, ale Rosja zostanie i stosunek do tego, co w niej trwa, do narodu rosyjskiego, jest ważniejszy od stosunku do przemijających rządów.” Jest to najważniejsze przesłanie zawarte w tej pracy i zapładniające umysły wielu polskich Słowian znad Odry, Wisły i Bugu, którzy w ślad za Dmowskim gorąco wierzą w to, że prawdziwi Polacy i prawdziwi Rosjanie mają wspólny interes, którego muszą wspólnie bronić, by się mogli przed wrogami Słowiańszczyzny skutecznie obronić.

Z tą myślą, w 99 rocznicę utworzenia Polskich Sił Zbrojnych w Rosji (I, II i III Korpusu Polskiego), zamieszczamy poniżej charakterystyczne fragmenty książki Romana Dmowskiego „Polityka polska i odbudowanie państwa”.

GG.

Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją – Дмовский о союзе поляков с Россией.Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją – Дмовский о союзе поляков с Россией.

R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestia polska – I wyd. w jęz. polskim (Lwów 1908) i I wyd. w jęz. rosyjskim (Petersburg 1909).  Дмовский Р., Германия, Россия и польский вопрос – I-oe изд. на польском языке (Львов 1908) и I-oe изд. на русском языке (Спб. 1909). Фото: tezeusz.pl , rusbibliophile.ru

 

Polityka propolska i jej przeciwnicy we wspomnieniach Romana Dmowskiego – Пропольская политика и ее оппоненты в воспоминаниях Романa Дмовскогo

„Na kilka tygodni przed wybuchem rewolucji [lutowej 1917 r.] pewien cudzoziemiec, biorący żywy udział w sprawach rosyjskich, powiedział mi, że rewolucja jest pewna i że wkrótce wybuchnie. Nie wierzyłem temu. O ile moje wiadomości sięgały, organizacje rewolucyjne w Rosji nie przedstawiały wielkiej siły, co zresztą było prawdą; nadto nie sądziłem, żeby rewolucja była możliwa podczas wojny w państwie mającym tylu ludzi pod bronią. (…) Tego, że rewolucja nie była przygotowana z dołu, najlepszym dowodem (jest) łagodny jej przebieg. Była to właściwie nie rewolucja, jeno abdykacja rządu [księcia Mikołaja Dymitrowicza Golicyna], za którą poszła abdykacja opuszczonego przez wszystkich monarchy. Rewolucja z dołu zaczęła się organizować dopiero potem, i, jak świadczą wypadki, niemało na to potrzebowała czasu.

Bez przelewu krwi prawie, w ciągu tygodnia, między 8 a 16 marca 1917 roku [Dmowski datuje według tzw. nowego stylu, kalendarza gregoriańskiego – GG.], przestał istnieć rząd monarchiczny [27.02 st. st. aresztowanie ks. Golicyna wraz z jego ministrami] i monarcha [02.03 st. st. rezygnacja ks. Michała Romanowa z przyjęcia korony cesarskiej od abdykującego Mikołaja II], i stanął rząd prowizoryczny, wbrew swemu zamiarowi republikański. Gdy po paru dniach – w ciągu których komunikacja z Piotrogrodem była przerwana i tylko głuche wieści dochodziły o tym, że dzieje się tam coś niezwykłego – przyszły nareszcie dokładne wiadomości o przewrocie, na Zachodzie zapanował nieopisany entuzjazm. Wtedy dopiero się widziało, jaką zmorą dla państw zachodnich był ten rząd rosyjski, który w każdej chwili groził osobnym pokojem z nieprzyjacielem…

Niezawodnie, najwytrawniejsi mężowie stanu znaleźli się wobec nowej troski, zadawali sobie z niepokojem pytanie, co ten nowy rząd rosyjski zdolny będzie zrobić i jak długo się utrzyma. [Zachodnia] Opinia publiczna wszakże widziała tylko bezpowrotny upadek germanofilstwa w Rosji, zwycięstwo żywiołów solidarnych z państwami zachodnimi, obalenie reakcji, triumf zasad europejskich, liberalizmu, tolerancji itd., zachwycała się tą bezkrwawą rewolucją, tą idyllą nowego porządku, w którym rząd wychodzący z woli narodu nie ma potrzeby używać przymusu, a dobry naród rosyjski wszystko robi z własnej woli. Bezkrytyczny entuzjazm prasy wszystkich odcieni dosięgnął ostatnich niemal granic, miało się też wrażenie, że rządy nie tylko go nie hamują, ale jeszcze podsycają. Uderzające to było w Anglii. Zdziwiony tym, zapytywałem urzędowych Anglików, czy chcą mieć rewolucję u siebie… (…)

Tymczasem Rosja szybko się zaczęła toczyć po równi pochyłej ku piekłu, w którym się po kilku miesiącach znalazła. Pomagały jej w tym Niemcy, którym pilno było doprowadzić ją do całkowitego ubezwładnienia i tą drogą osiągnąć nareszcie pokój na Wschodzie. Przez pewien czas pracował dla nich – nie wiem, z jakich pobudek – [syn rosyjskiej Niemki, Nadziei Adler, Aleksander] Kiereński [który 01.09.1917 st. st. ogłosił Rosję republiką], później zastąpili go przesłani przez Niemców w zaplombowanych wagonach Lenin i towarzysze. Rząd Tymczasowy uważał za możliwe istnieć obok drugiego rządu – Sowietu Delegatów Robotniczych i Żołnierskich – który w krótkim czasie zdobył większą od niego władzę; żeby zaś przyśpieszyć swój koniec, sprowadzał gorliwie z całego świata emigrantów rewolucji rosyjskiej, ludzi nieraz najlepszych chęci, ale na ogół nierealnych, doktrynerów, fanatyków, zdolnych uniemożliwić ustalenie jakiegokolwiek porządku. Obok nich jechali masami i tacy, którzy mieli w planie porządek ustalony, ale daleki od pojęć Rządu Tymczasowego – porządek bolszewicki. (…)

Rosja straszną cenę zapłaciła za rozbiór Polski, za swą ambicję wcielenia ziem wielkiego narodu do swego państwa. Rosja panowała nad Polakami, ale Niemcy panowali nad Rosją. Swego znaczenia, swego wpływu w Rosji używali nie tylko do tego, żeby paraliżować jej wysiłki, ilekroć chciała coś przeciw Prusom przedsięwziąć, żeby podtrzymywać i rozwijać jej wrogą względem Polaków politykę, ale także, żeby hamować jej ewolucję polityczną, utrzymywać przy życiu przeżyty już autokratyzm. To ostatnie robili dla dwóch względów: po pierwsze, wiedzieli, że tylko pod osłoną autokratyzmu mogą rządzić Rosją, i bali się narodu rosyjskiego; po wtóre, autokratyzm u wschodniego sąsiada był potrzebny Hohenzollernom i junkrom pruskim, bo ułatwiał im rządy osobiste i kastowe w Prusach. Hamując zaś ewolucję polityczną Rosji, Niemcy ją prowadzili prostą drogą do rewolucji. I w końcu podarowali jej rewolucję, jakiej jeszcze świat nie widział.

Jestem przekonany, że Rosjanie, którzy mieli dość spokoju myśli, ażeby rozważyć wypadki ostatnich czasów i wszechstronnie je ocenić, widzą już, że rozbiór Polski z punktu widzenia interesów Rosji nie da się obronić, że stał się on źródłem jej nieszczęścia. Ten straszny przewrót, którego Rosja mogła była umknąć, gdyby nie siła wpływów niemieckich, przyniósł koniec petersburskiego okresu dziejów Rosji. Nowy okres rozpocznie się z chwilą na pewno niedaleką, kiedy miną i tymczasowe rządy rewolucyjne, nie odpowiadające warunkom ani czasu, ani miejsca. W tym nowym okresie będziemy już mieli do czynienia z Rosją rządzoną przez Rosjan, a nie przez Niemców i nie przez Żydów.

Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją – Дмовский о союзе поляков с Россией.

Myśmy mieli walki sąsiedzkie i z Rusią Kijowską, i z Carstwem Moskiewskim, walki, w których los sprzyjał bądź nam, bądź naszym sąsiadom. Byłoby rzeczą nietrzeźwą oczekiwać, że w przyszłości między nami a Rosją zapanuje idylla. Sprzeczne interesy i nieporozumienia zawsze będą. Ale to także jest pewne, że główne, istotne interesy Rosji nie leżą na granicy polskiej, tak jak główne zadania Polski nie prowadzą jej przeciw Rosji. Są zaś wielkie sprawy, dla których potrzebne jest współdziałanie obu narodów. I dlatego wierzę w lepszą przyszłość naszych z Rosją stosunków. Trzeba tylko, żeby ludzie po obu stronach odzwyczaili się od myślenia pojęciami z czasów, które już bezpowrotnie minęły. (…)

Rewolucja w Rosji usunęła za jednym zamachem od władzy rosyjsko-niemiecką sferę rządzącą. Nowo utworzony Rząd Tymczasowy składał się z przedstawicieli narodu, z liberalnych Rosjan. Intrygi berlińsko-petersburskie zostały przecięte. (…) 29 marca [1917] ukazał się znany manifest Rządu Tymczasowego do Polaków zapowiadający im niepodległą Polskę, złożoną ze wszystkich ziem posiadających większość polską, złączoną z Rosją wolnym związkiem wojskowym. Poprzedziło ten manifest ogłoszone 28 marca oświadczenie Sowietu Delegatów Robotniczych i Żołnierskich w Piotrogrodzie, przyznające Polsce prawo do zupełnej niepodległości, oraz memoriał wskazujący konieczność aktu ze strony rządu rosyjskiego, proklamującego niepodległość Polski i zapowiadającego jej zjednoczenie, który to memoriał złożyła prezesowi rządu, ks. Lwowowi, deputacja polska, przyjęta przez niego tegoż dnia 29 marca.

Manifest Rządu Tymczasowego nie był tym, co chciałem osiągnąć przez mój krok w Londynie. Był jednostronną deklaracją rządu rosyjskiego, gdy mnie chodziło o deklarację wszystkich państw sprzymierzonych. Taka deklaracja miałaby i treść inną, i znaczenie jej byłoby o wiele większe. W każdym razie miał on wielkie znaczenie, zwłaszcza dla polityki bieżącej w owym czasie. Usuwał niebezpieczeństwo jakiejś innej deklaracji, nam zaś otwierał drogę do zorganizowania oficjalnej reprezentacji polskiej w państwach sprzymierzonych, działającej z ramienia niezawisłej już w zasadzie Polski. (…)

Po rewolucji rosyjskiej i po wejściu Ameryki w wojnę duch liberalnego doktrynerstwa nabrał siły i zaczął brać górę nad realizmem politycznym. Żadnemu z narodów w tej wojnie zainteresowanych to doktrynerstwo nie groziło takimi jak nam niebezpieczeństwami. Dać Polsce właściwe granice, uczynić ją zdolną do życia w jej trudnym położeniu geograficznym, przy jej bardzo nieprawidłowym obszarze etnograficznym, mogła tylko myśl polityczna oceniająca realnie położenie międzynarodowe i nie kierująca się zanadto płytkimi doktrynami. Walka właśnie z doktrynerstwem, czy to szczerym, czy tylko służącym za płaszczyk dla wrogich nam interesów, staje się jednym z głównych zadań polityki polskiej w tej, że ją tak nazwę, drugiej wojnie. (…)

Nie zdawano też sobie w Polsce sprawy z tego, że rewolucja rosyjska i wejście Ameryki w wojnę wytworzyły na pewien czas położenie dla naszej sprawy najniebezpieczniejsze, grożące nam absolutną klęską.

Jak już wspomniałem, zarówno rewolucja rosyjska, jak (i) interwencja amerykańska dodały śmiałości radykalnemu liberalizmowi i podniosły jego siłę w polityce państw wojujących. Nie trzeba zapominać, że radykalny liberalizm oznacza na ogół zarówno płytkie doktrynerstwo w polityce międzynarodowej, jak i niepolityczny pacyfizm. Toteż w początku tej nowej z naszego punktu widzenia wojny groźba przedwczesnego pokoju stała się o wiele poważniejsza niż kiedykolwiek przedtem. Była obawa, że żywioły nie zdające sobie właściwie sprawy z tego, o co się ta wojna toczy, a zdobywające o wiele większy niż poprzednio wpływ w państwach sprzymierzonych, swym naciskiem na rządy zmuszą je do zawarcia pokoju i to takiego pokoju, który będzie wielkim zwycięstwem politycznym Niemiec. Niebezpieczeństwo wzrosło zwłaszcza wtedy, gdy żywioły socjalistyczne, które podniosły wówczas głowę w państwach sprzymierzonych, zaczęły, przy akompaniamencie towarzyszów krajów neutralnych, propagandę za pokojem „bez aneksyj i bez odszkodowań”.

Nigdy nie wątpiłem, że zaszczyt wynalazku tego pokoju bez aneksyj należy do socjalnej demokracji niemieckiej, jakkolwiek ta się do niego nie przyznawała i siedziała cicho. Po wojnie dopiero się nim pochwaliła. Trudno o jaskrawszy przykład roboty socjalistów wszystkich krajów dla Niemiec, pod komendą niemieckiej demokracji socjalnej. Dla bezkrytycznych mas, zahipnotyzowanych hasłami socjalistycznymi, nie mogło być nic piękniejszego, sprawiedliwszego, bardziej prowadzącego do urzeczywistnienia ideału powszechnego pokoju, jak pokój „bez aneksyj i bez odszkodowań”. Ale jakże się ten pokój przedstawiał ludziom myślącym nie hasłami, nie pustymi słowami – ludziom myślącym realnie i posiadającym choć odrobinę wyobraźni politycznej?…

Bez odszkodowań – to znaczy bez odszkodowań dla sprzymierzonych, bo Niemcy u siebie wojny prawie nie miały i prawie nic im nieprzyjaciel nie zniszczył. Tymczasem one same we Francji, w Belgii, w Polsce dokonały nie tylko zniszczenia, które z konieczności towarzyszy wojnie, ale niszczyły celowo, z planem, żeby byt gospodarczy przeciwnika podciąć, zwłaszcza zaś przemysł jego zlikwidować i uczynić te kraje na przyszłość niewolnikami przemysłu niemieckiego. (…) Bez aneksyj – a więc Niemcy zachowują nietknięte całe swoje terytorium: Alzacja i ziemie polskie pozostają w ich posiadaniu i dalej są przerabiane na kraje niemieckie. Austro-Węgry i Turcja pozostają też nietknięte terytorialnie, z komendą niemiecką nad nimi, która już nie cofnęłaby się z postępów zrobionych podczas wojny. Rosja pobita, przechodząca kryzys wewnętrzny prowadzący ją do rozkładu, a więc usunięta z pola współzawodnictwa mocarstw na czas dłuższy. To oznaczało ostateczne ujarzmienie przez Niemcy bezpośrednio czy pośrednio – za pomocą Austro-Węgier – państw bałkańskich. Wreszcie Polska, w postaci miniaturowego Królestwa Polskiego, angegliedert [rozczłonkowana], przy największych nawet pozorach niezawisłości pozostająca pod ścisłą kontrolą Niemiec i służąca ich celom dopełniałaby całości. Mitteleuropa gotowa, Niemcy panami połowy, a po nieuniknionym ujarzmieniu Rosji – dwóch trzecich Europy, droga do Zatoki Perskiej i do Kanału Sueskiego dla nich otwarta…

Któż by wtedy śmiał im się przeciwstawić? I gdzież by się znalazł wówczas tak naiwny Polak, żeby w podobnych warunkach marzyć o niepodległości swej ojczyzny, o ocaleniu bytu Polski jako wielkiego narodu?… A przecie dzięki wytężonej akcji socjalistów całego świata niebezpieczeństwo takiego rozwiązania było bardzo bliskie. Pracowano dla niego i w samej Polsce. Wiosna roku 1917 była jednym z najgroźniejszych dla naszej sprawy momentów w ciągu całej wojny.

W owym czasie obawa, ażeby nie wziął góry płytki radykalizm w krajach sprzymierzonych, wyzyskiwany umiejętnie przez Niemcy – których Socjalna Demokracja mobilizowała towarzyszy całego świata, a których katolicy usiłowali przez Watykan pozyskać dla sprawy pokoju opinię katolicką innych krajów – żeby bezmyślny pacyfizm nie narzucił pokoju, który byłby ogromnym zwycięstwem politycznym Niemiec, a klęską sprzymierzeńców, ta obawa męczyła nie tylko nas, ale wszystkich w Europie ludzi, którzy rozumieli istotę tej wojny. Politycy myślący realnie robili wówczas wszystko, żeby niebezpieczną propagandę sparaliżować. Niestety, mieli nieraz związane ręce przez działania zakulisowe tajnych organizacyj, które politykę państw pod wpływami obcymi wykolejały. (…)

Od początku tej wojny, przez cały czas jej trwania i podczas konferencji pokojowej polityka nasza ani chwili nie zwracała się przeciw Rosji jako takiej, ale też ani chwili nie służyła czy Rosji, czy komukolwiek innemu, służyła tylko Polsce. Duchem naszej polityki od jej narodzenia się było to, co Balicki nazwał „niepodległością wewnętrzną” i o czym tak wiele i tak mądrze pisał. Nie mieliśmy państwa, aleśmy politykę polską pojmowali tak niezależnie, jak gdyby ono istniało. Bo istniało ono w naszych duszach. (…) Nasza polityka była od początku jedyną samoistną, od nikogo nieuzależnioną polityką polską, i taką pozostała. Dlatego żadne zwroty, żadne zmiany frontu nie były jej potrzebne; wystarczyło mieć oczy otwarte, widzieć, co się dzieje, i rozwijać swe działanie zgodnie z postępem wypadków.

Dwa mówiące po angielsku narody – jeden europejski, ale w swych szerokich kołach mało obeznany ze sprawami środkowoeuropejskimi, drugi amerykański, nie znający tych spraw wcale – najbardziej podatne były na propagandę pokoju bez aneksyj. Opinia tych narodów, zwłaszcza amerykańska, nie zdawała sobie sprawy z tego, że taki pokój byłby wielkim zwycięstwem Niemiec. Propaganda pacyfistyczna te dwa kraje za główny cel sobie wzięła.

Niebezpieczeństwo wynikające z nieznajomości spraw środkowoeuropejskich i grożące przedwczesnym pokojem, podyktowanym przez powierzchowny liberalizm i źle ulokowany humanitaryzm, stało mi przed oczyma od chwili, kiedym zaczął pracować na gruncie państw zachodnich. Po rewolucji wszakże rosyjskiej i po wstąpieniu Ameryki w szereg państw wojujących, stało się ono tak wyraźne, iż zrozumiałem, że jeżeli się wszystkich sił nie użyje do walki z nim, (to) klęskowy pokój może bardzo łatwo stać się rzeczywistością. Zrozumiałem, że w tej walce Polacy muszą spełnić to, co do nich należy. (…)

Rosja rozpoczęła u siebie rewolucję, która ją szybko rozkładała, dopóki jej całkiem nie wycofała z wojny; zresztą, wkrótce po upadku starego rządu oficjalnie uznała prawo Polski do posiadania własnego, niepodległego państwa. (…) I przedmiot wojny stał się już całkiem wyraźny. Niemcy usiłują ocalić i utrwalić swoją Mitteleuropę, pozostać panami w Europie Środkowej, z włączeniem do niej Polski, na Bałkanach i w Azji Zachodniej; ich przeciwnicy dążą do zniszczenia tego planu, do wyzwolenia spod panowania Niemiec wszystkich ujarzmionych przez nie czy uzależnionych od nich narodów. Zaczęła się jakby nowa wojna, wojna, o której dla Polski tylko poeci mogli marzyć. Główny wróg Polski, Niemcy, broni swego panowania nad nią, pomaga mu drugie państwo rozbiorcze, Austria, trzecie zaś – Rosja – zrzekłszy się panowania nad Polską, leży w bezwładzie. Przeciw Niemcom walczą o wolność narodów, między innymi o zjednoczenie i niepodległość Polski, wszystkie narody Zachodu, ku którym Polska zawsze się zwracała i w których pokładała swe nadzieje… (…)

4 lipca 1918 roku podczas uroczystego obchodu amerykańskiego „Independence Day” [„Dnia Niepodległości”] w Paryżu, urządzonego przez rząd francuski przy udziale wszystkich sprzymierzeńców, flaga polska zawisła po raz pierwszy pośród flag państw sprzymierzonych. (…) Posiadanie armii [gen. Hallera we Francji] stojącej u boku sprzymierzonych było [na początku października 1918 r.] jedyną naszą legitymacją do tytułu państwa sprzymierzonego, a co za tym idzie, do udziału w konferencji pokojowej. Legitymacja ta była niezbędna. Dobrze, że była uznana za wystarczającą. Inaczej Polska ze swymi legionami [Piłsudskiego] walczącymi po stronie państw centralnych, ze swym Królestwem listopadowym, ze swą Radą Regencyjną, z rządem warszawskim i z jego ciągle ponawianymi deklaracjami musiałaby być przez państwa zachodnie uznana za sprzymierzeńca państw centralnych i w końcu znalazłaby się wśród zwyciężonych. Wtedy byłaby wezwana do podpisania traktatu, tak jak wezwano Niemców, Austriaków, Węgrów, Turków i Bułgarów. Dla takiego wyniku pracowali zawzięcie wszyscy ci, którzy starali się u sprzymierzonych podkopywać pozycję Komitetu Narodowego [Polskiego z siedzibami w Warszawie, Piotrogrodzie i Paryżu][1], którzy działali przeciw armii polskiej we Francji i agitacją swą usiłowali rozkład do niej wprowadzić, którzy intrygami swymi doprowadzili do zniszczenia armii Dowbora-Muśnickiego [w Rosji], co chwilowo było wielkim dla naszej polityki ciosem.[2] (…)

Wśród rosnącego szybko chaosu rewolucyjnego, w walce z napaściami i intrygami przeciwników, występujących pod sztandarem polskim, w końcu zaś w walce z bolszewikami i z Niemcami, zaczynającymi gospodarzyć w Rosji, organizowano liczne masy Polaków w Rosji i spieszono im z pomocą, szła syzyfowa praca nad tworzeniem wojska polskiego, obrona interesów polskich w coraz bardziej wikłających się stosunkach z rządami rosyjskimi, wreszcie organizacja współdziałania z przedstawicielami i misjami państw zachodnich. Praca ta wymagała większej ilości sił niż nasza akcja na Zachodzie i miała ich też więcej. Tam [w Rosji] pracował główny zastęp działaczy naszego obozu, jak zmarły jesienią 1917 roku jeden z głównych twórców naszej polityki Zygmunt Balicki, dalej: [Jerzy] Gościcki, [Wiktor] Jaroński, [Bohdan] Wasiutyński, [Jan] Załuska, S.[tanisław] Grabski, S.[tanisław] Zieliński, [Jerzy] Zdziechowski, [Franciszek] Nowodworski, ks. [Kazimierz] Lutosławski, [Jan] Harusewicz, [Zygmunt] Wasilewski, [Mieczysław] Niklewicz, [Stanisław] Jasiukowicz, [Antoni] Sadzewicz, [Józef] Hłasko, [Joachim] Bartoszewicz, [Władysław] Michejda, [Feliks] Raczkowski i inni. Z nimi współdziałali bądź politycznie, bądź w zakresie pomocy Polakom: [Ignacy] Szebeko, S.[tanisław] Wojciechowski, W.[ładysław] Grabski, [Seweryn Światopełk-]Czetwertyński, [Ludwik] Spiess, [Władysław] Rabski, że wymienię tylko najgłówniejszych. Dokładna historia tych prac i walk, które miały dla naszej sprawy wielkie znaczenie, powinna być napisana, zanim szczegóły zatrą się w pamięci uczestników. Byli tacy, co za tę pracę zapłacili życiem, jak zamordowani przez bolszewików bracia Marian i Józef Lutosławscy. Po zapanowaniu ostatecznym bolszewizmu i po pokoju brzeskim [bolszewików z Niemcami] rychło przyszedł nieunikniony koniec tej akcji. Ludzie zaczęli wracać do kraju. W przeddzień mego wyjazdu do Ameryki przybył [z Rosji] na Zachód Stanisław Grabski i [we wrześniu 1918 r.] wszedł w skład Komitetu Narodowego [Polskiego w Paryżu]. (…)

Wartość bojowa naszej rasy w wielkiej wojnie, poprzedzającej odbudowanie państwa, okazała się wysoka. Żołnierz polski ujawnił wielkie zalety. W legionie bajończyków, który po bohatersku poszedł w ogień na polach Francji, w legionach walczących po stronie państw centralnych, w legii puławskiej po stronie rosyjskiej, w korpusie Dowbora-Muśnickiego, w armii polskiej we Francji, w powstaniu poznańskim, w szeregach obrońców Lwowa, w dywizji białorusko-litewskiej, w wojsku polskim na Syberii, w szeregach obcych, do których zaciągnął się jako ochotnik, w armiach państw rozbiorczych, w których służył przymusowo, wreszcie w armii nowego państwa polskiego – wszędzie okazał się pierwszorzędnym żołnierzem, wszędzie bił się znakomicie. Takie karty, jak Arras, Krechowce i wiele innych zawsze należeć będą do najpiękniejszych w dziejach polskiego bohaterstwa. Ale w przededniu odbudowania państwa nasz wysiłek bojowy był rozproszony, Polacy walczyli i przymusowo, i dobrowolnie, w równej prawie sile po obu stronach. Co po jednej zrobili, po drugiej odrobili. Skutkiem tego nasz wysiłek bojowy nie wpłynął na losy wojny i nie mógł zdobyć niepodległości dla ojczyzny. (…)

Dzięki temu, że ogół nasz w ostatnich dziesięcioleciach już jako tako rozumiał położenie Polski, że zdawał sobie już sprawę z roli Niemiec w stosunku do Polski, że widział w nich główne dla swej przyszłości narodowej niebezpieczeństwo – nie przeszkodził on nam w naszej polityce w stosunku do Rosji i, choć nieraz była ona ciężka dla jego uczuć, nie odmówił nam swego zaufania. Dlatego w chwili, gdy się zarysowała możliwość starcia zbrojnego między Rosją a Niemcami, naród nasz nie zrobił fałszywego kroku, który by zastraszył Rosję niebezpieczeństwem polskim i na powrót ją – jak to było przed rokiem 1863 – ze współzawodnikiem zbliżył. Dlatego, gdy wybuchła wojna, my idąc z Rosją przeciw Niemcom, mieliśmy ogromną większość społeczeństwa za sobą.

Zbliżanie się wojny, która musiała z konieczności postawić na porządku dziennym sprawę polską w całej pełni, wyprowadziło na widownię próby dawnej roboty, stare hasła porozbiorowe i stare sposoby, obliczone na społeczeństwo nie takie, jakim jest, ale jakim było niegdyś, i prowadzące do tego samego co niegdyś skutku – do klęski. Znów wpływy obce, znów operowanie wielkimi tytułami i pieczęciami, znów liczenie na naiwność społeczeństwa, które wszystkiemu uwierzy… Po dawnemu zwróciły się one przeciw Rosji, jako głównemu wrogowi Polski i ostoi reakcji, po dawnemu przygotowywały grunt do rzucenia Rosji z powrotem w objęcia Niemiec. (…) [Stara] Niebezpieczna, prowadząca do zguby naszej sprawy polityka przetrwała całą wojnę. Powstańczy jej charakter rychło się zatracił, hasła walki z Rosją, z upadkiem Rosji również upadły – pozostała ugoda, ugoda już nie z Austrią, jedno z Niemcami [sfinalizowana w dniu przywiezienia przez nich Piłsudskiego z Magdeburga do Warszawy]. (…)

Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją – Дмовский о союзе поляков с Россией.

„My, Polacy, w uczuciach swych, w sympatiach dla Słowian musimy stanowić jedno. Skłania nas do tego nie tylko słuszna sprawa, o którą ujęła się Rosja, ale i rozum polityczny. Wszechświatowe znaczenie chwili obecnej musi usunąć na plan dalszy wszelkie porachunki między nami. Daj Boże, by Słowiańszczyzna pod przewodem Rosji odparła Teutonów, jak odparła ich przed pięciu wiekami Polska i Litwa pod Grunwaldem.” (Fragment oświadczenia polskiego katolickiego posła Wiktora Jarońskiego, wygłoszonego przezeń 08.08.1914 r. w Dumie rosyjskiej w imieniu Koła Polskiego i uznanego przez polską tradycję polityczną i historiografię za deklarację solidarności Polaków z Rosją w jej walce z koalicją państw centralnych w czasie I wojny światowej.)
Zrządzeniem losu urzeczywistnialiśmy ostateczny cel naszych wysiłków bez udziału Rosji. Skutkiem tego w świadomości polskiej zbyt zatarło się poczucie, że ułożenie na przyszłość naszego stosunku do Rosji jest najważniejszym zadaniem całej naszej polityki. I w tej dziedzinie podstawą dalszej polityki naszego państwa musi być to, co myśmy zapoczątkowali. Rządy sowieckie w Rosji przeminą, ale Rosja zostanie i stosunek do tego, co w niej trwa, do narodu rosyjskiego, jest ważniejszy od stosunku do przemijających rządów. Myśmy zrobili zaledwie początek. Wejście na równą drogę z Rosją przyszłości to praca wymagająca wielkiego wysiłku myśli i energii. Jest to najtrudniejsze z zadań naszej polityki, nie tylko ze względu na przeszłość, ale także i dlatego, że wobec jego wagi dla naszej przyszłością najwięcej tu napotykamy przeszkód ze strony obcych, wrogich wpływów zarówno u nas, jak w Rosji. Stanowisko zajęte przez nas względem Rosji w tej wojnie, współdziałanie z nią przeciw Niemcom, zdecydowało o losach sprawy polskiej, doprowadziło nas do zjednoczenia i niepodległości ojczyzny. Nasz dalszy stosunek do Rosji, to co w tej dziedzinie zrobimy, będzie więcej niż cokolwiek innego sprawdzianem naszej wartości politycznej, naszej zdolności do kierowania losami własnego państwa. (…)

Roman Dmowski”

[Fragmenty wydanej po raz pierwszy w 1925 r. książki Romana Dmowskiego „Polityka polska i odbudowanie państwa”, Tom 1-2, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1989. Opr. i dopiski w nawiasach kwadratowych – GG.]

Przypisy

[1] – 100 lat temu powstał Komitet Narodowy Polski [w Warszawie i Piotrogrodzie]. 100 лет назад был создан Польский национальный комитет [в Варшаве и Петрограде] http://www.mysl-polska.pl/node/277 (25.11.2015). „25 listopada 1914 roku, powstał w Warszawie Komitet Narodowy Polski na czele z Romanem Dmowskim. Tego dnia opublikował on proklamację określającą stanowisko polskie w obliczu wojny. Była to pierwsza polityczna reprezentacja Polski po stronie państw ententy. Drugi KNP założy Dmowski w 1917 roku w Lozannie.”

źródło: http://polski.blog.ru/221711347.html

Reklamy

6 myśli w temacie “Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją – Дмовский о союзе поляков с Россией.

  1. Jeżeli ten „wielki” ‚patryjota” – Dmowski, słowo Naród Polski pisze przez małe „p” a naród rosyjski pisze przez duże „P”, jeżeli to my Polacy mielibyśmy – za jego doradztwem – być podnóżkiem i mięsem armatnim dla wpisanych w ich (Rosji, jaka by nie była) geny – zaborczych planów tej mongolsko – turańskiej „cywilizacji”, TO JA DZIĘKUJĘ !!! I CAŁUJĘ w stopy – NASZEGO WIELKIEGO, POLITYCZNIE WIZJONERSKIEGO, NADZWYCZAJ MĄDREGO, I ZAWSZE TRZEŹWEGO POLITYKA – MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO.
    I to co ON zaprojektował dla Ukrainy i innych naszych byłych Narodów I RP – TO CO WŁAŚNIE TERAZ, NA NASZYCH własnych, OCZACH – SIĘ DZIEJE!!!

    Polubienie

  2. Panie MARS, nikt Panu nie zabrania całowania w cokolwiek Pana Piłsudskiego, niezależnie w jakim stanie skupienia się On teraz znajduje. Lecz proszę robić to w zaciszu domowym i nie obnosić się z tym publicznie. Przyczepił sie Pan małych i dużych liter wyrażeń „polski”, „rosyjski”. Jeżeli w zamieszczonym tekscie rzeczywiście występuje niezamierzona literówka to proszę zacytować ten istotny fragment tekstu.

    Polubienie

  3. Nie najważniejsze są tu małe czy duże litery, ale to, że to nie wyłącznie – jakby to z tego tekstu wynikało – panu Dmowskiemu Polska zawdzięcza Niepodległość, ale że to TRZECH wielkich Polaków: Piłsudski, Dmowski i Paderewski (byli także i inni) w tej Wielkiej sprawie – NIEPODLEGŁOŚCI NASZEJ OJCZYZNY – pomimo dużych różnic poglądów które ich dzieliły, potrafili się jednak zrozumieć, dogadać i każdy na swojej niwie – ROBIĆ SWOJE. Nie mam zamiaru nikogo w nic całować, ale taka np. jedna z mądrości p. Dmowskiego: „Jestem Polakiem więc mam obowiązki polskie: są one tym większe ……….., im wyższy przedstawiam typ człowieka” – bardzo wiele mówi o zarozumiałości i pyszałkowatości tego człowieka.
    I rozumiem trudności w porozumieniu się z tym „wyższym typem człowieka”. I pomimo tego, to właśnie Naczelnik Państwa Piłsudski pierwszy wyciągnął rękę do zgody takimi np. słowami, w liście do pana Dmowskiego: „Szanowny Panie Romanie. (…..) Niech mi Pan wierzy, że nade wszystko życzę sobie uniknięcia podwójnego przedstawicielstwa Polski wobec aliantów: tylko jedno przedstawicielstwo może sprawić że nasze żądania zostaną wysłuchane”. (…..). Natomiast o wielkoduszności i skromności bogatego i bardzo wpływowego – szczególnie w sferach rządowych Stanów Zjednoczonych – sławnego w całym świecie muzyka Ignacego Paderewskiego niech świadczą Jego słowa: „Zbrodniarzami są wszyscy ci, co z głodu ludzkiego tworzą majątki, co w cierpieniu ludzkim budują swoje występne szczęście”.

    A słowa drugiego wielkiego człowieka Marszałka Piłsudskiego:
    „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc tylko Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co obcym służą” – niech będą mottem i moim zapytaniem, tej mojej odpowiedzi.
    A KOMU WY TO PANOWIE, państwo (bez podpisu) TAK NAPRAWDĘ SŁUŻYCIE? CZY TAK NAPRAWDĘ?, SZCZERZE? – POLSCE? CZY MOŻE – skoro z takim zacietrzewieniem dzieląc nasz Naród, w takiej właśnie trudnej dla niego chwili dziejowej, na zwolenników Dmowskiego i tego „innego” – któremu przy okazji zamiast uznania, próbujecie „dowalić” –
    TYM ww. INNYM?, OBCYM???
    A przy okazji poczytajcie sobie, na temat tego pierwszego JP I, słowa innego współcześniejszego WIELKIEGO i już nawet Świętego POLAKA – JANA PAWŁA II !!!
    Właśnie wyszła książka na ten właśnie temat. W Krakowie, z przedmową kard. Dziwisza. Poszukajcie, popytajcie. Kto pyta, nie błądzi.

    Polubienie

  4. cytat pełny
    „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

    cytat uproszczony
    „Jestem Polakiem więc mam obowiązki polskie: są one tym większe ……….., im wyższy przedstawiam typ człowieka”

    Szanowny Panie MARS, proszę mi powiedzieć, gdzie Pan zauważa zarozumiałość i pyszałkowatość w treści wypowiedzi przedstawionej w cytacie pełnym R. Dmowskiego?

    Aby było to dla Pana wyraziste i jasne, nie jest moim zamiarem przekonywać tutaj Pana, czy kogokolwiek bądź, do takiej czy innej racji. Jeżeli średnio rozgarnięty umysł osoby, interesującej się otaczającą je rzeczywistością nie jest w stanie określić najwłaściwszej dla siebie i otoczenia racji stanu w powiązaniu z racją stanu Narodu Polskiego, to nic nie pomogą starania, trud i poświęcenie wybitnych jednostek żyjących tak współcześnie jak i w minionym okresie. Zrozumienie racji stanu Narodu Polskiego i Polski jako organizmu państwowego pozwala dostrzec krytyczne elementy postaw osób mających publiczny wpływ na politykę, gospodarkę i moralność. Dopiero analiza postaw i działań pod kątem obrony Polskiej Racji Stanu, może ukazać czy rzeczywiście można o kimś powiedzieć, że jest Wielkim POLAKIEM, czy też wielkim szubrawcem i złodziejem.

    Polubienie

  5. WPolonia BIS (AT) ???
    ŚWIĘTA RACJA. PO pierwsze , to z kim ja mam przyjemność dyskutować ??? Bo przedtem to wiedziałem że „szefem” tej witryny jest wspaniały POLSKI patriota Włodek Kuliński! A teraz? KTO ???

    Polubienie

  6. Pragnę przypomnieć Panu MARS i innym nowoodwiedzającym gościom, że Wirtualna Polonia BIS im. Włodka Kulińskiego, jest niekomercyjną stroną, redagowaną społecznie, przez grupę społecznościową Polaków zamieszkałych w Polsce i w innych krajach.

    W obecnym okresie przypada mi funkcja administrowania sprawami technicznymi tego portalu (AT – Administrator Tymczasowy).

    Szczerze zachęcam wszystkich odwiedzających, również Państwa z odległych kontynentów, do śmiałego czynnego uczestnictwa we współtworzeniu tego projektu.

    Szanowny Panie MARS, tak właściwie to w sieci dyskutuje się niematerialnie, z ideami; stanowiskami zajmowanymi w kwestiach tych ogólnych i szczegółowych, na płaszczyźnie wyłącznie intelektualnej. Po cóż więc Panu jest potrzebna wiedza, o tym kim jest obecnie tymczasowo zmaterializowana osoba Administratora Tymczasowego – WPolonia BIS (AT)?

    Panie MARS, jak Pan zapewne zauważył „szefami” są tutaj bardziej aktywni i mniej aktywni, wszyscy uczestnicy tego przedsiewzięcia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s